<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158</id><updated>2011-07-08T11:25:00.502+07:00</updated><category term='Chiny'/><category term='Australia'/><category term='świątynia'/><category term='Malezja'/><category term='Chiang Mai'/><category term='miasta'/><category term='muzyka'/><category term='wyspy'/><category term='Kambodża'/><category term='Chiang Mai University'/><category term='Indonezja'/><category term='kuchnia'/><category term='Tajlandia'/><category term='święto'/><title type='text'>Sabbai in Thailand</title><subtitle type='html'>'Too much of a good thing is wonderful'</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>81</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-33957866786240267</id><published>2010-05-07T03:27:00.003+07:00</published><updated>2010-05-07T03:31:05.899+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Ankieta do mgr</title><content type='html'>Jeżeli zabłądził tu ktoś, kto był już wcześniej w Tajlandii to proszę o uzupełnienie ankiety :) Jeżeli znacie kogoś kto był w Tajlandii to możecie podesłać nią do nich :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.ankietka.pl/ankieta/40634/negatywne-funkcje-rozwoju-turystyki-w-tajlandii.html"&gt;http://www.ankietka.pl/ankieta/40634/negatywne-funkcje-rozwoju-turystyki-w-tajlandii.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzięki! Przydadzą się wszystkie odpowiedzi!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-33957866786240267?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/33957866786240267/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2010/05/ankieta-do-mgr.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/33957866786240267'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/33957866786240267'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2010/05/ankieta-do-mgr.html' title='Ankieta do mgr'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-3733723369721004188</id><published>2010-02-01T00:26:00.009+07:00</published><updated>2010-02-11T03:46:22.645+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><title type='text'>Zielone curry</title><content type='html'>Czy ja pisałam wcześniej, że kiedy brat był u mnie to byliśmy w szkole gotowania? Jak nie, to byliśmy. W ogóle Chiang Mai zasypane jest takimi szkołami, my chyba nie trafiliśmy najlepiej, choć wydaje mi się, że w każdej z nich nauka gotowania polega na nauce przecięcia pomidorka na pół i wrzuceniu go do woka. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/S2XINx37lXI/AAAAAAAAF8E/_C2iltbG0Ps/s1600-h/tn_SDC10719.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/S2XINx37lXI/AAAAAAAAF8E/_C2iltbG0Ps/s320/tn_SDC10719.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5432968664544154994" /&gt;&lt;/a&gt;Stosunkowo niedawno koleżanka Mary Cherry oznajmiła, że kupiła w Lidlu zielona pastę curry i nie ma pojęcia co z nią zrobić. Tak więc podaję przepis na moje popisowe tajskie danie, czyli zielone curry z kurczakiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Należy sobie przygotować:&lt;br /&gt;- zielona pastę curry (niespodzianka!) - naprawdę można dostać w większości dużych supermarketów w dziale dziwne jedzenie z Azji, i sklepach typu kuchnie świata&lt;br /&gt;- kurczak (niespodzianka!) - najlepiej piersi z kurczaka, na dwie osoby jedna duża pierś starczy :]&lt;br /&gt;- wok albo głęboką i dużą patelnię&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z rzeczy już nie tak oczywistych:&lt;br /&gt;- 2 listki kaffir lime - najlepiej przywieźć świeże z Tajlandii, ale jak akurat ktoś stamtąd nie wracał to dostępna jest u nas taka seria "Thai Heritage" w słoiczkach różnych dziwnych sosów i przypraw. Kaffir lime dostępne jest tam w wersji wysuszonej. Słoiczek kosztuje z 6 zł, ale naprawdę do otrzymania odpowiedniego smaku listki te są niezbędne i słoiczek wystarcza na długo.&lt;br /&gt;- listki słodkiej bazylii - jak wrzucam takie świeże z krzaczka z hipermarketu, tak z 6, żeby równo pływały :]&lt;br /&gt;- mleko kokosowe - na porcję 2-osobową tak z pół litra :] lepsze jest mleko kokosowe, a nie mleczko&lt;br /&gt;- sos rybny - także występuje w wersji Thai Heritage&lt;br /&gt;- cukier - najlepiej cukier palmowy albo z trzciny cukrowej&lt;br /&gt;- olej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;oraz warzywka:&lt;br /&gt;- bakłażan - w Tajlandii używają takich małych zielonych kuleczek, które podobno są bakłażanem. Nasz duży koloru oberżyny też się sprawdza w 100%&lt;br /&gt;- baby corn - takie małe kolby kukurydzy&lt;br /&gt;- co do warzyw to można wrzucać zasadniczo co się podoba :) Na pewno cukinia też da radę, fasola, trochę cebuli itp. Najlepiej, żeby były koloru zielonego jako, że to green curry jest :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja z lenistwa zawsze robię tylko z bakłażanem i cebulą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do dzieła:&lt;br /&gt;- rozgrzewamy olej na patelni, jak się nagrzeje to wrzucamy zieloną pastę curry. W zależności od odwagi co do spalenia sobie przełyku, to tak z 2 łyżki pasty albo i więcej :] (im więcej tym bardziej ostro się rozumie). &lt;br /&gt;- jak pasta zacznie się przysmażać, mieszamy z olejem tak żeby się ładnie wymieszało :] i zrobiła się w miarę jednolitą masę (coś jak z mąką jak się robi sos beszamelowy)&lt;br /&gt;- dodajemy trochę mleka kokosowego (tak żeby zakryło całe dno patelni mniej więcej) i mieszamy znowu wszystko razem na jednolita masę (bez grudek). Czekamy aż zabulgocze :]&lt;br /&gt;- dodajemy kurczaka pokrojonego paseczki grubości z 1-2 cm.&lt;br /&gt;- kurczaczka mieszamy, aż obsmaży się w tym sosiku powstałym wcześniej i się po prostu się usmaży :]&lt;br /&gt;- dodajemy resztę mleka kokosowego i czekamy aż się zagotuje&lt;br /&gt;- dodajemy warzywka pokrojone w nie za dużą kostkę (bakłażan), kukurydzę pokrojoną w plasterki (na 0,5l mleka wyjdzie pewnie z pół bakłażana - zależy od pojemności patelni). Teraz też dodajemy listki kaffir lime, nie łamiemy ich jak mamy suszone :]&lt;br /&gt;- mieszamy co jakiś czas żeby nam się to wszystko nie sfajczyło i wykipiało, ten etap trochę potrwa :) można w tym czasie wstawić ryż&lt;br /&gt;- jak warzywka będą wyglądały na zdatne do spożycia wlewamy trochę sosu rybnego (tak z 1 łyżkę) oraz wsypujemy cukier (łyżeczka). Dawki podałam z przepisu z mojej książki kucharskiej, ja leje i sypię na oko :) Wskazówka 1: zawsze gdy podczas gotowania używamy sosu rybnego, używamy także cukru. Wskazówka 2: wegetarianie mogą zastąpić kurczaka tofu, a sos rybny sosem sojowym&lt;br /&gt;- teraz można spróbować tego co nam wyszło, jak będziecie próbować wcześniej to i tak będzie niedobre :] Sos rybny choć śmierdzi, działa cuda :]&lt;br /&gt;- dodajemy listki bazylii i zestawiamy z palnika&lt;br /&gt;- na koniec można dodać trochę czerwonych, małych papryczek chilli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie zielone curry z kurczaka powinno mieć konsystencję gęstej zupy :) Czyli wszystko sobie pływa w mleku kokosowym. Podajemy w jednej wspólnej misce na stół, a stamtąd każdy sobie nakłada na swój talerzyk z kupką ryżu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zielone curry, można zastąpić czerwonym i dodać paprykę albo jakieś inne czerwone warzywa. Do żółtego to obowiązkowo ziemniaczki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po czym poznać, że wyszło dobre? Tajskie curry powinno być słodkie w ustach i piekące w gardle :]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;/chwilowo nie mogę znaleźć zdjęcia jak to wygląda, ale jak znajdę to umieszczę/&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-3733723369721004188?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/3733723369721004188/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2010/02/zielone-curry.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/3733723369721004188'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/3733723369721004188'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2010/02/zielone-curry.html' title='Zielone curry'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/S2XINx37lXI/AAAAAAAAF8E/_C2iltbG0Ps/s72-c/tn_SDC10719.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-4894546075778709776</id><published>2010-01-13T15:44:00.009+07:00</published><updated>2010-01-13T17:05:50.336+07:00</updated><title type='text'>Blog Roku 2009 :]</title><content type='html'>Jak zapewne większość zauważyła z boku, mój Sabbai in Thailand startuje w konkursie na Blog Roku. Tak, tak, na blog roku, a nie na błąd roku, który pewnie też by się znalazł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do konkursu kazała zgłosić mi bloga koleżanka, bo chciała zagłosować więc uznałam, że głupio ją rozczarować. Blog powstał bo nie chciało mi się podczas wyjazdu wysyłać do wszystkich (no dobra, części) znajomych maili, że żyję i mam się świetnie. Tak więc więcej tutaj przypadku i zbiegów okoliczności (to że wyjechałam itd.) niż wewnętrznej potrzeby uzewnętrzniania swoich głębokich myśli na temat boskiego życia i podróżowania w Azji, która chyba stała się już na stałe drugim domem.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/S02XtPo0djI/AAAAAAAAF74/iytEAMASeR4/s1600-h/103.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/S02XtPo0djI/AAAAAAAAF74/iytEAMASeR4/s320/103.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5426159929598965298" /&gt;&lt;/a&gt;Wracając do tematu to wstaję sobie dzisiaj rano, oczywiście włączam kompa jak to każdego poranka, i z ciekawości patrzę na stronę www.blogroku.pl i może nie od razu, ale pojawiło mi się, iż posiadam już dwie gwiazdki :] Co oznacza, że dostałam więcej niż 5 głosów :] A to z kolei oznacza, że zagłosował na mnie ktoś więcej niż mama, tata i dwóch braci. No dobra, ja też, ale pewnie każdy to robi :P To i tak nie zmienia faktu, że dwie gwiazdki to oznacza u mnie więcej niż ja i moja najbliższa rodzina :D Czyli wstydu nie będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wygląda na to, że aktualnie mój blog znajduje się na 6tej pozycji w kategorii podróże i szeroki świat więc oczywiście obejrzałam kto śmie mnie wyprzedzać :P Zauważyłam, że każdy ma oddzielnego posta nawołującego do głosowania, także też tak czynię (nawołującego, a nie nawołującego koniecznie na mnie:P). No ale mimo wszystko jakby ktoś chciał zagłosować akurat na Sabbai in Thainald to wystarczy wysłać smsa na &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;nr 7144 o treści D00043&lt;/span&gt; (de zero zero zero cztery i trzy na końcu :P) Koszt o to &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;1,22 zł z VATem&lt;/span&gt;. Złotówka pójdzie turnusy rehabilitacyjne dla osób niepełnosprawnych, a 22 grosze będą wspierać rozkwit Rzeczypospolitej Polskiej i budowę autostrad na Euro 2012.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/S02S1ntjriI/AAAAAAAAF7w/qg4OCSkonsQ/s1600-h/blog+roku.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 177px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/S02S1ntjriI/AAAAAAAAF7w/qg4OCSkonsQ/s320/blog+roku.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5426154575942102562" /&gt;&lt;/a&gt; Z jednego telefonu można wysłać jednego smsa. Do kolejnej rundy przejdzie 10 blogów z każdej kategorii, które uzyskały najwięcej głosów. I tak sobie skrycie pomyślałam, ze było by mega super ekstra się tam dostać :D &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Głosować możecie do następnego czwartku, czyli 21.01.2010 r. do godz. 12&lt;/span&gt;. Korzystając z okazji i faktu, że przez konkurs może ktoś z mojej branży tutaj zagościć to będzie drugie ogłoszenie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za pół roku nieuchronnie zbliża się do mnie koniec studiowania, także trzeba zacząć szukać pracy albo innego sposobu zarabiania $$ (tylko czy są takie?). Nie obraziłabym się gdyby praca sama mnie znalazła ;] W skrócie: kończę kierunek turystyka i rekreacja na SGGW i jestem bardzo fajna, a na dodatek mam papiery pilota (niestety nie odrzutowców). Także jeżeli ktoś chciałby przelewać mi na konto pieniążki co miesiąc abym mogła wydawać je na podróże, a potem znowu je opisywać, albo wysłać gdzieś, co bym za pieniążki mogła wracać, aby co jakiś czas ponarzekać na pogodę, to kontakt na maila obecnego w profilu albo zostawienie komentarza jest wskazane. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oferty matrymonialne niemile widziane, a na resztę "skontaktuję się z Państwem w najbliższym czasie" :]&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-4894546075778709776?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/4894546075778709776/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2010/01/blog-roku-2009.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/4894546075778709776'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/4894546075778709776'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2010/01/blog-roku-2009.html' title='Blog Roku 2009 :]'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/S02XtPo0djI/AAAAAAAAF74/iytEAMASeR4/s72-c/103.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-6448438577252638272</id><published>2010-01-04T00:50:00.005+07:00</published><updated>2010-01-13T03:59:25.695+07:00</updated><title type='text'>Tajki w Polsce</title><content type='html'>Dwa tygodnie przed moim powrotem do Polski przyjechała także zapoznana przeze mnie Tajka - Am. Azjaci mają słabość do skracania swoich imion albo zamieniania na jakieś brzmiące bardziej 'zachodnie'. Wracając do Am to zaczęła ona studiować na UW ekonomię albo coś podobnego ;) Ze swoimi trzema koleżankami, które w Warszawie przebywają jeszcze w ramach tej samej wymiany z której ja wyjechałam do Chiang Mai pojechały w grudniu do Gdańska. Na pytanie czy im się podobało i co tam widziały, odpowiedziała, że poszły na plażę szukać owoców morza ('looking for seafood' brzmi jeszcze bardziej głupio w tym przypadku). Jak łatwo się domyślić rozczarowane nieznalezieniem niczego co nadawałoby się do zjedzenia na bałtyckiej plaży brudno-pisakowej poszły szukać owoców morza w knajpach. Język polski jest dla nich zdecydowanie językiem obcym i postanowiły udać się do restauracji, która zwała się Crabcośtam, mając nadzieję, że dostaną tam kraba :] No i dostały, tyle że w postaci paluszków surimi...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za każdym razem kiedy się z nimi spotykam raczą mnie takimi pytaniami i opowieściami, że uśmiech z twarzy nie schodzi mi przez kolejne dwa dni. Tutaj garść pytań i stwierdzeń natury egzystencjalnej:&lt;br /&gt;- Ten śnieg spadł już tydzień temu, od tej pory nie padało, i dalej leży na ulicach. Dziwne to, prawda? (było to podczas tych mrozów po -15 st. codziennie)&lt;br /&gt;- Jeżdżenie na łyżwach jest trudniejsze od jeżdżenia na nartach, bo na nartach przewracasz się tylko jak skręcasz albo chcesz się zatrzymać, a na łyżwach nawet jak stoisz.&lt;br /&gt;- Jak zrobić bałwana (ze śniegu)?&lt;br /&gt;- Na propozycję pójścia na sanki do parku zapytały się czy wstęp na górkę jest płatny.&lt;br /&gt;- Po umówieniu się ze mną podczas rozmowy telefonicznej na metrze Racławicka, czekała kiedyś na mnie na metrze Świętokrzyska. Bo tu u nas podobno wszystko kończy się się na 'ska' i myślała, że to o tę stację chodziło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety Am z powodów rodzinnych dzisiaj wróciła do Tajlandii. Na jeden dzień z Czech przyjechała także Blanka aby się z nią zobaczyć i pożegnać. Tak sie złożyło, że przechodziłyśmy obok Ronda de Gaulle'a (te z palmą pokrytą zwałami śniegu) prawie całą nasza tajską paczką.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/S0zfz1LWlaI/AAAAAAAAF7o/pr8_hBD7l7k/s1600-h/Zdj%C4%99cie0043.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/S0zfz1LWlaI/AAAAAAAAF7o/pr8_hBD7l7k/s320/Zdj%C4%99cie0043.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5425957732615624098" /&gt;&lt;/a&gt;I wtedy padł niezapomniany tekst"Blanka, do u feel like in Chiang Mai now?"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-6448438577252638272?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/6448438577252638272/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2010/01/tajki-w-polsce.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/6448438577252638272'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/6448438577252638272'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2010/01/tajki-w-polsce.html' title='Tajki w Polsce'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/S0zfz1LWlaI/AAAAAAAAF7o/pr8_hBD7l7k/s72-c/Zdj%C4%99cie0043.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-3947066613967121760</id><published>2009-11-16T00:42:00.015+07:00</published><updated>2009-12-25T23:52:47.706+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyspy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Ko Phi Phi Don</title><content type='html'>Dokładnie, co do jednego dnia, po 6 miesiącach od przyjazdu znalazłam odpowiedzi na wszystkie nurtujące mnie na wygnaniu pytania. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SwBApeJGxkI/AAAAAAAAF1A/ilHB7KwHG18/s1600-h/2970324318_278f7f3f8c_o.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SwBApeJGxkI/AAAAAAAAF1A/ilHB7KwHG18/s320/2970324318_278f7f3f8c_o.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404390634054665794" /&gt;&lt;/a&gt;O istnieniu tych koszulek wiedziałam już przed wyjazdem, ale w całej Tajlandii nigdzie ich nie było. I w końcu znalazłam! Na Ko Phi Phi! Ostatnia na całej wyspie. Już miałam przeboleć to, że rozmiar był jakiś z 2 razy za duży, ale ta głupia baba co ją zamierzała sprzedać w ogóle nie chciała zejść z ceny! Po kilku próbach targowania w różne dni poddałam się i uznałam, że jak nie to nie, przepłacać nie będę! Chyba nie wspominałam, że ogólnie ludzie na południu są bardzo niemili. Nikt mi nie odpowiadał kop kun kha w 7-11 co było to dla mnie szczytem chamstwa, wtedy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O Ko Phi Phi słyszałam już wcześniej. Mój wykładowca od geografii turystycznej Azji twierdził, że ma znajomego, który był wszędzie i wg. niego Ko Phi Phi w Tajlandii jest najpiękniejszą wyspą na ziemi. Jako że jestem pilną uczennicą zapamiętałam to i postanowiłam sprawdzić :] Z punktu widokowego wygląda wyspa w jakiejś 1/4 wygląda mniej więcej tak.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SwBG_0ZPK4I/AAAAAAAAF1I/sP0hvF2pFGQ/s1600-h/DSC08889+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SwBG_0ZPK4I/AAAAAAAAF1I/sP0hvF2pFGQ/s320/DSC08889+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404397615054793602" /&gt;&lt;/a&gt;Czyli dwie zatoki, piasek, dookoła wystają gigantyczne skały wapienne porośnięte lasem równikowym, a na dodatek woda Morza Andamańskiego koloru turkusowego turkusu (:-P) - czyli ogólnie bajer :] Pierwszego popołudnia podczas spacerku zapoznawczego z wyspą ukazał mi się ten oto kawałek błękitnego nieba. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SwBJnDp258I/AAAAAAAAF1Q/Mi6gbfYGGMA/s1600-h/DSC08810+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SwBJnDp258I/AAAAAAAAF1Q/Mi6gbfYGGMA/s320/DSC08810+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404400488189192130" /&gt;&lt;/a&gt;Jak zapewne się domyślacie, spodziewałam się, iż będzie to ostatni błękitny kawałek nieba w tej części Tajlandii jaki dane mi będzie oglądać. Kolejna noc i dzień minęły mi z atrakcją już wcześniej znaną, czyli 'o jak ja chciałam zobaczyć tajfun'. Ten na wyspie był sporo silniejszy od tego z Chin, bo przywędrował z Filipin rozwalając po drodze jeszcze Kambodżę. Ja myślałam, że dach znad głowy mi odleci i wyląduje gdzieś na stepach w Kazachstanie, ale na całe szczęście tak się nie stało. Ale na prawdę wiałoooooooooooooooooooooooooo :] Pozostając przy naturalnych katastrofach w 2004 roku, wszystko na Ko Phi Phi zostało zmiecione przez 10 m fale tsunami. W zbliżeniu zmiotło dokładnie wszystko co znajdowało się na tym kawałku piasku. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SwBOQSWMY4I/AAAAAAAAF1Y/CVg0tEHtwHs/s1600-h/DSC08876+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SwBOQSWMY4I/AAAAAAAAF1Y/CVg0tEHtwHs/s320/DSC08876+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404405594554393474" /&gt;&lt;/a&gt;Obecnie na wyspie porozstawiane są znaki w kierunku miejsc ewakuacyjnych utworzonych, w wyższych częściach wyspy.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SwBPCW8H0VI/AAAAAAAAF1g/cN3Zp1ZxEUU/s1600-h/DSC08835+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SwBPCW8H0VI/AAAAAAAAF1g/cN3Zp1ZxEUU/s320/DSC08835+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404406454780678482" /&gt;&lt;/a&gt;Sama wyspa jest bez wątpienia najpiękniejszym miejscem w jakim w życiu byłam, natomiast to co po tsunami wybudowali tam ludzie jest zdecydowanie największym hmmm pierdolinikiem jaki widziałam w zabudowie. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SwBPoWQMCFI/AAAAAAAAF1o/G94wyM-vykA/s1600-h/DSC08800+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SwBPoWQMCFI/AAAAAAAAF1o/G94wyM-vykA/s320/DSC08800+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404407107431434322" /&gt;&lt;/a&gt; Drugie śniadania, podwieczorki, desery i przegryzki pomiędzy posiłkami codziennie wyglądały następująco.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SwBQppIH5CI/AAAAAAAAF1w/cq7bdsdMeVA/s1600-h/DSC08846+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SwBQppIH5CI/AAAAAAAAF1w/cq7bdsdMeVA/s320/DSC08846+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404408229189379106" /&gt;&lt;/a&gt;Czyli były to naleśniki (raczej takie indyjskie placki roti) z bananami w środku i najpyszniej z nutellą na górze :] Oprócz niemiłych ludzi na południu znaleźć można oznakę cywilizacji, czyli ziemniaki :D&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SwBRT7FzYEI/AAAAAAAAF14/whmIrqFeQWg/s1600-h/DSC08948+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SwBRT7FzYEI/AAAAAAAAF14/whmIrqFeQWg/s320/DSC08948+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404408955565989954" /&gt;&lt;/a&gt;Pragnąc wykorzystać niedawno uzyskane uprawnienia do nurkowania z butlą udałam się w poszukiwaniu jakiejś wycieczki, co bym mogła obejrzeć w końcu te podobno jedne z najlepszych nurkowisk w Tajlandii. Niestety fale były za duże i żadne łódki nie wypływały bo by się powywracały - jeeee. No i nawet na snorekelling na pobliską Ko Phi Phi Leh nie dane było mi pojechać (to ta w oddali). &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SwBSostebpI/AAAAAAAAF2A/nnAyVSc8Gms/s1600-h/DSC08849+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SwBSostebpI/AAAAAAAAF2A/nnAyVSc8Gms/s320/DSC08849+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404410411994738322" /&gt;&lt;/a&gt;Ta mniejsza, bliźniacza siostra dużej Ko Phi Phi Don jest niezamieszkała i Leonard DiCaprio kręcił tam 'Niebiańską Plażę'. W sumie jak jego już tam nie było, to nie było po co jechać i czego oglądać :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutaj nastąpił jeden dzień słońca, kiedy to poświęciłam się zdobywaniu opalenizny, abyście mieli mi czego zazdrościć po powrocie :P Zdjęcia się jakoś nie zrobiły. Ostatniego dnia wyjazdu także było przepięknie, ale jedynie udało mi się dojść na przystań, bo tak mnie wszystko bolało, że nie byłam w stanie się ruszać i robić zdjęć w końcu z jakimś normalnym światłem. No ale przystań jest git, a woda na prawdę jest niesamowicie niebieska :)&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SwBUKtljD7I/AAAAAAAAF2I/aaZ6gJmR1i4/s1600-h/DSC08958+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SwBUKtljD7I/AAAAAAAAF2I/aaZ6gJmR1i4/s320/DSC08958+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404412095857102770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I na pożegnanie -&gt; ktoś musi pracować, żeby ktoś inny mógł odpoczywać.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SwBUW2iePsI/AAAAAAAAF2Q/rB06YK4aG9g/s1600-h/DSC08924+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SwBUW2iePsI/AAAAAAAAF2Q/rB06YK4aG9g/s320/DSC08924+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404412304418553538" /&gt;&lt;/a&gt;I jedna z zatok podczas odpływu.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SwBUyH3MNZI/AAAAAAAAF2Y/dFXBwjrc0Zg/s1600-h/DSC08900+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SwBUyH3MNZI/AAAAAAAAF2Y/dFXBwjrc0Zg/s320/DSC08900+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404412772925322642" /&gt;&lt;/a&gt;A ja tam byłam, drinki z palemką piłam...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-3947066613967121760?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/3947066613967121760/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/11/ko-phi-phi-don.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/3947066613967121760'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/3947066613967121760'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/11/ko-phi-phi-don.html' title='Ko Phi Phi Don'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SwBApeJGxkI/AAAAAAAAF1A/ilHB7KwHG18/s72-c/2970324318_278f7f3f8c_o.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-2929920469218523912</id><published>2009-11-03T02:53:00.013+07:00</published><updated>2009-12-25T23:53:04.916+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyspy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Ko Tao</title><content type='html'>... czyli ruszamy na południe!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po oddaniu wszystkich moich prac zaliczeniowych o wpływie myśli Marksa na ekologię polityczną itp. wyruszyłam na zasłużone wakacje nad morze! Droga była długa i prosta. Najpierw z Chiang Mai nocny pociąg do Bangkoku przez 12h - o dziwo nawet dojechał o czasie, czyli spóźnił się tylko 15 min. Potem czekanie na dworcu przez jakieś 3h i pociąg do Chumphon przez kolejne 12h + spóźnienie chyba z 2h :) W drugim pociągu wybrałam już 2-gą klasę z wiatrakiem, bo w 2 klasie z klimą zamarzałam w nocy. Podróż upłynęłaby całkiem miło gdyby jakiś dziadek nie podsiadł mnie na moim miejscu od okna. Potem w sumie nawet się cieszyłam, że nie wylądowałam jeszcze jedno miejsce w bok, bo podróżowałabym razem z tą bestią na nogach.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su8_6apVynI/AAAAAAAAFzQ/x2OMHGeibHQ/s1600-h/DSC08717+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su8_6apVynI/AAAAAAAAFzQ/x2OMHGeibHQ/s320/DSC08717+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399604751058193010" /&gt;&lt;/a&gt;Nie wiem czy to przez drugą klasę, czy może fakt iż pociąg zmierzał na muzułmańskie południe Tajlandii, w pociągu zagościł klimat iście indonezyjski. Mianowicie średnio co 20 sekund przechodził sprzedawca czegokolwiek bądź też wszystkiego. Oczywiście nie ma na co narzekać, gdyż dostawa ciepłego ryżu z mięskiem i ciasta kokosowego jeszcze nikomu nie zaszkodziła.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su9AAz7e38I/AAAAAAAAFzY/ms5x-25lvM4/s1600-h/DSC08710+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su9AAz7e38I/AAAAAAAAFzY/ms5x-25lvM4/s320/DSC08710+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399604860924387266" /&gt;&lt;/a&gt;Widoki za oknem na Półwyspie Malajskim to tradycyjnie pola ryżowe i górki.&lt;a obluźni="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su9BLcCb2xI/AAAAAAAAFzg/1KPVWU5pzPM/s1600-h/DSC08727+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su9BLcCb2xI/AAAAAAAAFzg/1KPVWU5pzPM/s320/DSC08727+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399606143001287442" /&gt;&lt;/a&gt;Po przejechaniu prawie całej Tajlandii wylądowałam na noclegu w nieciekawym mieście co zwie się Chumphon, które słynie jedynie z posiadania 'Pier to Ko Tao'. Nie wiem czemu wyobrażając sobie przystań promową ekspresowych łódek na jedną z najpopularniejszych wysp w Tajlandii w mej głowie pojawiało się coś innego od tego drewnianego molo.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su9Cn1077qI/AAAAAAAAFzo/R2rShSz93fI/s1600-h/DSC08729.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su9Cn1077qI/AAAAAAAAFzo/R2rShSz93fI/s320/DSC08729.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399607730471956130" /&gt;&lt;/a&gt;Po 2h na promie dotarłam w końcu na Ko Tao, tzw. wyspę żółwia, czyli do Mekki wszystkich adeptów nurkowania. Wyspa słynie z całkiem dobrych raf oraz najniższych cen kursów w Tajlandii (sprawdzone) oraz podobno na całym świecie (zasłyszane). Ja za swój kurs Open Water Diver, który uprawnia mnie do nurkowania na głębokości do 18m zapłaciłam w pakiecie razem z noclegiem 820 zł (9000 batów po tamtym kursie). W Warszawie takie kursy zaczynają się chyba od ok. 1200 zł + dojazd i zakwaterowanie na Mazurach. Za to gratis przyjemność nurkowania w pięknych mazurskich jeziorch zamiast ciepłego morza w Tajlandii ;). Rozpoczęcie przygody z nurkowaniem od zrobienia kursu, bez wcześniejszego spróbowania nurkowania podczas jakiegoś jednodniowego discover scuba diving było dość dużą głupotą, ale jak to mówią, człowiek uczy się na błędach :)  Kurs trwał 4 dni, przy czym pierwszy dzień był teoretyczny, drugiego mieliśmy ćwiczenia w basenie, a dwa ostatnie polegały już tylko na nurkowaniu w otwartej wodzie. Muszę się przyznać, że po basenie uważałam, iż nurkowanie jest najokropniejszą rzeczą na świecie i nikt mnie nie zmusi żebym robiła to z własnej nieprzymuszonej woli. Jednak stanąwszy przed dylematem utopienia w błocie pieniędzy zapłaconych za kurs przed jego rozpoczęciem, bądź też utopieniem siebie w Zatoce Tajlandzkiej wybrałam to drugie. Kiedy to nadszedł niechętnie oczekiwany dzień trzeci wpakowali nas na taką oto łódkę i kazali zejść pod wodę.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su9IJfTbv4I/AAAAAAAAFzw/NYOWTQRkqOI/s1600-h/DSC08763+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su9IJfTbv4I/AAAAAAAAFzw/NYOWTQRkqOI/s320/DSC08763+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399613806099545986" /&gt;&lt;/a&gt;Najbardziej stresującym momentem jest chwila przekraczania granicy oddychania jeszcze przez regulator nad taflą wody, a całkowitym zanurzeniem się w wodzie. Przy pierwszym nurkowaniu zaraz pod powierzchnią wody przepłynęła mi przed maską taka mała niebieska rybka i od razu uznałam, że nurkowanie jest hmmm wyczesane :) Oprócz małych niebieskich rybek pływały także rynki nemo, rogatnice, barakudy i inne takie. Po nurkowaniu człowiek jest tak wypruty ze wszystkiego, że już nie miałam siły na nic. Jednego popołudnia wiedząc, że trzeba będzie wkleić coś na bloga przeszłam wzdłuż jeden z brzegów wyspy (Ko Tao ma 21km² więc nie było to zbyt trudne). Niestety dość szybko wyładowała mi się bateria, która właściwie prawie wcale nie była naładowana także stan zdjęć z Ko Tao - raczej brak :) Ponadto pogoda bardziej skłaniała do siedzenia pod wodą, gdzie tak czy siak jest mokro i jest 29°C niż na plaży gdzie alb wieje albo pada, a na pewno to nie ma słońca. Plaża na Ko Tao jest raczej średnia, głównie ze względu na to, że jest bardzo wąska, a tuż przy samym jej brzegu pobudowane są betonowe puby, bary i kawiarnie &lt;bleee&gt; &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su9LrHlzLHI/AAAAAAAAFz4/-1Bw2IGeWMw/s1600-h/DSC08771+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su9LrHlzLHI/AAAAAAAAFz4/-1Bw2IGeWMw/s320/DSC08771+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399617682384563314" /&gt;&lt;/a&gt;Gdzieniegdzie były też gigantyczne skały co nie wiem skąd się wzięły po środku zatoki. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su9M8cc7f1I/AAAAAAAAF0A/miV0b642Zcc/s1600-h/DSC08736+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su9M8cc7f1I/AAAAAAAAF0A/miV0b642Zcc/s320/DSC08736+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399619079553908562" /&gt;&lt;/a&gt;Przez całą długość wyspy prowadzi jedna droga. Właściwie jest to chodnik, a nie droga. Z drogą ma tyle wspólnego, iż jeżdżą po niej co jakiś czas motory. Wkurzało mnie to niezmiernie głównie z powodu, iż ja swojego już nie posiadałam. Być może także rychły czas rozstawania się z Tajlandią oraz ceny średnio dwa razy wyższe niż w Chiang Mai wpływały na mój stan emocjonalny dość niekorzystnie i zniechęcały do cieszenia się wszystkim dookoła. Po skończeniu kursu oraz uzyskaniu certyfikatu OWD (jupiii!) udałam się na drugą część wakacji w kierunku Ko Phi Phi, gdzie podobno miały na mnie czekać najlepsze miejsca nurkowe w Tajlandii, zaraz po Similanach. W tym celu wsiadłam na nocną (sypialną) i jakże komfortową łódkę do Surat Thani.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su9OQJJ2qPI/AAAAAAAAF0I/whOKO9aLUEU/s1600-h/DSC08796+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su9OQJJ2qPI/AAAAAAAAF0I/whOKO9aLUEU/s320/DSC08796+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399620517482637554" /&gt;&lt;/a&gt; Ahoj przygodo!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-2929920469218523912?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/2929920469218523912/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/11/ko-tao.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/2929920469218523912'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/2929920469218523912'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/11/ko-tao.html' title='Ko Tao'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su8_6apVynI/AAAAAAAAFzQ/x2OMHGeibHQ/s72-c/DSC08717+copy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-7764678709200226121</id><published>2009-10-18T19:32:00.017+07:00</published><updated>2009-12-25T23:53:21.036+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Złoty Trójkąt</title><content type='html'>czyli dawno, dawno temu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja mama przez jakieś 5 miesięcy zadręczała mnie pytaniem 'czy tęsknisz??'. Na co ja jako że nie kłamię (ewentualnie nie mówię całej prawdy) odpowiadałam 'no nie za bardzo'. Bodajże drugiego dnia pobytu usłyszałam 'no w sumie wcale się nie dziwię, że nie tęskniłaś'. Za to za Tajlandią tęsknię strasznie... Słońca mi brakuje. Zakryte buty mnie obcierają, trzeba używać suszarki i gotować. Za to z plusów znalezionych w Polsce to odkryłam, że picie zamiast w lodówce można chłodzić za oknem :] Myślałam, że z jajkami też tak można, ale dwa dni temu jakieś ptaki mi je porwały :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do tego co było, to zatrzymałam się na etapie pobytu mojej mamuśki i jej współtowarzyszek zakupów w Chiang Mai. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su3VMmlwgtI/AAAAAAAAFxE/QHihbNC27Hw/s1600-h/tajlandia+264.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su3VMmlwgtI/AAAAAAAAFxE/QHihbNC27Hw/s320/tajlandia+264.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399205940781155026" /&gt;&lt;/a&gt;Stamtąd udałyśmy się do Chiang Rai, gdzie po zameldowaniu się w guesthousie pierwsze pytanie jakie zadało mi zadane to 'Czy w tym mieście też jest night market?'. Był. Dwa razy. Z Chiang Rai pojechałyśmy na wycieczkę która ogólnie nazywa się Złoty Trójkąt. Można się domyślić, że była po Złotym Trójkącie, czyli obszarze który zasłynął z plantacji maków. Od roku 1950 ten obszar na styku Tajlandii, Laosu, Wietnamu, Birmy oraz Chin był jednym z największych producentów opium na świecie. Po produkcji heroiny w Tajlandii praktycznie nie ma już śladu. Praktycznie - ponieważ plemiona górskie posiadają zezwolenie do produkcji opium na użytek własny i kurzenie fajki przed swoją chatką. Biznes narkotykowy przestał istnieć, ludzie stracili pracę i kobiety straciwszy pracę przy hodowli maków powędrowały do miast i zaczęły trudnić się prostytucją aby utrzymać rodziny (pozdrawiam moją Panią promotor, która nie wierzy że poczyniłam w Tajlandii jakieś obserwacje do pracy mgr:)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wstęp był przydługi i nie na temat, więc teraz będzie krótko i na temat. Wycieczka zaczęła się od gorących źródeł, w których w foliowych workach gotowały się kurczaki.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su3Vx_lENGI/AAAAAAAAFxM/e1UFosm4Fus/s1600-h/DSC08472+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su3Vx_lENGI/AAAAAAAAFxM/e1UFosm4Fus/s320/DSC08472+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399206583144297570" /&gt;&lt;/a&gt;Potem było miasteczko Bahn Tham zamieszkałe głównie przez Chińczyków z Junanu, a w nim Wat Tham Pla, czyli świątynia małp. Czyli była tam mało ciekawa świątynia i dużo małp :)&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su3aG8gquAI/AAAAAAAAFxU/Cqn-6dP7uvI/s1600-h/DSC08498+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su3aG8gquAI/AAAAAAAAFxU/Cqn-6dP7uvI/s320/DSC08498+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399211341144307714" /&gt;&lt;/a&gt;Jak takie małpeczki zjedzą dużo bananów to się robią potem duże.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su3aRY6zJHI/AAAAAAAAFxc/E0wfS72vmbI/s1600-h/DSC08496+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su3aRY6zJHI/AAAAAAAAFxc/E0wfS72vmbI/s320/DSC08496+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399211520568796274" /&gt;&lt;/a&gt;Następnie udaliśmy się do miasta granicznego z Birmą - Mae Sai. Słynącego z dużej ilość tanich birmańskich dziewic (wiem to z książki - pzdr Panią promotor) oraz handlu nie tylko ciałem, ale także kamieniami szlachetnymi i pozostałym nadgranicznym towarem. Poza tym Mae Sai jest najdalej wysuniętym na północ Tajlandii miastem.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su3bqE4I_XI/AAAAAAAAFxk/Vp4Pbv5f41A/s1600-h/DSC08535+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su3bqE4I_XI/AAAAAAAAFxk/Vp4Pbv5f41A/s320/DSC08535+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399213044197293426" /&gt;&lt;/a&gt;Tamże także oprowadzono nas najpierw po zakładzie jakiegoś kolesia co ma kopalnie kamieni szlachetnych w Birmie, które potem przewozi do Tajlandii, obrabia i sprzedaje turystom i nie-turystom.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su3dFB2KgkI/AAAAAAAAFxs/sTk_qS-UNvY/s1600-h/DSC08527+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su3dFB2KgkI/AAAAAAAAFxs/sTk_qS-UNvY/s320/DSC08527+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399214606751793730" /&gt;&lt;/a&gt;(interes życia przy zakupie pierścionków oczywiście został dobity). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalej było Chiang Saen - miasteczko kreowane na Złoty Trójkąt. Złoty Trójkąt jest obszarem, a nie punktem na mapie tak dla precyzji :) Za to w tym miejscu rzeka Ruak wpada do Mekongu i stykają się granice Tajlandii, Birmy i Laosu więc i tak jest faaaajnie. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su3e1sNVhKI/AAAAAAAAFx0/cUixpBwZ1xw/s1600-h/DSC08543+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su3e1sNVhKI/AAAAAAAAFx0/cUixpBwZ1xw/s320/DSC08543+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399216542268621986" /&gt;&lt;/a&gt;Stamtąd pojechałyśmy już na wspomnianą wcześniej wycieczkę naszą wyczesaną łódką po Mekongu, kiedy to prawie nie padało, a łódka sprawiała wrażenie że się jeszcze nie rozpadnie (albo to my chciałyśmy ją taką widzieć). Nawet się zdziwiłam, że nie dbający o jakiekolwiek środki bezpieczeństwa Tajowie każą mi zakładać jakąś kamizelkę ratunkową, ale jak już ruszyliśmy to dziękowałam Bogu, że ją mam na sobie :) &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su3gMT6T4gI/AAAAAAAAFx8/T6btcAHhAkk/s1600-h/DSC08569+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su3gMT6T4gI/AAAAAAAAFx8/T6btcAHhAkk/s320/DSC08569+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399218030394991106" /&gt;&lt;/a&gt;Na granicy Birmy pooglądałyśmy kasyna do których przyjeżdżają bogaci Chińczycy, a w Laosie poszliśmy na Lao market - jeeeeeeeee&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su3gfk8Vm0I/AAAAAAAAFyE/xHHYbvio5r0/s1600-h/DSC08572+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su3gfk8Vm0I/AAAAAAAAFyE/xHHYbvio5r0/s320/DSC08572+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399218361384409922" /&gt;&lt;/a&gt;W Mekongu pływają sobie ryby zwane catfish. Bywają takie mniejsze jak u tego człowieczka na łódce, a po większe okazy możecie zajrzeć do grafiki w google.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su3hEP4TCdI/AAAAAAAAFyM/2gHSVpWYbgY/s1600-h/DSC08593+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su3hEP4TCdI/AAAAAAAAFyM/2gHSVpWYbgY/s320/DSC08593+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399218991385479634" /&gt;&lt;/a&gt;Na sam koniec już pod Chiang Rai została nam Wat Rong Khun, czyli Biała Świątynia. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su3h5ObJK1I/AAAAAAAAFyU/_REuRMDmwMk/s1600-h/DSC08613+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su3h5ObJK1I/AAAAAAAAFyU/_REuRMDmwMk/s320/DSC08613+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399219901527829330" /&gt;&lt;/a&gt;Charakteryzuje się ona tym, że jest cała biała, a w środku jeszcze nie jest skończona. Prezentowałaby się pewnie lepiej gdyby nie padało i nie była zamknięta :) A dla ciekawskich obok stoi złoty kibel - pojedziecie to sprawdzicie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-7764678709200226121?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/7764678709200226121/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/10/zoty-trojkat.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/7764678709200226121'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/7764678709200226121'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/10/zoty-trojkat.html' title='Złoty Trójkąt'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Su3VMmlwgtI/AAAAAAAAFxE/QHihbNC27Hw/s72-c/tajlandia+264.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-8413815955348661723</id><published>2009-10-17T02:42:00.006+07:00</published><updated>2009-10-17T03:31:16.583+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><title type='text'>Kuchnia prawie polska</title><content type='html'>Małgorzata ostatnio udała się do centrum Warszawy w celu skonsumowania jakichś pierogów. Wylądowała w restauracji zwanej 'Polskie jadło' w której także była Pierogarnia Kościuszko. Chyba to było tak. Bo wchodziło się do Polskiego Jadła, a zamawiało pierogi z Pierogarni. Polska to dziwny kraj i jeszcze nie wszystko rozumiem. Tak czy siak, na karcie z pierogami w okładce z jakże polskim napisem Pierogarnia Kościuszko wśród polecanych pierogów zdziwiła mnie pozycja nr 8. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/StjOcLPNPXI/AAAAAAAAFvU/WqD74bQLtDk/s1600-h/20091014057.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/StjOcLPNPXI/AAAAAAAAFvU/WqD74bQLtDk/s320/20091014057.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5393287537224400242" /&gt;&lt;/a&gt; W sumie ruskie też są na karcie, to może to jakaś karta z międzynarodowymi pierogami? Jak się dopytałam tajskie wcale nie mają nadzienia z ryżu, tylko z mięsa na ostro, papryki i czegoś tam jeszcze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj po raz pierwszy (od pół roku) poszłam na zakupy spożywcze do supermarketu i Galerii Motłochu w celu odstresowania się na pakupkach. Zakupione zostały:&lt;br /&gt;- skarpetki &lt;br /&gt;- Voyage - Tajlandia na okładce&lt;br /&gt;- paper ryżowy do sajgonek&lt;br /&gt;- sos rybny, bom przywiozła tylko sojowy i ostrygowy co akurat nie są mi potrzebne :D&lt;br /&gt;- mleko kokosowe - z mleka w identycznym kartoniku gotują w Tajlandii więc pewnie jest dobre&lt;br /&gt;- ryż jaśminowy - czemu nikt mi nie powiedział, że kilo prawdziwego tajskiego ryżu kosztuje u nas 17 zł??? Przywiozłabym pół walizki!&lt;br /&gt;- woreczki do lodu&lt;br /&gt;- sok pomarańczowy - bo to akurat w Polsce jest lepsze&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/StjQp0s8e8I/AAAAAAAAFvc/qZxKHv5wGaQ/s1600-h/DSC09065+copy+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/StjQp0s8e8I/AAAAAAAAFvc/qZxKHv5wGaQ/s320/DSC09065+copy+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5393289970716539842" /&gt;&lt;/a&gt; Jutro w planach jest przeprowadzenie chrzestu bojowego mojego przywiezionego rice cookera. Mam nadzieje, że jak się ten ryż wywali z torebki to coś się uda :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-8413815955348661723?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/8413815955348661723/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/10/kuchnia-prawie-polska.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/8413815955348661723'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/8413815955348661723'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/10/kuchnia-prawie-polska.html' title='Kuchnia prawie polska'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/StjOcLPNPXI/AAAAAAAAFvU/WqD74bQLtDk/s72-c/20091014057.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-2815575234613144845</id><published>2009-10-14T03:33:00.012+07:00</published><updated>2009-12-25T23:53:47.499+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiang Mai University'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiang Mai'/><title type='text'>CMU a SGGW</title><content type='html'>Przechadzając się po beton placu na terenie SGGW przypomniało mi się, że nie mówiłam wam, że 600 m od Uniwerku w Chiang Mai miałam Park Narodowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Park nazywa się Park Narodowy Doi Suthep od szczytu z tą świątynią na górze już wam znaną i drzewkiem oraz widokiem z góry.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/StTlOn2iVsI/AAAAAAAAFuI/Cenvy3L2x2s/s1600-h/DSC08389+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/StTlOn2iVsI/AAAAAAAAFuI/Cenvy3L2x2s/s320/DSC08389+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392186693247981250" /&gt;&lt;/a&gt;Po drodze na szczyt można zobaczyć jaskinie.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/StTlbb4wBGI/AAAAAAAAFuQ/GxOSzY8O0Ec/s1600-h/DSC08652+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/StTlbb4wBGI/AAAAAAAAFuQ/GxOSzY8O0Ec/s320/DSC08652+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392186913374340194" /&gt;&lt;/a&gt;I są jeszcze Monthathan Falls, które mają chyba z 5 stopni. Z samego dołu jest tak.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/StTmC5omsAI/AAAAAAAAFuY/FOL9n-bX1Qc/s1600-h/DSC08659+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/StTmC5omsAI/AAAAAAAAFuY/FOL9n-bX1Qc/s320/DSC08659+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392187591374581762" /&gt;&lt;/a&gt;Trochę wyżej jest równie ładnie :)&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/StTmLgyScGI/AAAAAAAAFug/9gpJ-7uXHdk/s1600-h/DSC08665+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/StTmLgyScGI/AAAAAAAAFug/9gpJ-7uXHdk/s320/DSC08665+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392187739323134050" /&gt;&lt;/a&gt;Wyżej też jest fajnie ale tam było dużo człowieków i wywaliłam się na skałach w wodospadzie po czym aparat zaczął mi się zacinać :) Niestety po przepięknym przedpołudniu zaczęło padać, co skutecznie powstrzymało mnie od zobaczenia ostatniej części wodospadu. Za to dżungla tam też fajna, i tak zielono...&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/StTmyySlKGI/AAAAAAAAFuo/WcMqEwJb0wg/s1600-h/DSC08690+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/StTmyySlKGI/AAAAAAAAFuo/WcMqEwJb0wg/s320/DSC08690+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392188414036879458" /&gt;&lt;/a&gt;Dla wszystkich co dalej wątpią, że do Tajlandii to ja pojechałam na studia zdjęcie z moimi materiałami na dwa przedmioty. Z trzeciego była kupka mniej więcej połowy tej wysokości, ale szybciej wylądowała w koszu. Dla wiadomości Pauliny - ja musiałam to przy esejach jeszcze raz przeczytać :P&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/StTnk6DqIOI/AAAAAAAAFu0/AuAWBxVvu9Q/s1600-h/DSC08699+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/StTnk6DqIOI/AAAAAAAAFu0/AuAWBxVvu9Q/s320/DSC08699+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392189275115233506" /&gt;&lt;/a&gt;Z cyklu 'Brak przygotowania Małgorzaty do życia w Polsce'. Poszłam wczoraj zakupić sobie colę do uczelnianego bufetu. No i poprosiłam o tą colę, po czym pani sprzedawczyki sięga na półkę i mi ją podaje. Zdziwiło mnie to trochę, a w mych myślach pojawiło się 'eeeeeeeee ;|' Więc rzekłam 'A nie macie takiej z lodówki???'. Ona z trochę dziwną miną zamieniła mi na taką schłodzoną. Po czym w głowie mojej 'Kurde, przecież tu jest zimno! Po kij mi zimna cola?!'&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-2815575234613144845?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/2815575234613144845/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/10/cmu-sggw.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/2815575234613144845'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/2815575234613144845'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/10/cmu-sggw.html' title='CMU a SGGW'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/StTlOn2iVsI/AAAAAAAAFuI/Cenvy3L2x2s/s72-c/DSC08389+copy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-7737324407340722581</id><published>2009-10-11T12:19:00.003+07:00</published><updated>2009-10-11T13:24:19.930+07:00</updated><title type='text'>Ten ciężki ranek i to ciężkie powietrze...</title><content type='html'>Jako iż udało mi się wczoraj wrócić do Polski, wstałam dzisiaj o 5 rano, nastawiłam kolejne pranie, zjadłam śniadanie to mam chwilę żeby coś napisać :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z Bangkoku do Frankfurtu leciałam Lufthansą gdzie byłam zdecydowanie najmłodszą osobą na pokładzie, a średnia wieku wynosiła jakieś 60 lat. No i leciałam tak z niemieckimi emerytami i rencistami płci męskiej głównie, aż nadszedł czas obiadku, czy czegokolwiek tam się je w samolocie o 2 w nocy. Już miałam powiedzieć pani stewardessie 'anything with potatoes please' (jako że to germańska linia to ziemniaki wydawały mi się oczywistością, ze wskazaniem, że nawet mogłyby być dogotowane) a tu ona 'rice with chicken or beef with noodles?'. Nie pozostawiwszy mi dużego wyboru wzięłam to ostatnie, bo na kurczaka, wcale nie na ryż, już patrzeć na moim talerzu nie mogę. Rozpakowałam sztućce, wzięłam w łapki i już chciałam zacząć jeść gdy spostrzegłam, że ta łyżka w moim prawym ręku to raczej łyżeczka do herbaty i w jedzeniu się nie przyda. Także zmuszona do zjedzenia noodli widelcem i nożem uwaliłam się cała w sosie i wszystko dookoła :D Kłopot  trafieniem widelcem w lewej ręce do buzi był i jest dalej ogromny...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tyle o moim posiłku. Obok mnie w samolocie siedziało małżeństwo, które uczy w CMU tylko na innym wydziale, i jak się okazało mieszkali kilka małych uliczek od mojego ostatniego akademika. Już mam zaproszenie do ich syna na Phuket :D Za to w 'Kalejdoskopie' - gazecie pokładowej LOTu na pierwszej stronie Tajlandia i potem artykuł o niej... Człowiek się stara myśleć o czekającym bigosie i leczo a tu wyjechać spokojnie nie dadzą... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Warszawie wbrew moim wcześniejszym obawom wcale nie było aż tak zimno (nie to co w Olsztynie) :) Poza tym dalej szokiem dla mnie jest, że wszyscy na ulicach mówią po polsku, mają tak różne barwy głosu i mówią o takich dziwnych rzeczach i mają takie dziwne problemy... Nie wiem co w tym było takiego fajnego, ale wszystkich ciągle podsłuchiwałam :D Poza tym na ulicach ludzie wyglądają strasznie szaro... za to zaskoczyły mnie kolorowe liście na drzewach, bo myślałam że same gałęzie będą mnie witać. Droga Warszawa-Olsztyn pierwsza klasa i nawet słoneczko czasami gdzieś tam się pokazywało. No i prawie dostałam zawału jak kierowca wjeżdżał na rondo z nie tej strony co trzeba &lt;aaaaaaaaaaaaaaa&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie dalej jestem strasznie zmęczona po podróży, ale przynajmniej ze wstawaniem na zajęcia od poniedziałku chyba nie powinnam mieć problemów :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam wszystkich, którzy przez 6 miesięcy wytrwali w czytaniu tutaj moich wypocin. Jak się zadomowię w Wawie to obiecuje skończyć pisać o Złotym Trójkącie, Koh Tao, Koh Phi Phi, Pattaya i Koh Samet. A jak na razie witajcie ziemniaki, chleb z serem i pomidorkiem na śniadanie! Myślałam, że po powrocie będzie dużo gorzej, a wcale nie jest tak źle :] Fakt że tylko czuję się trochę jakbym pojechała na jakąś kolejną wycieczkę, a nie wróciła na stałe... &lt;br /&gt; &lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/u8MahzL8Z2I&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/u8MahzL8Z2I&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-7737324407340722581?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/7737324407340722581/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/10/ten-ciezki-ranek-i-to-ciezkie-powietrze.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/7737324407340722581'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/7737324407340722581'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/10/ten-ciezki-ranek-i-to-ciezkie-powietrze.html' title='Ten ciężki ranek i to ciężkie powietrze...'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-3268327476403161190</id><published>2009-09-25T18:52:00.002+07:00</published><updated>2009-09-25T18:55:57.550+07:00</updated><title type='text'>Prawie jak orient express i prawie jak paradise</title><content type='html'>To tak ogolnie to po 25 h w pociagu i 2 h na lodce dotrlam na KO Tao, gdzie mialam na celu zdobyc troche opalenizny, ale patrzac w niebo to niekoniecznie mi sie uda. Internet tu w morde drogi i nie ma polskich znakow na klawiaturze wiec to koniec wiadomosci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zyje lecz ogolnie mam zly humor, ktory chyba spowodowany jest zblizajacym sie koncem pad thai i shakow bananowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pzdr&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-3268327476403161190?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/3268327476403161190/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/09/prawie-jak-orient-express-i-prawie-jak.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/3268327476403161190'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/3268327476403161190'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/09/prawie-jak-orient-express-i-prawie-jak.html' title='Prawie jak orient express i prawie jak paradise'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-7966348678920495848</id><published>2009-09-14T13:32:00.009+07:00</published><updated>2009-09-20T09:43:03.207+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Chiang Rai</title><content type='html'>Mamuśka już poleciała do Bangkoku, ale w miniony weekend pojechałyśmy wszystkie do Chiang Rai. Wycieczkę opiszę później, jak skończę z esejami, ale obiecałam wrzucić film pt. "Przemytnicy - ucieczka po Mekongu". &lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-b2b33aeccb0f7cb8" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v8.nonxt6.googlevideo.com/videoplayback?id%3Db2b33aeccb0f7cb8%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1329974917%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D5EDD7612B74FC16B3329D6C030153E261B3BFB88.1729F7BC5F100B24F8A50A2E0620CE58367D18B2%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Db2b33aeccb0f7cb8%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DldDQuHnR3vWi9k9SUUDtZxTSl08&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v8.nonxt6.googlevideo.com/videoplayback?id%3Db2b33aeccb0f7cb8%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1329974917%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D5EDD7612B74FC16B3329D6C030153E261B3BFB88.1729F7BC5F100B24F8A50A2E0620CE58367D18B2%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Db2b33aeccb0f7cb8%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DldDQuHnR3vWi9k9SUUDtZxTSl08&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że oskar za dramaturgię murowany :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-7966348678920495848?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='enclosure' type='video/mp4' href='http://www.blogger.com/video-play.mp4?contentId=b2b33aeccb0f7cb8&amp;type=video%2Fmp4' length='0'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/7966348678920495848/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/09/chiang-rai.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/7966348678920495848'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/7966348678920495848'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/09/chiang-rai.html' title='Chiang Rai'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-6503260074234306528</id><published>2009-09-09T21:30:00.006+07:00</published><updated>2009-09-09T22:03:43.686+07:00</updated><title type='text'>Najazd dzień 2</title><content type='html'>...niektórzy twierdzą, że to &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;lucky day 9/09/09&lt;/span&gt; Ciekawe dla kogo :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kontynuując wątek wczorajszy to dwa masaże dziennie starczają. Rano po śniadanku i drugi na koniec męczącego dnia. Przynajmniej wczoraj i dzisiaj tyle wystarczyło. Dzisiaj było trochę zwiedzania, trochę dużo. Gdy na terenie jednej ze świątyń trafiliśmy na dziadków ćwiczących tai-chi moja mamusia stwierdziła, że przeniesie się tutaj na emeryturę. Nie protestowałam.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sqe-Ryo9xmI/AAAAAAAAFqo/5KiaysJvjnU/s1600-h/DSC08447+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sqe-Ryo9xmI/AAAAAAAAFqo/5KiaysJvjnU/s320/DSC08447+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5379477492777993826" /&gt;&lt;/a&gt;Po południu poszłyśmy zrobić to bez czego nie należy opuszczać Tajlandii, czyli uszyć sobie garsonki na miarę :] Nieszczęście tego posunięcia polegało, na tym, że szycie położone jest przy night markecie. Tak więc nie obyło się oczywiście bez zakupienia 2 torebek dla jednej z odwiedzających (nie podaję imion aby ich nie pogrążyć ;D) i 3 portfeli w tym samym sklepie. Z braku miejsca pominę pozostałe rzeczy. Jednakże na koniec stwierdzono, że muszą jeszcze wygospodarować taki dzień, aby SPOKOJNE pochodzić po night markecie. W planie jest albo jutro, albo po Sunday Markecie. Moje zakupocholiczki wyznały wczoraj, że ogólnie to one wcale zakupów nie lubią robić :D Więc chyba jakoś polubiły nagle. Żeby nie było, że tutaj tylko zakupy, to świątynie też zwiedzają :)&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SqfCTtKnL1I/AAAAAAAAFqw/oh3wOfDUruc/s1600-h/DSC08393+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SqfCTtKnL1I/AAAAAAAAFqw/oh3wOfDUruc/s320/DSC08393+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5379481923714756434" /&gt;&lt;/a&gt;Jutro z powodu wyjazdu na słonie mam wolne :] This will be a lucky day :]&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-6503260074234306528?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/6503260074234306528/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/09/najazd-dzien-2.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/6503260074234306528'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/6503260074234306528'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/09/najazd-dzien-2.html' title='Najazd dzień 2'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sqe-Ryo9xmI/AAAAAAAAFqo/5KiaysJvjnU/s72-c/DSC08447+copy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-1128426724177232133</id><published>2009-09-08T22:25:00.002+07:00</published><updated>2009-09-08T22:37:03.920+07:00</updated><title type='text'>Odwiedziny</title><content type='html'>Wczoraj przyjechała do mnie moja mamuśka i jej dwie koleżanki. Jestem zbyt padnięta po oprowadzaniu przez cały dzień po Chiang Mai żeby wrzucać zdjęcia, ale mogę podzielić się ich pierwszymi wrażeniami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1) Po porannym masażu i fruit szejku 'No, czyli już wiemy co będziemy robić każdego dnia. Chodzić na masaże i pić fruit szejki'.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2) Wizyta na night markecie zakończyła się zakupieniem 7 zegarków (6x Rolex i 1 Calvin Klein) oraz 4 par kolczyków oraz pojedynczych rzeczy wpadających do kategorii 'i inne'. Przypominam, że gości mam w sumie sztuk 3. A, i kolczyki zostały zakupione po tym jak solidarnie stwierdziły, że są już zbyt zmęczone zakupami i nic więcej nie kupują. Po czym wybierałyśmy te najładniejsze z pół godziny :] Jutro idziemy tam znowu, a w sobotę Sunday Market :DDD&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-1128426724177232133?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/1128426724177232133/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/09/odwiedziny.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/1128426724177232133'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/1128426724177232133'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/09/odwiedziny.html' title='Odwiedziny'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-1354433452211780527</id><published>2009-09-02T22:10:00.007+07:00</published><updated>2009-09-03T11:49:17.875+07:00</updated><title type='text'>Przeprowadzka</title><content type='html'>W ramach oszczędności po wyjeździe mojej 5-miesięcznej koleżanki postanowiłam zmienić mój apartament w 5-gwiazdkowym akademiku na inną norkę. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sp9HdoTwZ2I/AAAAAAAAFpo/AHrdSypRfcM/s1600-h/DSC08347+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sp9HdoTwZ2I/AAAAAAAAFpo/AHrdSypRfcM/s320/DSC08347+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5377095054465722210" /&gt;&lt;/a&gt;W pokoju mam dwa łóżka: jedno do wypoczynku dziennego, a drugie do nocnego :) Poza tym jest siedem włączników światła, przy czym w trzech można jeszcze regulować ilość światła. Jednak to co najbardziej tutaj lubię to ilość okien i widoki z nich. Po przebudzeniu widać prawie wschód słońca.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sp9IBlQRnqI/AAAAAAAAFpw/9UdNqk68jQY/s1600-h/DSC08363+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sp9IBlQRnqI/AAAAAAAAFpw/9UdNqk68jQY/s320/DSC08363+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5377095672121106082" /&gt;&lt;/a&gt;Jak te chmurki się już rozejdą to wszędzie dookoła widać góry. Te trochę dalej wyglądają tak.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sp9I4XNnErI/AAAAAAAAFp4/QzXYQznZOfw/s1600-h/DSC08352+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 174px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sp9I4XNnErI/AAAAAAAAFp4/QzXYQznZOfw/s320/DSC08352+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5377096613244637874" /&gt;&lt;/a&gt;Po drugiej stronie mam już góry praktycznie na wyciągnięcie ręki. Niestety blok zasłania sam szczyt z Doi Suthep. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sp9JVYH3K7I/AAAAAAAAFqA/02PbRCHYZ_Y/s1600-h/DSC08366+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sp9JVYH3K7I/AAAAAAAAFqA/02PbRCHYZ_Y/s320/DSC08366+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5377097111705168818" /&gt;&lt;/a&gt;Przedwczoraj także miałam gościa w pokoju. Na początku myślałam, że to Paulina o nazwisku Jaszczur wysłała mi kogoś ze swojego licznego rodzeństwa na zastępstwo.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sp9J6C4ngSI/AAAAAAAAFqI/FuNyXbfkc00/s1600-h/DSC08362+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sp9J6C4ngSI/AAAAAAAAFqI/FuNyXbfkc00/s320/DSC08362+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5377097741659242786" /&gt;&lt;/a&gt;Jaszczureczka została nawet nazwana 'Paula II' ale gdzieś mi uciekła. Mam nadzieję tylko, że mi z chrupek nie wyskoczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak w ogóle to u mnie same nudy, muszę pisać dużo esejów, a jakoś mi to w ogóle nie idzie. Poza tym w poniedziałek przyjeżdża mamuśka z koleżankami więc wakacje się skończą :D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-1354433452211780527?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/1354433452211780527/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/09/przeprowadzka.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/1354433452211780527'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/1354433452211780527'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/09/przeprowadzka.html' title='Przeprowadzka'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sp9HdoTwZ2I/AAAAAAAAFpo/AHrdSypRfcM/s72-c/DSC08347+copy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-999760042833968471</id><published>2009-08-26T20:54:00.003+07:00</published><updated>2009-08-26T21:51:44.179+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Lista przebojów</title><content type='html'>czyli czego się słucha w Tajlandii i co ciągle słychać w knajpach :]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nr 3 - Seven Days (nie mylić z rogalikami z Tomaszowa Mazowieckiego) Pozdrawiam Gabrysie :]&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/dgRCuYcFMLE&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/dgRCuYcFMLE&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nr 2 - Payu&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/b_hE5Lxl9UI&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/b_hE5Lxl9UI&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No 1 - Boy Peacemaker (chyba za teledysk)&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/HeUbnnx0sWs&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/HeUbnnx0sWs&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Do tego teledysku przyda się objaśnień na co należy zwrócić uwagę:&lt;br /&gt;- urocze azjatyckie dzieciątka :] 555&lt;br /&gt;- męskie bluzki w głęboki serek&lt;br /&gt;- mężczyźni o takiej muskulaturze występują tylko w teledyskach&lt;br /&gt;- ruch rękami po kształcie serca, po czym pojawia się ono na ekranie - motyw w wielu teledyskach&lt;br /&gt;- w Tajlandii autochtoni śpią pod kołdrami, a przyjezdni pod prześcieradłem albo ręcznikiem, albo pod niczym :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oprócz takich przebojów mamy tutaj także tajskie reggae. Nie wiem skąd się tutaj wzięła fascynacja Jamajką, ale występuje ona raczej na południu nad morzem :] &lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/WAdZzr0ysxg&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/WAdZzr0ysxg&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-999760042833968471?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/999760042833968471/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/08/lista-przebojow.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/999760042833968471'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/999760042833968471'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/08/lista-przebojow.html' title='Lista przebojów'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-5190723334161161197</id><published>2009-08-22T23:15:00.012+07:00</published><updated>2009-08-25T00:01:44.822+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kambodża'/><title type='text'>Phnom Penh po raz drugi</title><content type='html'>O drodze pomiędzy Siam Reap a Phnom Penh wszędzie piszą, że "jest już wyasfaltowana i 300km jedzie się tylko 6h". Zapewne jest bardzo malownicza, ale ja z moją skłonnością do zasypiania w każdym środku lokomocji i w każdej pozycji za każdym razem ją przespałam i za bardzo nie wiem jak wygląda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze podczas naszego pierwszego pobytu w stolicy zwiedziliśmy Wat Phnom. Zgodnie z legendą w 1372 roku niejaka Penh znalazła na brzegu rzeki kłodę drewna w której były 4 statuetki Buddy. Na tę okoliczność tubylcy wybudowali na phnom (=wzgórze) świątynię, a miasto zaczęto nazywać się Phnom Penh. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SpAcpk5RsuI/AAAAAAAAFDY/KsACA5I12ZY/s1600-h/DSC01226+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SpAcpk5RsuI/AAAAAAAAFDY/KsACA5I12ZY/s320/DSC01226+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5372825856057127650" /&gt;&lt;/a&gt;Oprócz tego w stolicy to obowiązkowo Pałac Królewski i Srebrna Pagoda. Cały kompleks budowany był na wzór Grand Palace w Bangkoku. No i wypada przy nim bardzo biednie. Ogólnie to w tym kompleksie jest Pałac Królewski. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SpAdtWUb4eI/AAAAAAAAFDg/kum8xuTjkc4/s1600-h/DSC01629+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SpAdtWUb4eI/AAAAAAAAFDg/kum8xuTjkc4/s320/DSC01629+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5372827020375613922" /&gt;&lt;/a&gt;A za tym panem na koniu znajduje się Srebrna Pagoda. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SpAgxcfptGI/AAAAAAAAFDw/yUAW1zOAWf8/s1600-h/DSC016461+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SpAgxcfptGI/AAAAAAAAFDw/yUAW1zOAWf8/s320/DSC016461+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5372830389287629922" /&gt;&lt;/a&gt;Pagoda wcale nie jest cała srebrna, jakby się mogło wydawać. Na jej podłodze leżą srebrne płytki, które są przykryte jakąś wykładziną i wystają gdzieniegdzie spod gablotek. Na zewnętrznych ścianach są jeszcze jakieś malowidła co wydają się starsze niż są. Pochodzą z przełomu XIX/XX w i przedstawiają fragmenty eposu 'Ramajana'. :]&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SpAhxKCkYDI/AAAAAAAAFD4/U3uaUYrwQco/s1600-h/DSC01647+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SpAhxKCkYDI/AAAAAAAAFD4/U3uaUYrwQco/s320/DSC01647+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5372831483845435442" /&gt;&lt;/a&gt;Poza tym Phnom Penh położone jest nad rzeką uchodząca z jeziora Tonle Sap i tak się składa, że nazywa się prawie tak samo czyli Tonle Sap River. Rzeka ta wpada na obrzeżach miasta do Mekongu. Sama rzeka Tonle Sap jest ogromna i wydaje się jakby się było nad morzem :) My chadzaliśmy po bulwarze już raczej nocą i nie widać jej na zdjęciach, to też ich nie umieszczam tutaj. Za to mam ładne zdjęcie fontanny :]&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SpAjinBtizI/AAAAAAAAFEA/nR0owfGxeXw/s1600-h/DSC04844+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SpAjinBtizI/AAAAAAAAFEA/nR0owfGxeXw/s320/DSC04844+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5372833432951687986" /&gt;&lt;/a&gt;W całym mieście zdecydowanie najbardziej podobało mi się to, że ludzie wieczorami wychodzą na ulice lub do parków i tańczą, jedzą, gadają oraz ogólnie cieszą się życiem i tym że żyją już w wolnym, choć biednym kraju :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/blaszczak.malgorzata/Kambodza?authkey=Gv1sRgCN2U5e-Lm67PKA&amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_11L8KrxheMc/SpIJu7GKzdE/AAAAAAAAFm4/jQGBIooXmLs/s160-c/Kambodza.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/blaszczak.malgorzata/Kambodza?authkey=Gv1sRgCN2U5e-Lm67PKA&amp;feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Kambodża&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-5190723334161161197?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/5190723334161161197/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/08/phnom-penh-po-raz-drugi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/5190723334161161197'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/5190723334161161197'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/08/phnom-penh-po-raz-drugi.html' title='Phnom Penh po raz drugi'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SpAcpk5RsuI/AAAAAAAAFDY/KsACA5I12ZY/s72-c/DSC01226+copy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-7867762374344021652</id><published>2009-08-22T22:43:00.006+07:00</published><updated>2009-08-22T23:02:46.932+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kambodża'/><title type='text'>Siam Reap</title><content type='html'>W Siam Reap ogólnie za bardzo nic nie ma oprócz Pub Street, na której znajduje się wiele pubów, knajp i knajpeczek. Wszyscy turyści zwalają się tutaj po zwiedzaniu Angkoru jak już nie mogą się ruszać wieczorami.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SpAT8nfTMwI/AAAAAAAAFDI/-obWko3xr6k/s1600-h/DSC04817+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SpAT8nfTMwI/AAAAAAAAFDI/-obWko3xr6k/s320/DSC04817+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5372816287566344962" /&gt;&lt;/a&gt;Podzielenie się informacją, że w Siam Reap jest Pub Street nie było jednak główną przyczyną zaznaczenia obecności tego miasta na blogu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W całej Azji Południowo-Wschodniej na każdym kroku są jakieś salony masażu. Tajski, ziołowi, olejkami, stóp, głowy i czego tam sobie wymarzycie. Za to w Siam Reap spotkałam jedyne miejsce gdzie można zaznać fish massage!&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SpAVFdGTdII/AAAAAAAAFDQ/1CLRDJZ5C8A/s1600-h/DSC04643+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SpAVFdGTdII/AAAAAAAAFDQ/1CLRDJZ5C8A/s320/DSC04643+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5372817538907600002" /&gt;&lt;/a&gt;Masaż polega na tym, że wkłada się stopy do takiego baseniku w którym pływają rybki, i one zjadają zrogowaciały naskórek po czym stopy są mięciutkie i wymasowane. A rybki te, wierząc ogłoszeniu, nazywają sie dr. Fish!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-7867762374344021652?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/7867762374344021652/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/08/siam-reap.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/7867762374344021652'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/7867762374344021652'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/08/siam-reap.html' title='Siam Reap'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SpAT8nfTMwI/AAAAAAAAFDI/-obWko3xr6k/s72-c/DSC04817+copy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-867759690296522255</id><published>2009-08-19T15:43:00.009+07:00</published><updated>2009-08-22T21:53:22.341+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kambodża'/><title type='text'>Tonle Sap i Floating Village</title><content type='html'>Siam Reap - Syjam Pokonany (Syjam - dawna nazwa Tajlandii). Tak się nazywa miasteczko z którego mieliśmy wycieczkę do Angkoru i skąd pojechaliśmy na kolejną do pływającej wioski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak łatwo się domyślić wioska ta po czymś musi pływać. No i pływa po Tonle Sap - największym jeziorze na Półwyspie Indochińskim. Samo jezioro w sobie jest całkiem interesujące, gdyż w zależności od pory roku zwiększa swoją powierzchnię prawie sześciokrotnie. No i jest całkiem płytkie, gdyż w porze deszczowej w najgłębszym miejscu ma 14m. Poza tym jak się na nie wypływa to fale są jak na morzu i nigdzie nie widać drugiego brzegu :]&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/So--UVSnajI/AAAAAAAAFCQ/GieRj5ugcb8/s1600-h/DSC01564-1+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 104px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/So--UVSnajI/AAAAAAAAFCQ/GieRj5ugcb8/s320/DSC01564-1+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5372722136998177330" /&gt;&lt;/a&gt;Na jeziorze jest wiele pływających wiosek, które przemieszczają się w zależności od poziomu wody. Najbliżej położoną Siam Reap jest wioska Chong Kneas, do której też i my się udaliśmy. Sama droga też była atrakcją samą w sobie, gdyż najpierw jechaliśmy tuk-tukiem, potem dojechaliśmy to jakiegoś skupiska lokalnej mafii, u których trzeba było przesiąść się na skutery. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/So_WTfPf-QI/AAAAAAAAFCY/gEcmBUjWbUg/s1600-h/DSC01503+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/So_WTfPf-QI/AAAAAAAAFCY/gEcmBUjWbUg/s320/DSC01503+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5372748510768658690" /&gt;&lt;/a&gt;Na skuterkach jechaliśmy jakoś strasznie długo aż dojechaliśmy do łódek, które to już zawiozły nas prosto do wioski.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/So_W5wfCb-I/AAAAAAAAFCg/EJQlBX00kWE/s1600-h/DSC01541+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/So_W5wfCb-I/AAAAAAAAFCg/EJQlBX00kWE/s320/DSC01541+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5372749168232263650" /&gt;&lt;/a&gt;Po drodze była też pani co myła włosy i siebie w tej wodzie.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/So_X5w9_QCI/AAAAAAAAFCo/ptEsYqeQxUg/s1600-h/DSC01538+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/So_X5w9_QCI/AAAAAAAAFCo/ptEsYqeQxUg/s320/DSC01538+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5372750267873706018" /&gt;&lt;/a&gt;W wiosce jest kilka sklepów.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/So_Y2bRi_XI/AAAAAAAAFCw/zfCWRKfSMAY/s1600-h/DSC01548+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/So_Y2bRi_XI/AAAAAAAAFCw/zfCWRKfSMAY/s320/DSC01548+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5372751310022180210" /&gt;&lt;/a&gt;W tym akurat zostaliśmy namówieni do zakupienia zeszytów dla dzieci w szkole. Szkoła jest zresztą obok świątyni jedynym murowanym budynkiem w wiosce.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/So_ZQdC51sI/AAAAAAAAFC4/dfHGz7EBiEA/s1600-h/DSC01551+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/So_ZQdC51sI/AAAAAAAAFC4/dfHGz7EBiEA/s320/DSC01551+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5372751757174232770" /&gt;&lt;/a&gt;W tym momencie akurat w ogóle nie było nam do śmiechu. Bo jak podzielić 5 zeszytów na te wszystkie dzieci? Wspomnę też, że wszyscy oni pobiegli do klasy i o mało się nie pozabijali na schodach jak tylko zobaczyli, że kupiliśmy zeszyty.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/So_a6Y1fVyI/AAAAAAAAFDA/4uHMZzTu2_8/s1600-h/DSC01553+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/So_a6Y1fVyI/AAAAAAAAFDA/4uHMZzTu2_8/s320/DSC01553+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5372753577110361890" /&gt;&lt;/a&gt;A tak wyglądała nasza wioska od strony nie-wody. Te doby akurat stoją na pograniczu jeziora i jakiegoś kawałku ziemi. Niektórzy ludzie jednak mieszkają całymi rodzinami na jednej łódce.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-867759690296522255?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/867759690296522255/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/08/tonle-sap-i-floating-village.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/867759690296522255'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/867759690296522255'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/08/tonle-sap-i-floating-village.html' title='Tonle Sap i Floating Village'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/So--UVSnajI/AAAAAAAAFCQ/GieRj5ugcb8/s72-c/DSC01564-1+copy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-2777965002144551087</id><published>2009-08-17T19:14:00.010+07:00</published><updated>2009-08-18T22:42:16.422+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kambodża'/><title type='text'>Angkor</title><content type='html'>"Nie można umrzeć, nie zobaczywszy Angkoru" - napisał angielski pisarz i dramaturg, Somerset Maugham.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ankor ma 400 km2 i jest największym na świecie kompleksem kamiennych budowli. Pomiędzy IX a XV w. znajdowała się tutaj stolica Imperium Khmerskiego, a samo miasto jest uważane za największe miasto na świecie sprzed rewolucji przemysłowej. W XV w. miasto z nieznanych przyczyn zostało kompletnie wyludnione i dopiero w 1860 roku jakiś europejski badacz odkrył je w samym środku dżungli... Nie sposób zwiedzać wszystkie świątynie i budynki na piechotę. My ze względu na ograniczenia czasowe, niepewną pogodę i uwagę, że mój brat jest za duży na rowery dostępne w Kambodży jeździliśmy po Angkorze wynajętym tuk-tukiem.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SoqdPN-GTbI/AAAAAAAAFAA/C1gAfP-O0X4/s1600-h/DSC01431+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SoqdPN-GTbI/AAAAAAAAFAA/C1gAfP-O0X4/s320/DSC01431+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371278390366457266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Khmerowie zmieniali swoje upodobania religijne dość często, dlatego większość świątyń była wielokrotnie przebudowywana, aby to raz przypominać świątynie hinduistyczne, a innym razem buddyjskie. Nie mogę znaleźć liczby świątyń w Angkorze. Zapewne jest ich tam tak dużo, że nikt nie zdołał tego policzyć. Przedstawię tylko 'pierwszą trójkę' - czyli najbardziej znane świątynie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Angkor Wat&lt;/span&gt; - największy budynek religijny na świecie. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SoqfB134dEI/AAAAAAAAFAI/SqXz53GIwO0/s1600-h/DSC01307+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SoqfB134dEI/AAAAAAAAFAI/SqXz53GIwO0/s320/DSC01307+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371280359582889026" /&gt;&lt;/a&gt;Jak dla mnie na drugim miejscu. Wysoka pozycja przede wszystkim dlatego, że jest taki wielki i nawet chodząc po trawie spotyka się jakieś fragmenty dawnych budowli, które dopiero pokazują jak ogromną musiała być ta budowla w przeszłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bayon&lt;/span&gt; - znany z 216 twarzy tajemniczo uśmiechających się z 54 wież. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Soqv7mbNoXI/AAAAAAAAFAQ/mga3QwuBy6o/s1600-h/DSC01359+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Soqv7mbNoXI/AAAAAAAAFAQ/mga3QwuBy6o/s320/DSC01359+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371298944054567282" /&gt;&lt;/a&gt;Wsród osób, które znam Bayon uważany jest za najpiękniejszą/najciekawszą świątynię. U mnie na miejscu trzecim. Twarze widziałam już wcześniej na zdjęciach, a sama świątynia jak na te wszystkie w Angkorze jest niezbyt duża :]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Ta Prohm&lt;/span&gt; - moja ulubiona. Idealnie ukazuje to, jak świątynie te musiały być zapomniane. Na jej terytorium wkroczyła dżungla, i ogromne korzenie wyrastają wprost z murów.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SoqzSHBW4KI/AAAAAAAAFAY/bkxbvSWOl5w/s1600-h/DSC01439+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SoqzSHBW4KI/AAAAAAAAFAY/bkxbvSWOl5w/s320/DSC01439+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371302629296496802" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Soqz4uf0hII/AAAAAAAAFA4/ao1pEFvl8M4/s1600-h/DSC01444+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Soqz4uf0hII/AAAAAAAAFA4/ao1pEFvl8M4/s320/DSC01444+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371303292728280194" /&gt;&lt;/a&gt;Poza tym kręcili tutaj Tomb Ridera :]&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Soq0HJ-GlBI/AAAAAAAAFBA/nIKe7tdPKxo/s1600-h/DSC01451+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Soq0HJ-GlBI/AAAAAAAAFBA/nIKe7tdPKxo/s320/DSC01451+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371303540621218834" /&gt;&lt;/a&gt;Z ciekawostek przeczytanych w przewodniku. Radzą aby za potrzebą nie udawać się zbyt głęboko w las, gdyż lepiej zostać przyłapanym robiąc siusiu, niż nadepnąć na minę. Za rządów Czerwonych Khmerów cały teren został zaminowany, a chyba wszystkie posągi straciły głowy, aby ludzie nie mieli się do kogo modlić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując, mój opis Angkoru jest strasznie marny, ale nie sposób tego dokonać. Tutaj po prostu trzeba przyjechać i samemu się powłóczyć po tych kamieniach - chociaż raz w życiu. Angkor niestety dość często jest jedynym miejscem zwiedzanym w  Kambodży, głównie przez turystów przyjeżdżających przy okazji swojego pobytu w Tajlandii. A szkoda, bo cały kraj jest piękny i niezwykle interesujący.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-2777965002144551087?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/2777965002144551087/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/08/angkor.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/2777965002144551087'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/2777965002144551087'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/08/angkor.html' title='Angkor'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SoqdPN-GTbI/AAAAAAAAFAA/C1gAfP-O0X4/s72-c/DSC01431+copy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-4616957372371869447</id><published>2009-08-15T22:38:00.009+07:00</published><updated>2009-08-16T21:49:47.292+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kambodża'/><title type='text'>Phnom Penh - Brat Numer Jeden i inne robaki</title><content type='html'>O ile w Polsce większość osób wie, albo chociaż słyszała, że Angelina Jolie adoptowała dziecko z Kambodży, to już raczej mało jest osób świadomych przez jaką tragiczną historię przeszedł ten kraj niespełna 30 lat temu.  &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Moi amerykańscy przyjaciele pytają mnie często, kim właściwie są ci Czerwoni Khmerzy, skąd się wzięli, czemu tak nienawidzili Kambodżan - wspomina w opublikowanej w zeszłym roku książce Davida Chandlera "Cambodia: Power, Myth, and Memory" ("Kambodża - władza, mit i pamięć") Thida B. Mam, Kambodżanka, która przetrwała zagładę i mieszka dziś w Kalifornii. - Zawsze mi wstyd, gdy muszę im tłumaczyć, że słowem Khmerzy określa się naród zamieszkujący Kambodżę. W żyłach oprawców i ich ofiar płynie więc ta sama krew. Jesteśmy jednym narodem. Odpowiadam moim przyjaciołom, że w naszym khmerskim języku nazywamy Czerwonych Khmerów "robakami z naszej własnej skóry".&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sof40RzEr0I/AAAAAAAAE-Y/XIl-QZ0hHGo/s1600-h/DSC01182+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sof40RzEr0I/AAAAAAAAE-Y/XIl-QZ0hHGo/s320/DSC01182+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5370534657677111106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W 1975 roku władzę w kraju objęła Komunistyczna Partia Kambodży na czele której stanął Brat Numer 1, czyli Pol Pot. Nazwę państwa zmieniono na Demokratyczna Kampucza a rok 1975 ogłoszono Rokiem Zerowym, gdyż najpierw postanowiono zniszczyć stary porządek, cofnąć się do poziomu społeczeństwa agrarnego aby dopiero potem budować komunizm na oczyszczonym gruncie. Przez kilka pierwszych dni rządu praktycznie całą populacje Phnom Penh oraz okolicznych miast przesiedlono na wieś gdzie ustanowiono komuny rolnicze. Lekarze, nauczyciele czy urzędnicy państwowi byli z góry skazani na zagładę. Wszystkich zdrajców partii i rewolucji zamykano w więzieniach z których najsławniejszym jest S-21, które powstało w budynkach dawnego liceum. Obecnie mieści się tam Muzeum Ludobójstwa Toul Sleng.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SogEBEaFS-I/AAAAAAAAE-g/VjwRvLdGVIo/s1600-h/DSC01173+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SogEBEaFS-I/AAAAAAAAE-g/VjwRvLdGVIo/s320/DSC01173+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5370546972048837602" /&gt;&lt;/a&gt;Między 1975 a 1978 rokiem przesłuchano i torturowano tutaj ponad 17 tys. osób. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SogMdH4LzRI/AAAAAAAAE_A/0nHOOfun--w/s1600-h/DSC01171+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SogMdH4LzRI/AAAAAAAAE_A/0nHOOfun--w/s320/DSC01171+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5370556250109758738" /&gt;&lt;/a&gt;W muzeum oprócz ekspozycji jest mała salka kinowa gdzie wyświetlany jest film dokumentalny opowiadający historię dwóch zakochanych w sobie osób, które za to przestępstwo zostały uwięzione w S-21, a potem zabite.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SogOb3f7NUI/AAAAAAAAE_I/1htz5wL-NUk/s1600-h/DSC01191+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SogOb3f7NUI/AAAAAAAAE_I/1htz5wL-NUk/s320/DSC01191+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5370558427556427074" /&gt;&lt;/a&gt;Puste sale, czarno-białe zdjęcia torturowanych osób, znaki zakazu uśmiechania się oraz wszechogarniający żar zwrotnikowego słońca pozostawiają chyba na każdym odwiedzającym ogromne wrażenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie torturowane osoby transportowane były potem na Killing Fields w Choeung Ek. Zabijano tak także niemowlęta, aby gdy dorosną nie mogły się mścić na oprawcach za śmierć która spotkała ich rodziców. Dzieci roztrzaskiwane były o drzewo, a dorosłych zabijano za pomocą np. łomów aby nie tracić cennych kul, które przydawały się w normalnej walce. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SogVQvyt99I/AAAAAAAAE_Q/AM6RR-_Oo8Q/s1600-h/DSC01211+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SogVQvyt99I/AAAAAAAAE_Q/AM6RR-_Oo8Q/s320/DSC01211+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5370565933090600914" /&gt;&lt;/a&gt; Po środku Pól Śmierci znajduje się Magiczne Drzewo, na którym zawieszone były głośniki, z których dźwięk zagłuszą jęki mordowanych tutaj osób. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SogWwX1h8sI/AAAAAAAAE_Y/YgoVoMz_iyA/s1600-h/DSC01214+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SogWwX1h8sI/AAAAAAAAE_Y/YgoVoMz_iyA/s320/DSC01214+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5370567575927386818" /&gt;&lt;/a&gt; W 1980 roku ekshumowano tutaj ponad 8 tys. zwłok. 43 z 129 masowych grobów pozostały nietknięte. Szczątki osób umieszczone zostały w przeszklonym Pomniku Pamięci.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SogZC7lTJCI/AAAAAAAAE_g/3a9egpsUo9s/s1600-h/DSC01205+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SogZC7lTJCI/AAAAAAAAE_g/3a9egpsUo9s/s320/DSC01205+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5370570093783884834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli ktoś jest ciekawy jak to się dokładnie stało, że w jednym narodzie znalazły się osoby, które doprowadziły do śmierci 1/3 jego populacji i co się potem z nimi stało polecam artykuł  http://niniwa2.cba.pl/kambodza_brat_numer_jeden_i_inne_robaki.htm&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak 'czarna turystyka' i polega na odwiedzaniu miejsc masowej zagłady. Na pierwszym miejscu na liście czarnych miejsc jest Oświęcim, a na drugim są Killing Fields w Kambodży. Rozpoczęcie zwiedzania Kambodży od Muzeum Ludobójstwa i Pól Śmierci może nie było najprzyjemniejszym początkiem wycieczki, ale na pewno pozwoliło na spojrzenie na ten kraj zupełnie z innej perspektywy. Uświadomiło, że jeszcze 30 lat temu ziemia miała tutaj czerwony kolor nie tylko przez czerwone gleby ferralitowe, ale także od ilości krwi przelanej na nich.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-4616957372371869447?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/4616957372371869447/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/08/phnom-penh-brat-numer-jeden-i-inne.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/4616957372371869447'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/4616957372371869447'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/08/phnom-penh-brat-numer-jeden-i-inne.html' title='Phnom Penh - Brat Numer Jeden i inne robaki'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sof40RzEr0I/AAAAAAAAE-Y/XIl-QZ0hHGo/s72-c/DSC01182+copy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-1889263303045596421</id><published>2009-08-15T18:28:00.008+07:00</published><updated>2009-08-15T19:23:57.415+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kambodża'/><title type='text'>Kambodża</title><content type='html'>Po spotkaniu się z Tomeczkiem na lotnisku w Bangkoku i zjedzeniu pół kilograma kabanosów przywiezionych z Polski byłam już gotowa aby wsiąść do samolotu do Kambodży.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SoagsgTGAFI/AAAAAAAAE9I/0GflHISBNrw/s1600-h/cb-map.gif"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 298px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SoagsgTGAFI/AAAAAAAAE9I/0GflHISBNrw/s320/cb-map.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5370156292130603090" /&gt;&lt;/a&gt;Plan był taki, że po wylądowaniu w Phnom Penh łapiemy od razu autobus do Siam Reap, tam siedzimy z 3 dni, a stolicę zwiedzimy przed wyjazdem z kraju. Plan ogólnie był dobry, tylko dość szybko na miejscu okazało się, że autobusy do Siam Reap odjeżdżą do 14:30, a nie do 2:30 w nocy jak wcześniej wydawało mi się że przeczytałam :] Tak więc zwiedzanie kraju sąsiadów zmuszeni zostaliśmy zacząć od stolicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opis wycieczki zacznę od małego podsumowania. Kambodża jest cudowna! Trudno określić co takiego jest w tym kraju, że chciałoby się tam zostać dużo, dużo dłużej. Kraj jest jednym z najbiedniejszych w Azji (1/3 ludności żyje za mniej niż 1 $ dziennie) a ulice przepełnione są niepełnosprawnymi żebrakami i dziećmi sprzedającymi książki/kwiatki albo tylko proszącymi o 1 dolara. Jednak mimo panującej tam biedy ludzie są uśmiechnięci, mili i szczerze chętni do bezinteresownej pomocy. Wydawało mi się, że nie można być jeszcze bardziej miłym dla przyjezdnych niż w Tajlandii i się myliłam :] Na koniec kilka zdjęć dzieciaków na jednym z przystanków autobusowych na autostradzie z Phnom Penh do Siam Reap autorstwa mojego braciszka.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Soam2fRg9VI/AAAAAAAAE9Q/Bo4VNgtBmiY/s1600-h/DSC01601.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Soam2fRg9VI/AAAAAAAAE9Q/Bo4VNgtBmiY/s320/DSC01601.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5370163060724004178" /&gt;&lt;/a&gt;I takie.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SoaoAyvbTlI/AAAAAAAAE9g/P5-hxkXmWPs/s1600-h/DSC01612+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SoaoAyvbTlI/AAAAAAAAE9g/P5-hxkXmWPs/s320/DSC01612+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5370164337260056146" /&gt;&lt;/a&gt;Kambodża - Kingdom of wonder&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-1889263303045596421?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/1889263303045596421/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/08/kambodza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/1889263303045596421'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/1889263303045596421'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/08/kambodza.html' title='Kambodża'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SoagsgTGAFI/AAAAAAAAE9I/0GflHISBNrw/s72-c/cb-map.gif' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-575960388013974179</id><published>2009-08-01T12:54:00.011+07:00</published><updated>2009-08-01T13:57:02.894+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiny'/><title type='text'>Kanton po raz ostatni</title><content type='html'>Na koniec naszego pobytu w Chinach pojechaliśmy na Baiyun Shan, czyli na Górę Białej Chmurki. Oczywiście zdecydowaliśmy się na nasz ulubiony sposób zdobywania gór, czyli wjazd kolejką :] Na górze ukazał nam się napis 'Góra Białej Chmurki wita Ciebie' (albo was, nie pamiętam jak to dokładnie było).&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnPeudfK56I/AAAAAAAAE44/F0zcQ2m6CTA/s1600-h/DSC01073+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnPeudfK56I/AAAAAAAAE44/F0zcQ2m6CTA/s320/DSC01073+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364876470899107746" /&gt;&lt;/a&gt;Na całej górze położonych jest wiele różnych atrakcji i zapewne można tam spędzić cały dzień. My najpierw skupiliśmy się na podziwianiu wspaniałych widoków na miasto. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnPfSljSs1I/AAAAAAAAE5A/VcQrnO9UbWg/s1600-h/DSC01065+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnPfSljSs1I/AAAAAAAAE5A/VcQrnO9UbWg/s320/DSC01065+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364877091539170130" /&gt;&lt;/a&gt;To coś dużego po prawej stronie, jak skończą, ma być najwyższym budynkiem na świecie. Niestety zapewne kilka miesięcy później prześcigną tą TV-Tower budynki co budują je już w Dubaju i wieża pozostanie tylko najwyższą betonową wieżą na świecie (610m).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będąc na górze, zdecydowaliśmy się dostać jednak na sam szczyt góry. Tam można było znaleźć np. wojskowe radary.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnPg2HaQDZI/AAAAAAAAE5I/prwdAAIKShY/s1600-h/DSC01076+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnPg2HaQDZI/AAAAAAAAE5I/prwdAAIKShY/s320/DSC01076+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364878801435102610" /&gt;&lt;/a&gt;Oprócz tego było drzewko z życzeniami 'zdrowia, szczęścia, pomyślności'. Ja niestety nie przyniosłam swojej czerwonej wstążeczki.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnPhZPEdb4I/AAAAAAAAE5Q/Wgmly20jQn0/s1600-h/DSC01083+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnPhZPEdb4I/AAAAAAAAE5Q/Wgmly20jQn0/s320/DSC01083+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364879404786610050" /&gt;&lt;/a&gt;Widoki na bloki oczywiście były dalej. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnPh_gv6WFI/AAAAAAAAE5Y/9nFAy9qUU3I/s1600-h/DSC01090+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnPh_gv6WFI/AAAAAAAAE5Y/9nFAy9qUU3I/s320/DSC01090+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364880062367291474" /&gt;&lt;/a&gt;Z góry postanowiliśmy już zejść na piechotę. Na części trasy była wyznaczona ścieżka zdrowia, po której można było przejść na bosaczka.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnPicGe3QgI/AAAAAAAAE5g/oNyY2OZioZY/s1600-h/DSC01120+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnPicGe3QgI/AAAAAAAAE5g/oNyY2OZioZY/s320/DSC01120+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364880553532670466" /&gt;&lt;/a&gt;Zejście po całej trasie bolało okropnie, ale dałam radę :] A tak w ogóle w Chinach miałam najlepszy masaż stóp w swoim życiu (i nie chodzi o chodzenie po kamieniach). Możliwe, że podobało mi się dla tego, że masaż stóp zaczął się masażem głowy i pleców, a potem panie mówiły, że jestem taka piękna, bo taka biała :] To tylko taka mała dygresja, a schodzenie po kamiennych schodach wyglądało tak.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnPjhonCY_I/AAAAAAAAE5o/LFtnPa4lp2g/s1600-h/DSC01121+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnPjhonCY_I/AAAAAAAAE5o/LFtnPa4lp2g/s320/DSC01121+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364881748104733682" /&gt;&lt;/a&gt;Tak  mniej więcej zakończyła się nasza przygoda z przymusowymi wakacjami w Chinach. Jakbyśmy od razu wiedziały, że zostaniemy tam tydzień, a nie 3 dni jak było w planach, to na pewno byłyby posty jeszcze z Makau, a być może nawet udałoby nam się wyskoczyć na mogoty do Yangshuo (jedno z moich wymarzonych miejsc do zwiedzenia). No ale tak przynajmniej jest po co wracać :] Bo do Chin to chyba niestety już tylko można pojechać podziwiać naturę, bo w mieście i z tradycji to niewiele ciekawego zostało.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnPmFfKODaI/AAAAAAAAE6I/9tJNvu2TRGY/s1600-h/DSC01105+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnPmFfKODaI/AAAAAAAAE6I/9tJNvu2TRGY/s320/DSC01105+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364884563066490274" /&gt;&lt;/a&gt; Pozdrowienia z Góry Białej Chmurki. Małgorzata.&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/blaszczak.malgorzata/Kanton?authkey=Gv1sRgCPjen_arypPwTg&amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_11L8KrxheMc/Smqy2vBq_LE/AAAAAAAAEsk/zIU2p9L2Y30/s160-c/Kanton.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/blaszczak.malgorzata/Kanton?authkey=Gv1sRgCPjen_arypPwTg&amp;feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Kanton&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj do samolotu wsiada mój starszy braciszek, więc zapewne kolejne posty już z nim i to z Kambodży :]&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-575960388013974179?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/575960388013974179/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/08/kanton-po-raz-ostatni.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/575960388013974179'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/575960388013974179'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/08/kanton-po-raz-ostatni.html' title='Kanton po raz ostatni'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnPeudfK56I/AAAAAAAAE44/F0zcQ2m6CTA/s72-c/DSC01073+copy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-8309105512987097248</id><published>2009-07-31T18:43:00.003+07:00</published><updated>2009-07-31T18:49:54.660+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiny'/><title type='text'>Kaiping</title><content type='html'>Po zasileniu się pieniędzmi z bankomatu spędziłyśmy cały dzień na kupowaniu czystych ubrań, które będą a) czyste b) wystarczająco długie i szerokie żeby się w nie zmieścić c) tanie. Ten ostatni punkt był zdecydowanie najłatwiejszy do spełnienia, bo wszystkie ciuchy w Chinach są tanie. Niestety zapomniałyśmy o punkcie d) Nie kupować ubrań, które rozwalą się kolejnego dnia. I w ten sposób zarówno moja bluzka, jak i Pauliny spódnica wzbogaciły się o dość spore dziury :] W ten sposób przekonałyśmy się na własnej skórze, że chiński szajs, jest jeszcze większy, kiedy nie jest produkowany na eksport.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugiego dnia przymusowych wakacji w Państwie Środka postanowiliśmy wyrwać się ze środka miasta i wyskoczyć trochę na wieś. Wieś nie była tradycyjną chińską wsią - bo po takie to tylko podobno już tylko do północnego Wietnamu trzeba jechać. Przed wyjazdem oczwiście trzeba było zjeść śniadanie. Jajecznica z pomidorami w miodzie jest całkiem miodzio.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnLGsJUn9iI/AAAAAAAAE2Q/WPn35IIk3mo/s1600-h/DSC00929+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnLGsJUn9iI/AAAAAAAAE2Q/WPn35IIk3mo/s320/DSC00929+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364568567870649890" /&gt;&lt;/a&gt;W celu obejrzenia czegoś więcej niż chińskie biurowce pojechaliśmy do miasta o wdzięcznej nazwie Kaiping. Internet podpowiedział mi, iż znajdują się tam jakieś zabytki wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Pragnę tutaj napomknąć, że podróżowanie po Chinach jest bardzo przyjemne, pociągi lepsze niż PKP (co w sumie nie jest trudne), autobusy z klimą dojeżdżają do każdego miasta. Jedyny minus to to, że kurde nikt nie mówi po angielsku i nigdzie nie ma żadnych napisów w jakimkolwiek języku bardziej mi bliskim niż chiński. No może oprócz jednej tablicy gdzie pod 'Timetable' była rozpiska chińskich miast po chińsku z jakimiś jeszcze ichniejszymi oznaczeniami. Tak więc zaszczytną rolę wodzireja naszej trzyosobowej wycieczki przeją Karol, tutaj akurat w autobusie miejskim. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnLHnDr8AAI/AAAAAAAAE2w/V3FROJcpo80/s1600-h/DSC00932+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnLHnDr8AAI/AAAAAAAAE2w/V3FROJcpo80/s320/DSC00932+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364569579970101250" /&gt;&lt;/a&gt; W swojej głupocie myślałam, że przyjeżdżając do Kaipingu na dworcu będzie znajdować się coś co wskaże nam gdzie należy się udać, aby obejrzeć to coś co zasłużyło na wpisanie na listę UNESCO, np. informację turystyczną, mapę, ulotki albo tabliczkę 'UNESCO -&gt; tam'. Niestety żadnego z powyższych nie dane nam było uraczyć, więc po niezbyt łatwych próbach zrozumienia kantońskiego przez Karola wsiedliśmy do miejskiego autobusu, który miał nas tam dowieźć. I tam znaleźliśmy tablice z mapą!&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnLJvv5YeQI/AAAAAAAAE24/PnvZXxpnHFk/s1600-h/DSC00942+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnLJvv5YeQI/AAAAAAAAE24/PnvZXxpnHFk/s320/DSC00942+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364571928299862274" /&gt;&lt;/a&gt;I w tym momencie okazało się, że po Kaipingu porozrzucane są 4 miejsca wpisane na UNESCO. Z powodu zbyt później pory i drogich biletów ograniczyliśmy się tylko do dwóch. Jako że już się pod nim znajdowaliśmy, postanowiliśmy rozpocząć zwiedzanie od chyba najmniej ciekawego ze wszystkich miejsc - LiYuan Garden. Skończony w 1936 roku ogród Amerykanina chińskiego pochodzenia Pana Li. Ogród łączy elementy tradycyjnego Chińskiego ogrodu, południowochińskiego miasteczka na wodzie oraz zachodnią architekturę. W porównaniu do poprzednich parków, które widziałyśmy po prostu można powiedzieć, że ten był fajny bo stary.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnLMpNSycrI/AAAAAAAAE3A/m9z6MuWaEW8/s1600-h/DSC00949+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnLMpNSycrI/AAAAAAAAE3A/m9z6MuWaEW8/s320/DSC00949+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364575114466849458" /&gt;&lt;/a&gt;Po skorzystaniu z usług lokalnego operatora turystycznego, czyli ciecia co czeka aż ktoś przyjedzie na środek pola i nie będzie wiedział jak się z niego wydostać, przejechaliśmy do Zili Village. Tam ruszyliśmy na poszukiwania czegoś co świadczyłoby o byciu w najpiękniejszej wiosce w prowincji GuangDong (gdzie się znajdowaliśmy).&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnLOh5oCRdI/AAAAAAAAE3I/Dt1yjxc5TtA/s1600-h/DSC00980+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnLOh5oCRdI/AAAAAAAAE3I/Dt1yjxc5TtA/s320/DSC00980+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364577187951429074" /&gt;&lt;/a&gt;Podczas wycieczki znaleźliśmy ślady mechanizacji rolnictwa na terenie południowo-wschodnich Chin.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnLPYAG-DPI/AAAAAAAAE3Q/VMpnD5ca6Js/s1600-h/DSC00938+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnLPYAG-DPI/AAAAAAAAE3Q/VMpnD5ca6Js/s320/DSC00938+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364578117404724466" /&gt;&lt;/a&gt;Znaleźliśmy także oznaki jej braku.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnLPmMZJ--I/AAAAAAAAE3Y/Rh-O4XbyVMY/s1600-h/DSC00985+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnLPmMZJ--I/AAAAAAAAE3Y/Rh-O4XbyVMY/s320/DSC00985+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364578361220398050" /&gt;&lt;/a&gt;Jak może już niektórzy zdążyli się zorientować, cała uroda wsi w Kaipingu polega na tym że po środku czegoś co w Polsce nazywa się 'zapadłą dziurą' znajdują się takie wypasione wille. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnLRIWSCDII/AAAAAAAAE3g/vCu-gSOsXZo/s1600-h/DSC01038+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnLRIWSCDII/AAAAAAAAE3g/vCu-gSOsXZo/s320/DSC01038+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364580047502052482" /&gt;&lt;/a&gt; 5cio, czy 6cio piętrowe budyneczki z tarasami na dachu, budowali powracający z Ameryki emigranci. Do środka niestety nie udało nam się wkraść bo wszędzie blachy w oknach i kraty przy wejściu. Był jeszcze drugi typ budyneczków - jednopiętrowe, zbudowane z niebieskiej cegły z dachem pokrytym płytkami. Poza tym są one, jak wierzyć ulotce, zbudowane na planie 'trzy sekcje - dwie bramy'. Niestety nie potrafię wyjaśnić na czym to polega.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnLVAkodhwI/AAAAAAAAE3o/EUFvv8xqOYI/s1600-h/DSC01017+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnLVAkodhwI/AAAAAAAAE3o/EUFvv8xqOYI/s320/DSC01017+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364584311961782018" /&gt;&lt;/a&gt;Nawet doszukaliśmy się oznaki, że trafiliśmy w naszych poszukiwaniach we właściwe miejsce.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnLVX4AeKhI/AAAAAAAAE3w/miwaqr0Hlv4/s1600-h/DSC01014+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnLVX4AeKhI/AAAAAAAAE3w/miwaqr0Hlv4/s320/DSC01014+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364584712299751954" /&gt;&lt;/a&gt;Na chińskiej wiosce uraczyła nas swoją obecnościa burza.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnLWRTAORnI/AAAAAAAAE34/cHBkppRNx5w/s1600-h/DSC00993+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnLWRTAORnI/AAAAAAAAE34/cHBkppRNx5w/s320/DSC00993+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364585698799011442" /&gt;&lt;/a&gt;Jako że zza każdej chmury wychodzi słońce, na niebie pojawiła się tęcza.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnLXGHzSEmI/AAAAAAAAE4A/XvAFFsEKlZs/s1600-h/DSC01047+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnLXGHzSEmI/AAAAAAAAE4A/XvAFFsEKlZs/s320/DSC01047+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364586606325011042" /&gt;&lt;/a&gt;A nam po wstępnych trudnościach udało się odkryć miejsce, które choć wpisane na listę UNESCO nie zostało jeszcze zadeptane przez masowych turystów. I dobrze, bo straciłoby swój niepowtarzalny urok biegających za nami gęsi. &lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/blaszczak.malgorzata/Kaiping?authkey=Gv1sRgCNeq0PLNsqjOeA&amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_11L8KrxheMc/Smq0aw2P4jE/AAAAAAAAEqI/z7HyAPZpWU0/s160-c/Kaiping.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/blaszczak.malgorzata/Kaiping?authkey=Gv1sRgCNeq0PLNsqjOeA&amp;feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Kaiping&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-8309105512987097248?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/8309105512987097248/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/07/po-zasileniu-sie-pieniedzmi-z-bankomatu.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/8309105512987097248'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/8309105512987097248'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/07/po-zasileniu-sie-pieniedzmi-z-bankomatu.html' title='Kaiping'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SnLGsJUn9iI/AAAAAAAAE2Q/WPn35IIk3mo/s72-c/DSC00929+copy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-2117590438196424618</id><published>2009-07-30T20:02:00.003+07:00</published><updated>2009-12-25T23:55:39.510+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Kino</title><content type='html'>Muszę przyznać, iż wydawało mi się, że jestem w Tajlandii i Azji na tyle długo, że już nic mnie tutaj raczej nie dziwi i nie mam o czym pisać na blogu oprócz wycieczek, gdyż wszystko pozostałe jest takie normalne...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś jednak poszłam do kina. Na początku jak zawsze lecą jakieś zwiastuny filmów co mają wchodzić dopiero na wielki ekran. Po jednym z nich przerwa, na ekranie zaczyna pojawiać się kolaż ze zdjęć króla. Wszyscy w kinie stają na baczność bo na dodatek puścili jeszcze hymn państwowy. Tak jest przed każdym seansem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tyle z Tajskich informacji bieżących, niedługo powrócę do Chin :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-2117590438196424618?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/2117590438196424618/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/07/kino.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/2117590438196424618'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/2117590438196424618'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/07/kino.html' title='Kino'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-2830443363571996735</id><published>2009-07-28T15:38:00.015+07:00</published><updated>2009-07-28T17:14:39.841+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiny'/><title type='text'>Kanton - zwiedzanie</title><content type='html'>Wbrew pozorom w Kantonie wcale nie jedliśmy cały czas, udało nam się także zobaczyć parę rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobno jednym z najładniejszych miejsc w Kantonie oraz oazą spokoju jest stara dzielnica kolonialna - Shamian Dao. Francuzi i Brytyjczycy osiedlali się tutaj po przegranych przez Chiny wojnach opiumowych. Oprócz kamienic, jakie można spotkać na olsztyńskim Zatorzu, jest także kościół. Mariacki to to nie jest, ale w Chinach należy docenić nawet taki.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm7AZcbe0-I/AAAAAAAAEzA/X3tggLJtKUQ/s1600-h/DSC00817+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm7AZcbe0-I/AAAAAAAAEzA/X3tggLJtKUQ/s320/DSC00817+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363435749605561314" /&gt;&lt;/a&gt;Z Shamian Dao przeszliśmy na tradycyjny chiński targ z różnymi specyfikami do jedzenia oraz leczenia.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm7BARy3Z8I/AAAAAAAAEzI/QdQY8N_yngY/s1600-h/DSC00832+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm7BARy3Z8I/AAAAAAAAEzI/QdQY8N_yngY/s320/DSC00832+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363436416765749186" /&gt;&lt;/a&gt;Oprócz żywych, malutkich skorpionów, worków z grzybami, klatek z kurami i pudełek z kurczakami było też coś co wyglądało jak łapka na muchy z jakiejś jaszczurki albo innego gryzonia.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm7BgVfdscI/AAAAAAAAEzQ/Fo7vB5xPSpM/s1600-h/DSC00830+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm7BgVfdscI/AAAAAAAAEzQ/Fo7vB5xPSpM/s320/DSC00830+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363436967513928130" /&gt;&lt;/a&gt;Pierwszego dnia oprócz Karola po mieście oprowadzała nas także jego koleżanka, Klara.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm7C27ZSodI/AAAAAAAAEzY/BLNFZ1Ijpaw/s1600-h/DSC00885+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm7C27ZSodI/AAAAAAAAEzY/BLNFZ1Ijpaw/s320/DSC00885+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363438455157334482" /&gt;&lt;/a&gt;Za dnia ciężko przejść po ulicy, żeby nie zostać stratowanym przez tłumy pędzących Chińczyków. Ale już w nocy miasto wymiera tak, że trudno sobie wyobrazić, że jest się w kraju z 1,5 mld ludności. A co do ludzi jeszcze. Obecnie panuje tam moda na chodzenie z podwijanymi koszulkami. Rozczaruję Witka, ale tylko wśród mężczyzn. Tutaj zdjęcie w mniej obleśnym wydaniu, czyli z młodszym modelem.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm7ErgcHHxI/AAAAAAAAEzg/BLFYdukRizc/s1600-h/DSC00859+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm7ErgcHHxI/AAAAAAAAEzg/BLFYdukRizc/s320/DSC00859+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363440457966100242" /&gt;&lt;/a&gt;Parasolek w słoneczny dzień też zdecydowanie więcej niż w Warszawie zza deszczu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Symbolem kantonu jest pomnik 5 koziołków w Juexiu Park. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jak głosi legenda, dawno temu pięć boskich postaci odzianych w szaty w pięciu kolorach przybyło do Kantonu na kozłach unoszących się w powietrzu. Każda z postaci trzymała w ręku kłos ryżu – miał to być dla ludzi pomyślny znak zesłany z niebios gwarantujący, że na terenach, które zamieszkują, nigdy nie zaznają głodu.&lt;/span&gt; Znowu o jedzeniu...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm7GAuQO54I/AAAAAAAAEzo/E2OvByL5iMY/s1600-h/DSC00861+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm7GAuQO54I/AAAAAAAAEzo/E2OvByL5iMY/s320/DSC00861+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363441921963255682" /&gt;&lt;/a&gt;W Kantonie odbyliśmy jeszcze jedną wycieczkę do parku, którego nazwy niestety nie pamiętam i nie mogę znaleźć. Park jest stylizowany na stary, chiński hmmmmmm park. Dla nas najciekawszym obiektem były atrapy stalaktytów i stalagmitów podrasowane plastikowymi smokami ze świecącymi oczkami i neonowymi lampami.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm7Hx4dhzSI/AAAAAAAAEzw/11rUoaZEEyc/s1600-h/DSC00907+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm7Hx4dhzSI/AAAAAAAAEzw/11rUoaZEEyc/s320/DSC00907+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363443866028592418" /&gt;&lt;/a&gt;Kanton to jednak przede wszystkim bloki, bloki i jakieś wieżowce. My tylko jakoś tak wyszło, że chodziliśmy po parkach. Możliwe, że z powodu ogólnego zmęczenia organizmu piciem chińskiego przysmaku barowego, czyli whisky z mrożoną zieloną herbatą&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez Kanton przepływa rzeka Perłowa, której woda z kolorem perłowym ma niewiele wspólnego. Udało nam się jednak załapać na jeden całkiem ładny zachód słońca :]&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm7I2eaLKjI/AAAAAAAAEz4/a2mqLpiwIWU/s1600-h/DSC00866+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm7I2eaLKjI/AAAAAAAAEz4/a2mqLpiwIWU/s320/DSC00866+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363445044446177842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po 3 dniach w Kantonie spakowałyśmy się, pożegnałyśmy z chłopakami i władowałyśmy do autobusy na lotnisko. Nawet w pewnym momencie trochę ponarzekałam, że nie zdążyłyśmy wysłać pocztówki do domu (w Kantonie nie istnieje coś takiego jak pocztówki i poczta) i kupić pałeczek. Wcześniej Gareth wspomniał, że słyszał w radio, że ma być podobno tajfun. Ja oczywiście się ucieszyłam, gdyż nie doświadczywszy trzęsienia w ziemi w Indonezji, mogłabym się częściowo zadowolić tajfunem w Chinach. Niestety tylko trochę powiało, niebo zrobiło się brudno piaskowe ale chyba przez te bloki żadnego leja nie było widać :( No ale wracając do drogi na lotnisko, praktycznie się nie spóźniłyśmy na odprawę. Jakoś tak się zrobiło, że wydawało mi się że wylot mamy o 23:50, a nie 23:20. Tak czy siak zdążyłyśmy na check-in aż 5 min przed jego zamknięciem. Choć w sumie nawet go nie otworzyli, gdyż lot został odwołany z powodu tajfunu właśnie. Tak oto po krótkiej rozminie czy bardziej opłaca nam się płacić za kupienie nowego biletu na kolejny dzień, czy poczekanie 4 dni na kolejny lot z AirAsia uznałyśmy, że pognębimy jeszcze trochę dłużej Karola.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm7NcIqdQFI/AAAAAAAAE0Y/YA9HgQgUtq4/s1600-h/DSC00928+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm7NcIqdQFI/AAAAAAAAE0Y/YA9HgQgUtq4/s320/DSC00928+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363450089490432082" /&gt;&lt;/a&gt;Paulina za bardzo nie wiedziała, jak to możliwe, że najpierw nie chcieli jej wpuścić do kraju (podejrzenie o świńską grypę), a teraz nie chcą jej wypuścić. Ja za to później od jakichś Chińczyków usłyszałam, że tylko wielcy ludzie potrafią wywoływać deszcze i zmiany pogody, np. jak przyjedzie prezydent i powie, że ma padać to pada :]&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-2830443363571996735?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/2830443363571996735/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/07/kanton-zwiedzanie.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/2830443363571996735'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/2830443363571996735'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/07/kanton-zwiedzanie.html' title='Kanton - zwiedzanie'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm7AZcbe0-I/AAAAAAAAEzA/X3tggLJtKUQ/s72-c/DSC00817+copy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-5775762576031772257</id><published>2009-07-28T10:18:00.007+07:00</published><updated>2009-07-28T13:45:31.622+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiny'/><title type='text'>Chiny -&gt; Guangzhou/Kanton</title><content type='html'>Mieszkańcy Kantonu podobno zjedzą wszystko, co lata, poza samolotem, i wszystko co ma cztery nogi, poza stołem. Między innymi dlatego nasza wycieczka skupiła się na zwiedzaniu knajp. Drugim powodem było to, że w samym mieście, delikatnie mówiąc, nie ma zbytnio nic ciekawego do odwiedzenia :]&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm6MQG3NLFI/AAAAAAAAEyg/3zs5r88hUD4/s1600-h/DSC01068+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm6MQG3NLFI/AAAAAAAAEyg/3zs5r88hUD4/s320/DSC01068+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363378414592797778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Guangzhou, po polsku Kanton (Kanton zapewne dlatego, że nikt nie potrafi przeczytać tej pierwszej nazwy, albo każdy czyta ją inaczej :D) jest trzecim co do wielkości miastem w Chinach, o którym nikt poza Chińczykami nie słyszał. Moja znajomość geografii turystycznej świata też nie jest aż tak doskonała i do tej pory nie obejmowała tego molocha. Jednakże dziwnym zbiegiem wypadków, stało się tak, iż w Kantonie obecnie zamieszkuje moich dwóch znajomych - Karol, kolega z klasy licealnej, co siedzi tam na rocznym kursie chińskiego oraz Gareth, Walijczyk co go poznałam z 6 lat temu będąc w Walii właśnie. Także zarówno w pierwszym, jak i drugim przypadku miało miejsce spotkanie po latach na drugim końcu świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Kantonie dwa razy w roku odbywają się targi kantońskie - największe targi w Chinach. My niestety nie przyjechałyśmy z zamiarem wywiezienia stamtąd kontenerów japonek albo podrabianych Rolex-ów, tylko chciałyśmy bliżej zapoznać się z kulturą chińską. To jednak okazało się dość trudne, gdyż wszystko co w moim europejskim rozumieniu nazwałabym kulturą chińską zostało zniszczone przez rewolucję kulturalną za Mao Zedonga albo/i rozjechane autostradami i zabudowane wieżowcami oraz fabrykami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kultury chińskiej dane mi było poznać kulturę związaną z jedzeniem, co niekoniecznie tożsame jest z kulturalnym zachowaniem się przy stole :] W ogóle coś takiego jak kuchnia chińska to istnieje tylko w Europie, gdyż praktycznie każda prowincja w Chinach ma swoją własną kuchnię, które między sobą zdecydowanie się różnią, np. syczuańska jest zdecydowanie najostrzejsza, w tej północnej prawie w ogóle nie je się ryżu, a szanghajska jest słodka z masą owoców morza. Podobno jednak to ta kantońska stała się synonimem kuchni chińskiej na całym świecie. Na pierwsze śniadanko uraczono nas czymś co nazywa się dim sumy i są to takie przekąski gotowane na parze, z jakimś mięskiem w środku.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm6ZXgZxFfI/AAAAAAAAEyo/ltvx-iTL2no/s1600-h/DSC00808+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm6ZXgZxFfI/AAAAAAAAEyo/ltvx-iTL2no/s320/DSC00808+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363392835358889458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście każdy posiłek nie może obyć się bez herbaty. Z nią związane jest także sporo rytuałów przy jedzeniu. Zestaw naczyń do jedzenia składa się z talerzyka, miseczki, pałeczek i kubeczka. Najpierw herbatę wlewa się do kubeczka po pałeczkach, potem z kubeczka wlewa do miseczki, potem tą herbatą z miseczki oblewa się talerz i herbata ląduje w specjalnej misce na zlewki albo na obrusie. Na tak oczyszczonych naczyniach można się zabrać do jedzenia i picia. Jeżeli ktoś naleje wam herbatki nie wolno zapomnieć o tym aby popukać w podziękowaniu dwoma palcami w stół.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Być może już zbytnio przyzwyczajona jestem do tajskiej kuchni, ale jak dla mnie to ta kantońska jest zdecydowanie zbyt tłusta. Najgorsze jest to przy jedzeniu, bo makaron zlatuje z tych śliskich pałeczek. Właśnie! W Chinach jadłam tylko dwa razy ryż - raz w sushi, a drugi raz ostatniego dnia. Podobno Chińczycy wcale nie jadają dużo ryżu, gdyż uważają, że będą od niego grubi (już wiem skąd się wziął mój dodatkowy kilogram w Tajlandii).&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm6bzzvBJII/AAAAAAAAEyw/h5mJo2Ae4KM/s1600-h/DSC00848+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm6bzzvBJII/AAAAAAAAEyw/h5mJo2Ae4KM/s320/DSC00848+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363395520607888514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Powinnam wspomnieć, że w restauracji z regionu Dongbei jadłam pierogi i to co marzyło mi się od jakiegoś miesiąca - kwaśną kapustę :D Co do zdjęć jedzenia to raczej się nie spisałam, gdyż przypominałam sobie że miałam je robić zawsze po zjedzeniu wszystkiego :/&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm6coLg6LSI/AAAAAAAAEy4/oJsxK_EYJKA/s1600-h/DSC00880+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm6coLg6LSI/AAAAAAAAEy4/oJsxK_EYJKA/s320/DSC00880+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363396420344360226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Co do tej kultury przy stole, to Chińczycy siorbią, bekają, rozlewają herbatę po całym stole i wypluwają kości z mięsa na stół albo na podłogę krzycząc przy tym wszystkim niemiłosiernie. Restauracje wyglądają trochę jak pobojowiska, dobrze chociaż, że po każdych gościach zmieniany jest obrus. Właściwie od tego burdelu w knajpach to i tak gorsze jest charkanie na ulicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z Kantonu miał wyjść jeden post, ale coś dużo się o tym jedzeniu wyszło, a na dodatek zrobiłam się głodna.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-5775762576031772257?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/5775762576031772257/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/07/chiny-guangzhoukanton.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/5775762576031772257'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/5775762576031772257'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/07/chiny-guangzhoukanton.html' title='Chiny -&gt; Guangzhou/Kanton'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm6MQG3NLFI/AAAAAAAAEyg/3zs5r88hUD4/s72-c/DSC01068+copy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-7310725386213117680</id><published>2009-07-26T19:10:00.012+07:00</published><updated>2009-07-27T21:14:45.397+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiny'/><title type='text'>Hong Kong</title><content type='html'>'Hong Kong to nie Chiny' - powiedział kolega Karol, a ja muszę się z nim zgodzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 1997 roku, po 99 latach Hong Kong 'dzierżawy' wrócił do Chin spod władania Wielkiej Brytanii. W ramach doktryny 'jeden kraj, dwa systemy' HG zachował ogromną autonomię we wszystkich sprawach, poza polityką zagraniczną i siłami zbrojnymi. Dlatego mają tam dolary hongkońskie zamiast jenów, ruch lewostronny i ogólnie jakoś tak normalnie :]&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SmxroHW9lwI/AAAAAAAAEvc/Afy7B1Ii-kU/s1600-h/hk-map.gif"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 298px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SmxroHW9lwI/AAAAAAAAEvc/Afy7B1Ii-kU/s320/hk-map.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5362779593205716738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Hong Kong powszechnie kojarzony jest tylko z wyspą o tej samej nazwie. Błędnie! Właściwie główna część Hong Kongu znajduje się na półwyspie Kowloon, do tego mamy jeszcze dwie największe wyspy Hong Kong i Lantau oraz Nowe Terytoria wraz z jakimiś 200 wysepkami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tyle przydługiego i nudnego wstępu. W Hong Kongu wylądowałyśmy późnym wieczorem, na lotnisku zajmującym jedną z wysp. Później autobus i dojechałyśmy na Tsim Sha Tsui - czyli najlepszej dzielnicy do przenocowania w HG. Miałyśmy także najlepszego recepcjonistę na świecie, który zaczepiał wszystkich i pytał się czy nie chcą się z nim napić wina :] My wieczór wykorzystałyśmy jednak aby zwiedzić pobliską Aleję Gwiazd oraz podziwiać rozświetloną panoramę wyspy Hong Kong.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm2tRJ17NKI/AAAAAAAAEvk/ZMSnVPF3N6Q/s1600-h/DSC00597-1+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 114px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm2tRJ17NKI/AAAAAAAAEvk/ZMSnVPF3N6Q/s320/DSC00597-1+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363133241479607458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kolejnego dnia z samego rana ruszyłyśmy na Lantau (wszędzie jeździ metro), aby zobaczyć najwyższy posąg siedzącego Buddy wykonany z brązu - Gigant Buddha. Na górę zabrała nas kolejka gondolowa, w ramach oszczędności nie skorzystałyśmy z kabin z przeszkloną podłogą.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm2vCrdHRVI/AAAAAAAAEvs/xQVimrWxpDU/s1600-h/DSC00674+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm2vCrdHRVI/AAAAAAAAEvs/xQVimrWxpDU/s320/DSC00674+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363135191827563858" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Budda z tej swojej góry musi mieś super widoki na cały Hong Kong.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm2v8LdG4hI/AAAAAAAAEv0/QnFwf9AV9qc/s1600-h/DSC00700+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm2v8LdG4hI/AAAAAAAAEv0/QnFwf9AV9qc/s320/DSC00700+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363136179670016530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Budda jest duży, i fajny oprócz tego że ma swastykę na piersi. Dla nas to jednoznacznie kojarzy się z nazizmem, a dla buddystów jest tylko znakiem nocy i magii (swastyka lewoskrętna).&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm2xGcDVlqI/AAAAAAAAEv8/HXplHygRzZ8/s1600-h/DSC00728+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm2xGcDVlqI/AAAAAAAAEv8/HXplHygRzZ8/s320/DSC00728+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363137455435650722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z Lantau przejechałyśmy na wyspę Hong Kong, gdzie wjechałyśmy autobusem na The Peak skąd rozciąga się najlepszy widok na panoramę miasta.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm2xu3PVc-I/AAAAAAAAEwE/WdYPhk3Z_PU/s1600-h/DSC00750+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm2xu3PVc-I/AAAAAAAAEwE/WdYPhk3Z_PU/s320/DSC00750+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363138149928498146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Cały Hong Kong to niesamowite połączenie tego co matka natura ma najlepszego (morze, góry, wyspy i soczyście zielone lasy) z tym co stworzył człowiek - najnowocześniejsza technologia i drapacze chmur.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm2yed3Ox9I/AAAAAAAAEwM/_Bqs_oBtgcs/s1600-h/DSC00778+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm2yed3Ox9I/AAAAAAAAEwM/_Bqs_oBtgcs/s320/DSC00778+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363138967750232018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z góry zjechałyśmy starym tramwajem, który promowany jest na najlepszą atrakcję turystyczną w HG. Mi jednak zdecydowanie bardziej do gustu przypadło wjeżdżanie na górę piętrowym autobusem :) Na koniec została nam jeszcze krótka wycieczka promem po Victoria Harbour.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm2zl377t8I/AAAAAAAAEwU/yudokWhH7jc/s1600-h/DSC00802+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sm2zl377t8I/AAAAAAAAEwU/yudokWhH7jc/s320/DSC00802+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363140194519988162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zabrałyśmy rzeczy z hotelu i pojechałyśmy metrem na stację Lo Wu, gdzie czekało na nas przejście graniczne z kontynentalnymi Chinami i Karol :] Po tym jak zabrali mi Paulinę, bo podejrzewali u niej świńską grypę, i oddali ją z powrotem, udało nam się nawet dostać do Shenzen, spotkać z Karolem i wsiąść w pociąg do Guangzhou, gdzie miałyśmy mieć ostatnią część naszej wycieczki.&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/blaszczak.malgorzata/HongKong?authkey=Gv1sRgCIqT9-O-9r_nCg&amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_11L8KrxheMc/Smnm1oKqQzE/AAAAAAAAEt8/6u3KmW1WXJs/s160-c/HongKong.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/blaszczak.malgorzata/HongKong?authkey=Gv1sRgCIqT9-O-9r_nCg&amp;feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Hong Kong&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-7310725386213117680?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/7310725386213117680/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/07/hong-kong.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/7310725386213117680'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/7310725386213117680'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/07/hong-kong.html' title='Hong Kong'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SmxroHW9lwI/AAAAAAAAEvc/Afy7B1Ii-kU/s72-c/hk-map.gif' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-5125666479940534016</id><published>2009-07-24T17:12:00.012+07:00</published><updated>2009-12-26T00:00:13.859+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Kanchanaburi</title><content type='html'>Kanchanaburi rozsławione zostało dzięki filmowi Davida Leana 'Most na rzece Kwai', który przedstawia prawdziwe wydarzenia z okresu II wojny światowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Japończycy okupowali tereny rozciągające się od Singapuru aż do północnych granic Birmy. Jako że szykowali się jeszcze na Indie, postanowili zbudować jakąś alternatywę do transportu towarów drogą morską po Zatoce Bengalskiej. Prace nad budową kolei rozpoczęły się w roku 1942 i ruszyły równocześnie po obu końcach 415kilometrowej nitki, czyli z Nong Pladuk w Tajlandii i Thanbuyazat w Birmie. Do jej budowy zmuszono ponad 60 tys. alianckich jeńców oraz 200 tys. przymusowych robotników azjatyckich. Przy budowie tej linii zginęło ponad 16 tys. jeńców oraz 100 tys. azjatyckich robotników, dzięki czemu linia ta uzyskała miano 'Kolei śmierci'.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Smwq9pcUm8I/AAAAAAAAEuY/uj0QkRkeFNg/s1600-h/DSC00558.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Smwq9pcUm8I/AAAAAAAAEuY/uj0QkRkeFNg/s320/DSC00558.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5362708494876449730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Cała trasa położona była w niezwykle wymagającym terenie, jednakże to przeprawa przez rzekę Kwai okazała się być najtrudniejszym etapem budowy kolei. Pierwsza, drewniana wersja mostu została ukończona w lutym 1943 roku. W kwietniu tego samego roku, drugi, tym razem już stalowy most został ukończony. Materiały do jego budowy przywiezione zostały aż z Jawy. W 1945 r. most został kilkakrotnie zbombardowany, a zaraz po wojnie odbudowany. Stalowe przęsła w moście pozostały oryginalne.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SmwrG3GLrkI/AAAAAAAAEug/81oYCKOnDFw/s1600-h/DSC00495+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SmwrG3GLrkI/AAAAAAAAEug/81oYCKOnDFw/s320/DSC00495+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5362708653160508994" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Udało nam się ubiec 5 autokarów zapakowanych turystami i mogłyśmy pochodzić sobie zupełnie same po moście. Most ma całkiem solidną konstrukcję, tylko żadnych zabezpieczeń. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SmwwnKfvGHI/AAAAAAAAEu0/66ta0W2FcBc/s1600-h/DSC00508+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SmwwnKfvGHI/AAAAAAAAEu0/66ta0W2FcBc/s320/DSC00508+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5362714705681913970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przełom rzeki Kwai widziany z mostu też nie jest do pogardzenia.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Smww6jAJtpI/AAAAAAAAEu8/459dxKnFZ3w/s1600-h/DSC00518+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Smww6jAJtpI/AAAAAAAAEu8/459dxKnFZ3w/s320/DSC00518+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5362715038677841554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Będąc w Kanachanaburi akurat trafiłyśmy na moment kiedy do miasta przyjechał &lt;a href="http://www.orient-express.com/web/eoe/eoe_a2a_home.jsp"&gt;Eastern and Oriental Express&lt;/a&gt;. Ogólnie jest to pociąg, który jeździ po Azji Południowo-Wschodniej i 8-dniowa wycieczka z Singapuru do Chiang Mai kosztuje tyle, że wydałabym na to z połowę stypendium (całego). Choć jeżeli ktoś chce mnie zaprosić na taką wycieczkę, to nie pogardzę :]&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SmwzJcPnWpI/AAAAAAAAEvE/UMXsfEkRL58/s1600-h/DSC00533+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SmwzJcPnWpI/AAAAAAAAEvE/UMXsfEkRL58/s320/DSC00533+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5362717493584943762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Estern &amp; Oriental Expressem nie miałyśmy okazji się przejechać, ale fragment kolei śmierci zwiedziłyśmy bardziej 'normalnym' pociągiem.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SmwztiysIyI/AAAAAAAAEvM/qG-lEGW_ab4/s1600-h/DSC00546+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SmwztiysIyI/AAAAAAAAEvM/qG-lEGW_ab4/s320/DSC00546+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5362718113817961250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W Kanchanaburi widziałyśmy jeszcze cmentarz żołnierzy alianckich.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Smw0Zg7cB3I/AAAAAAAAEvU/-f1LXMCSivg/s1600-h/DSC00491+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Smw0Zg7cB3I/AAAAAAAAEvU/-f1LXMCSivg/s320/DSC00491+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5362718869232027506" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując, do Kanchanaburi na pewno warto przyjechać będąc w Tajlandii. My niestety miałyśmy za mało czasu, żeby w pełnie zwiedzić to miasto. Do zobaczenia na pewno jest sporo muzeów poświęconych II wojnie światowej oraz Park Narodowy Erewan, podobno z jednym z najpiękniejszych wodospadów w Azji Płd.-Wsch. No ale cóż, innym razem :(&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/blaszczak.malgorzata/Kanchanaburi?authkey=Gv1sRgCOv3g96Cheqp5AE&amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_11L8KrxheMc/Sml__zImdYE/AAAAAAAAEKk/4Y1B64t8b5Y/s160-c/Kanchanaburi.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/blaszczak.malgorzata/Kanchanaburi?authkey=Gv1sRgCOv3g96Cheqp5AE&amp;feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Kanchanaburi&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-5125666479940534016?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/5125666479940534016/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/07/kanchanaburi.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/5125666479940534016'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/5125666479940534016'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/07/kanchanaburi.html' title='Kanchanaburi'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Smwq9pcUm8I/AAAAAAAAEuY/uj0QkRkeFNg/s72-c/DSC00558.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-157023459993832944</id><published>2009-07-24T16:10:00.011+07:00</published><updated>2009-12-25T23:56:21.182+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Floating Market</title><content type='html'>W Bangkoku pojechałyśmy na zorganizowaną wycieczkę do Damnoen Floating Market - czyli do podobnież największego pływającego targu w Tajlandii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakieś 100 km od centrum miasta (tak, tak to jest Bangkok) opuściłyśmy naszego minibusa i przesiedliśmy się wszyscy na motorówki (albo do czegoś co nią nie jest,ale ja to tak nazywam, a wujaszek mnie na pewno poprawi). W drodze na market pływaliśmy po kanałach, wzdłuż których były normalne mieszkalne domki. Dawno, dawno temu podobno cały Bangkok tak wyglądał.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SmmAIUqR-rI/AAAAAAAAEEU/HN6sBpm8fYg/s1600-h/DSC00352+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SmmAIUqR-rI/AAAAAAAAEEU/HN6sBpm8fYg/s320/DSC00352+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361957711834643122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na miejscu przesiedliśmy się do łódek wiosłowych (albo już nie umiem pisać po polsku, albo tłumaczenie z angielskiego mam jakieś liche). W łódkach tych raczej staliśmy, niż pływaliśmy, bo zagęszczenie turystów na tych kanałach na pewno jest większe niż na plażach w Pucket. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SmmDHT3ontI/AAAAAAAAEKo/1VEp0o7__KU/s1600-h/DSC00373+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SmmDHT3ontI/AAAAAAAAEKo/1VEp0o7__KU/s320/DSC00373+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_53619609929772http://www.blogger.com/post-create.g?blogID=2854660979291859158#31570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Oprócz podróbek, hitem były wachlarze, które jak się rozłoży zamieniają się w kapelusz (albo odwrotnie, kapelusz zamieniał się w wachlarz).&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SmmDrNxYicI/AAAAAAAAEKw/QiUx-ooeCCM/s1600-h/DSC00379+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SmmDrNxYicI/AAAAAAAAEKw/QiUx-ooeCCM/s320/DSC00379+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361961609815689666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jedzenia też tam było pod dostatkiem.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SmmEidbIHZI/AAAAAAAAEK4/Kezs1Mkfl1Y/s1600-h/DSC00424+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SmmEidbIHZI/AAAAAAAAEK4/Kezs1Mkfl1Y/s320/DSC00424+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361962558910111122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;My swoje zakupowe potrzeby wyczerpałyśmy na owockach.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SmmE5JaO37I/AAAAAAAAELA/Z9xddhWLkZ0/s1600-h/DSC00411+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SmmE5JaO37I/AAAAAAAAELA/Z9xddhWLkZ0/s320/DSC00411+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361962948674641842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że nie były one chociaż myte w tej wodzie z kanału. W Polsce to nawet chyba ścieki są czystsze :)&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/blaszczak.malgorzata/FloatingMarket?authkey=Gv1sRgCP_wztfm8N_vWg&amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_11L8KrxheMc/Sml8nhaxB-E/AAAAAAAAED4/N1lPU-bVJXA/s160-c/FloatingMarket.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/blaszczak.malgorzata/FloatingMarket?authkey=Gv1sRgCP_wztfm8N_vWg&amp;feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Floating Market&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-157023459993832944?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/157023459993832944/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/07/floating-market.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/157023459993832944'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/157023459993832944'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/07/floating-market.html' title='Floating Market'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SmmAIUqR-rI/AAAAAAAAEEU/HN6sBpm8fYg/s72-c/DSC00352+copy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-3455145220792054455</id><published>2009-07-24T13:58:00.009+07:00</published><updated>2009-12-25T23:56:38.958+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Bangkok</title><content type='html'>Wróciłam! Z czterodniowym opóźnieniem, ale jakoś tak już jest na tym świecie, że występuje coś takiego jak przymusowe wakacje :] &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Bangkoku spędziłyśmy 3 noce, ale raczej traktując to miasto jako miejsce wypadowe na wycieczki po okolicy. Nie przeszkodziło nam to jednak, aby zobaczyć jeszcze kilka miejsc, które umknęły naszej uwadze wcześniej. Jednym z nich był Moon Bar at Vertigo. Restauracja z oddzielną częścią barową na samym dachu wieżowca - windą wjeżdża się na 59 pięterko, ale jeszcze trzeba podejść po schodach by zobaczyć widok zapierający dech w piersiach.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SmlvIse7ZzI/AAAAAAAAD9U/1mXVwA0haSI/s1600-h/DSC00292+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SmlvIse7ZzI/AAAAAAAAD9U/1mXVwA0haSI/s320/DSC00292+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361939026531804978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Bangkok to Azja, więc ceny nawet w takim barze są trochę wyższe niż w średniej jakości knajpie w Warszawie, a drinki są duże i dobre :] Mimo wszystko widok, wiatr we włosach i deszcz na włosach i tak były warte każdych pieniędzy.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SmlwUdotAkI/AAAAAAAAD9c/4Q2nUYnNTUQ/s1600-h/DSC00332+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SmlwUdotAkI/AAAAAAAAD9c/4Q2nUYnNTUQ/s320/DSC00332+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361940328216330818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W Bangkoku zwiedziłyśmy jeszcze świątynię Wat Pho (trochę dziwna kolejność i kompilacja tego posta :P). W Wat Pho znajduje się największa kolekcja wizerunków Buddy oraz największy leżący Budda w Tajlandii. Tutaj także podobno narodził się tajski masaż. Budda ma 46m długości, 15m wysokości i jest na prawdę gigantyczny.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sml1zHyifLI/AAAAAAAAD9k/7zB_MR-SUjY/s1600-h/DSC00438+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sml1zHyifLI/AAAAAAAAD9k/7zB_MR-SUjY/s320/DSC00438+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361946352486087858" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W Bangkoku był jeszcze mały shopping. W jednym z centrów handlowych rozstawione były krzesełka i puszczany był filmik edukacyjny o narodzinach małej pandy w ZOO w Chiang Mai. Tajlandia oszalała na tym punkcie, mnie to za bardzo nie kręci przez co ominęłam ten fakt wcześniej na blogu.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sml3c6TEZ1I/AAAAAAAAD9s/6pM2RixqTIg/s1600-h/DSC00474+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sml3c6TEZ1I/AAAAAAAAD9s/6pM2RixqTIg/s320/DSC00474+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361948169930565458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Bary, świątynie i zakupy, całkiem zgrabne podsumowanie Bangkoku mi wyszło. Nie ma co się tutaj rozdrabniać nad nim, bo za dużo zaległości blogowych mi zostało.&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/blaszczak.malgorzata/BKK?authkey=Gv1sRgCIeV0u-s4ta6Tg&amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_11L8KrxheMc/SmiD-GwhbJE/AAAAAAAAD60/4-w7NdYlyQI/s160-c/BKK.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/blaszczak.malgorzata/BKK?authkey=Gv1sRgCIeV0u-s4ta6Tg&amp;feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;BKK&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-3455145220792054455?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/3455145220792054455/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/07/bangkok.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/3455145220792054455'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/3455145220792054455'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/07/bangkok.html' title='Bangkok'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SmlvIse7ZzI/AAAAAAAAD9U/1mXVwA0haSI/s72-c/DSC00292+copy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-7800913259877090293</id><published>2009-07-10T22:21:00.004+07:00</published><updated>2009-12-25T23:57:12.486+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiny'/><title type='text'>Podróże - najlepsze te duże</title><content type='html'>"Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej." - Ryszard Kapuściński, Podróże z Herodotem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkoła to szkoła, dlatego jedziemy na wagary najpierw do Bangkoku, a potem do Hong Kongu i Guangzhou (Kanton). Tajski jaśminowy ryż już nam się przejadł więc sprawdzimy jaki mają w Czajnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-7800913259877090293?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/7800913259877090293/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/07/podroze-najlepsze-te-duze.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/7800913259877090293'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/7800913259877090293'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/07/podroze-najlepsze-te-duze.html' title='Podróże - najlepsze te duże'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-1363828297333930402</id><published>2009-07-06T18:53:00.020+07:00</published><updated>2009-12-25T23:57:37.635+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Słonie - kto nie był ten trąba</title><content type='html'>Dzisiaj korzystając z beznadziejnej pogody pojechaliśmy na słonie, czyli na jedną z najbardziej popularnych jednodniowych wycieczek z Chiang Mai.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlIFl6w9VNI/AAAAAAAADvE/LabhxYOTBcA/s1600-h/DSC00210+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlIFl6w9VNI/AAAAAAAADvE/LabhxYOTBcA/s320/DSC00210+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355349055884842194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Najlepsze było to, że wyjątkowo to nie ja musiałam wszystko ogarniać, tylko zajął się tym kolega z Laosu, co także turystykę studiował. Pojechaliśmy na Elephant Camp w Mae Tang.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlIGWaxKGsI/AAAAAAAADvM/R28hC0GQ1iw/s1600-h/DSC00221+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlIGWaxKGsI/AAAAAAAADvM/R28hC0GQ1iw/s320/DSC00221+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355349889109334722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Cała impreza zaczęła się od przejażdżki na słoniach. Właściwie nie siedzi się na słoniu, tylko na takim specjalnym siedzisku. Wysoko!&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlIGoUX5MdI/AAAAAAAADvU/lH3oVwzmb18/s1600-h/DSC00166+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlIGoUX5MdI/AAAAAAAADvU/lH3oVwzmb18/s320/DSC00166+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355350196630401490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kawałek trasy przeszliśmy normalną ulicą.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlIG2TiLRBI/AAAAAAAADvc/db4KyWs3c7o/s1600-h/DSC00173+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlIG2TiLRBI/AAAAAAAADvc/db4KyWs3c7o/s320/DSC00173+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355350436923261970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A potem zboczyliśmy na bardziej naturalne szlaki.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlIHFnqVhMI/AAAAAAAADvk/ZsUb3owF4FM/s1600-h/DSC00180+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlIHFnqVhMI/AAAAAAAADvk/ZsUb3owF4FM/s320/DSC00180+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355350700024235202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po drodze mijaliśmy przystanki gdzie można było zakupić banany i trzcinę cukrową dla słoni. Obierać nie trzeba. Zjadają całą kiść bananów na raz.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlIHvjPccmI/AAAAAAAADvs/diPgoIOB7bM/s1600-h/DSC00185+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlIHvjPccmI/AAAAAAAADvs/diPgoIOB7bM/s320/DSC00185+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355351420392206946" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po jakiejś godzinie jazdy dotarliśmy do czegoś co kiedyś było tradycyjną wioską plemion górskich, a na miejscu czego pozostało tylko nagromadzenie stoisk z pamiątkami dla turystów.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlIJHY9SkOI/AAAAAAAADv0/k4xbevWsi8g/s1600-h/DSC00193+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlIJHY9SkOI/AAAAAAAADv0/k4xbevWsi8g/s320/DSC00193+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355352929460195554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tam przesiedliśmy się do wózków ciągniętych przez woły.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlIKn9dW7VI/AAAAAAAADv8/psXLSFF4Klg/s1600-h/DSC00196+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlIKn9dW7VI/AAAAAAAADv8/psXLSFF4Klg/s320/DSC00196+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355354588525817170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dotarliśmy do miejsca z którego wyruszaliśmy i poszliśmy obejrzeć elephant show :] Słonie potrafią mnóstwo sztuczek, ale nie będę wszystkiego zdradzać, bo niektórzy jeszcze muszę mieć niespodziankę. One na prawdę potrafią kręcić hula hop na trąbie i w końcu mam na to dowód.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlILjLGDJBI/AAAAAAAADwE/y2jGT4RutZ0/s1600-h/DSC00230+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlILjLGDJBI/AAAAAAAADwE/y2jGT4RutZ0/s320/DSC00230+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355355605798429714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Każdy ze słoni potrafi grać na innym instrumencie, więc dostaliśmy mały koncert.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlIL1MuP8gI/AAAAAAAADwM/pC19NbEl21A/s1600-h/DSC00231+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlIL1MuP8gI/AAAAAAAADwM/pC19NbEl21A/s320/DSC00231+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355355915473121794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Oprócz tego słonie tańczyły, grały w piłkę, kłaniały się i całe mnóstwo innych rzeczy. Ostatecznie i tak najlepszy okazał się słoń co potrafił malować farbami.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlIMjJUmR0I/AAAAAAAADwU/Pr8htsO-Hwk/s1600-h/DSC00234+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlIMjJUmR0I/AAAAAAAADwU/Pr8htsO-Hwk/s320/DSC00234+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355356704834209602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zrobiło mi się tylko trochę przykro jak uświadomiłam sobie, że ja w wieku 4 lat takiego słonika z drzewkiem to na pewno nie potrafiłam namalować i jeszcze podpisać swoim imieniem...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlIM-23jSyI/AAAAAAAADwc/N9bs1MJvofA/s1600-h/DSC00246+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlIM-23jSyI/AAAAAAAADwc/N9bs1MJvofA/s320/DSC00246+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355357180916878114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Później był lunch i spływ tratwą.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlINcNeBaWI/AAAAAAAADwk/IWDJHaVqtmU/s1600-h/DSC00250+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlINcNeBaWI/AAAAAAAADwk/IWDJHaVqtmU/s320/DSC00250+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355357685200021858" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlINlNXA9wI/AAAAAAAADws/ViOfSOA9CXk/s1600-h/DSC00262+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlINlNXA9wI/AAAAAAAADws/ViOfSOA9CXk/s320/DSC00262+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355357839789455106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A na sam koniec farma orchidei i motyli.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlIN3sGNpjI/AAAAAAAADw0/zM8lOY8JlwU/s1600-h/DSC00279+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlIN3sGNpjI/AAAAAAAADw0/zM8lOY8JlwU/s320/DSC00279+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355358157278127666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niestety robienie zdjęć w ulewie, siedząc na idącym słoniu, z parasolką w jednej oraz aparatem w drugiej ręce sprawiło, że zdjęcia są jakie są. Siebie na słoniu jeszcze nie posiadam, ale jak dostanę od reszty grupy to na pewno się pochwalę i przytoczę parę ciekawostek o słoniach w Tajlandii :] Jak na razie musicie się zadowolić moją picassą.&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/blaszczak.malgorzata/SOnie?authkey=Gv1sRgCPSm0Y3d4aPFUg&amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_11L8KrxheMc/SlHpAstLz5E/AAAAAAAADxA/UInCSGH5CuE/s160-c/SOnie.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/blaszczak.malgorzata/SOnie?authkey=Gv1sRgCPSm0Y3d4aPFUg&amp;feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Słonie&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-1363828297333930402?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/1363828297333930402/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/07/sonie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/1363828297333930402'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/1363828297333930402'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/07/sonie.html' title='Słonie - kto nie był ten trąba'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlIFl6w9VNI/AAAAAAAADvE/LabhxYOTBcA/s72-c/DSC00210+copy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-3388484475710660592</id><published>2009-07-05T21:17:00.006+07:00</published><updated>2009-12-25T23:58:07.966+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiang Mai'/><title type='text'>Skutery a pora deszczowa</title><content type='html'>Właściwie nie ma nad czym się tutaj rozpisywać. Skutery są super, a pora deszczowa jest beznadziejna. Połączenie tego wszystkiego w wydaniu azjatyckim wygląda następująco.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlC3Xl3-NoI/AAAAAAAADkM/hbwtB8ZOHno/s1600-h/DSC00150+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlC3Xl3-NoI/AAAAAAAADkM/hbwtB8ZOHno/s320/DSC00150+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354981572875269762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Płaszczyk, parasolka, a czasami nawet kask na głowie się zdarzy. Tajowie często jeżdżą z takimi przezroczystymi parasolkami, ale akurat dzisiaj nie udało mi się takich upolować aparatem. Z niezbyt udanego przybliżenia technika jednoosobowej jazdy skuterkiem z parasolką w łapce wygląda tak. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlC339OvduI/AAAAAAAADkU/eTJ5yO_zrxk/s1600-h/DSC00155+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlC339OvduI/AAAAAAAADkU/eTJ5yO_zrxk/s320/DSC00155+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354982128900601570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Je preferuję jak na razie tylko wersję kask + płaszczyk. Muszę tylko zmienić płaszczyk, bo dzisiaj jak jechałam odpięły mi się dolne guziki i jechałam na batmana, z taką wielką peleryną fruwającą za mną więc i tak skończyłam cała mokra:] &lt;br /&gt;Na skuterze jeździć uczyła mnie jakiś czas temu Blanka - Czeszka. Nawet zrobiła mi kilka zdjęć telefonem :]&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlC409rTU8I/AAAAAAAADkc/M3_7v8aYVrA/s1600-h/Image0053.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlC409rTU8I/AAAAAAAADkc/M3_7v8aYVrA/s320/Image0053.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354983176992412610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wspominałam już że nie cierpię jak pada?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-3388484475710660592?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/3388484475710660592/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/07/skutery-pora-deszczowa.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/3388484475710660592'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/3388484475710660592'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/07/skutery-pora-deszczowa.html' title='Skutery a pora deszczowa'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SlC3Xl3-NoI/AAAAAAAADkM/hbwtB8ZOHno/s72-c/DSC00150+copy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-4944629741837919171</id><published>2009-06-29T13:23:00.007+07:00</published><updated>2009-06-29T19:29:30.043+07:00</updated><title type='text'>Codzienność</title><content type='html'>W Tajlandii zaczęło robić się nudno. Jedyną zmienną rzeczą jest to, że raz pada, a raz nie pada. Cała reszta jest stała. Czasami tylko zdarzy się coś wartego uwiecznienia, jak np. sposób wydawania reszty w Immigration Office. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SkiyEICyHaI/AAAAAAAADig/1Y2DivtcRtg/s1600-h/DSC09967+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SkiyEICyHaI/AAAAAAAADig/1Y2DivtcRtg/s320/DSC09967+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5352723941078212002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pieniądze zostały przyszyte zszywaczem do rachunku :] Ogólnie robi się nudno, dlatego dla urozmaicenia przytoczę artykuły z prasy codziennej australijskiej oraz tajskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będąc w Australii nie udało nam się uciec od Tajlandii. Na każdym kroku słyszałyśmy o pewnej mieszkance Melbourne, która pojechała z koleżankami na rajskie wakacje na jakże rajskie Phuket. Pewnego wieczoru coś tam świętowały w knajpie, piły, śpiewały i ogólnie głośno się zachowywały. Zabawa była przednia i jedna z kobiet (bo towarzystwo było w wieku ok. 40 lat) postanowiła dla zabawy podrzucić swojej koleżance Annice Smoel jakąś barową matę do torebki. Niestety tutaj ich zabawa się skończyła, gdyż w barze była policja i przyhaczyła głośno rozrabiające towarzystwo na próbie kradzieży. I tak pani Annice, matka czwórki dzieci, wylądowała w tajskim więzieniu zagrożona karą 5 lat pozbawienia wolności. Przy okazji musiała mocno nawymyślać policjantom, gdyż nawet na taśmach z kamer było widać, że to nie ona włożyła tę matę do torebki tylko jej koleżanka, która nawet się potem do tego sama przyznała. Policja jednak powiedziała, że ich to nie interesuje dodając, że sprawa tej pani jest bardziej sprawą odnośnie jej stosunku do władz, a nie samej kradzieży. Tak jak mówiłam cała Australia mocno huczała od tego, że jakaś kobieta ma dostać 5 lat więzienia z kradzież barowej maty, więc interweniował australijski MSZ i inne takie. Szum zrobił się straszny i bodajże po interwencji Premiera Tajlandii obiecano jej, że jeżeli przyzna się do winy w dniu rozprawy to ją zwolnią z więzienia. Tak też zrobiła i dostała jakąś finansową karę i 6 miesięcy w zawieszeniu. Po spędzeniu 4 dni w tajskim wiezieniu wróciła do domu i swoich dzieci.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SkitTrVOLaI/AAAAAAAADiQ/2-mBqU8_joA/s1600-h/Melbourne%2BAnnice%2BSmoel%2BReturns%2BHome%2BFollowing%2B0M27YePYK2Hl.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 290px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SkitTrVOLaI/AAAAAAAADiQ/2-mBqU8_joA/s320/Melbourne%2BAnnice%2BSmoel%2BReturns%2BHome%2BFollowing%2B0M27YePYK2Hl.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5352718710690688418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z drugą przygodą obcokrajowców z Tajlandią zapoznałam się w gazecie 'Pattaya Mail'. Pattaya jest kurortem wypoczynkowym całkiem niedaleko Bangkoku. Historia ta polegała na tym, iż 65-letni Amerykanin jechał sobie autobusem do Pattayi i zapoznał w nim 3 Tajeczki. On przystały na jego propozycję i poszły z nim do jego pokoju hotelowego na imprezę i pare piw ;] Następnego dnia Amerykanin obudził się z dużym bólem głowy, a  po Tajeczkach niestety nie było już śladu. Zresztą tak samo jak po telefonie komórkowym, karcie kredytowej, 10 tys. batów oraz prawie 4 tys. $.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SkixQDX5gKI/AAAAAAAADiY/gAojNf0Yo-E/s1600-h/n9-American-drug.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 285px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SkixQDX5gKI/AAAAAAAADiY/gAojNf0Yo-E/s320/n9-American-drug.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5352723046471401634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na zakończenie pragnę wyrazić nadzieję, że nie będę musiała żadnym odwiedzającym mnie osobom donosić paczek ryżu za kraty.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-4944629741837919171?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/4944629741837919171/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/codziennosc.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/4944629741837919171'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/4944629741837919171'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/codziennosc.html' title='Codzienność'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SkiyEICyHaI/AAAAAAAADig/1Y2DivtcRtg/s72-c/DSC09967+copy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-6423833642195568208</id><published>2009-06-21T18:37:00.006+07:00</published><updated>2009-06-21T19:04:04.464+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiang Mai University'/><title type='text'>Nowa moja klasa</title><content type='html'>Wraz z rozpoczęciem nowego semestru zaczęłam także nowe i jakże nudne przedmioty - political ecology oraz transborder studies. W związku z tym zajęcia w nowych grupach, z zupełnie nowymi osobami. W ostatni piątek mieliśmy kierunkowe party. Cała impreza polegała tak, że siedzieliśmy przed budynkiem i dostaliśmy jedzonko. Nie było wszystkich osób z moich nowych klas, ale możecie poznać część z nich.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sj4dvBq-4II/AAAAAAAADh8/rmNSLhGKkyU/s1600-h/DSC00140+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sj4dvBq-4II/AAAAAAAADh8/rmNSLhGKkyU/s320/DSC00140+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5349746101102502018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Od lewej wygląda to następujaco: Champu (Laos), Big Boy (Tajlandia), Laos ale tego nie znam, Shabeen (Malediwy), Anselm (Niemcy), Mendy (Kanada). Na Malediwy zaproszenie już mam, nad resztą trzeba będzie popracować :]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ uczelniane party było tak samo nudne jak zajęcia to zmyliśmy się na integracyjne piwo do knajpy. Siedzimy tak przy stole i naglę spostrzegłam, że wszyscy siedzą cicho i się gapią za mnie. Więc też się odwracam, a tam sobie przyszedł słoń :] Co najlepsze w trąbie miał harmonijkę i na niej grał. Potem dostał jeszcze hula-hop na trąbę i nim kręcił :]&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sj4g1pqoclI/AAAAAAAADiE/s5BroR9WUVc/s1600-h/DSC00142+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sj4g1pqoclI/AAAAAAAADiE/s5BroR9WUVc/s320/DSC00142+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5349749513452548690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Słoń po krótkim show odszedł sobie jak gdyby nigdy nic tak jak przyszedł. Ja miałam dużo szczęścia, ze akurat miałam aparat bo sama bym sobie nie uwierzyła, że coś takiego widziałam :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-6423833642195568208?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/6423833642195568208/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/wraz-z-rozpoczeciem-nowego-semestru.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/6423833642195568208'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/6423833642195568208'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/wraz-z-rozpoczeciem-nowego-semestru.html' title='Nowa moja klasa'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sj4dvBq-4II/AAAAAAAADh8/rmNSLhGKkyU/s72-c/DSC00140+copy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-3082835302504308105</id><published>2009-06-19T14:49:00.013+07:00</published><updated>2009-06-19T15:39:06.966+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiang Mai'/><title type='text'>Warorot Market</title><content type='html'>czyli gdzie się chodzi w Chiang Mai na zakupy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Tajlandii mamy TESCO, Carrefoura czy 7-eleven. Dodatkowo za to mamy jeszcze coś w stylu targów, gdzie można znaleźć wszystko. Chyba największy taki targ w całym mieście znajduje się w chińskiej dzielnicy.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjtHY3D3PyI/AAAAAAAADgg/1yDyieuCOYQ/s1600-h/DSC08373+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjtHY3D3PyI/AAAAAAAADgg/1yDyieuCOYQ/s320/DSC08373+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348947474855182114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nazywa się Warorot Market i w przeciwieństwie do pobliskiego Night Marketu to tutaj przychodzą Tajowie, a sam market otwarty jest tylko w ciągu dnia. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjtIZjMm1wI/AAAAAAAADgo/Cb8mY17i0mE/s1600-h/DSC08363+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjtIZjMm1wI/AAAAAAAADgo/Cb8mY17i0mE/s320/DSC08363+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348948586214643458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W odróżnieniu od innych targów które znam to ten ma tą zaletę, że w nim nie śmierdzi i jest normalnie w budynku :]&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjtI6h1LBKI/AAAAAAAADgw/sLBoWqLb-x0/s1600-h/DSC08364+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjtI6h1LBKI/AAAAAAAADgw/sLBoWqLb-x0/s320/DSC08364+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348949152783598754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Większość stoisk przypomina nasze ze zdrową żywnością. Dużo jest produktów wytworzonych przez plemiona górskie. No ale można też dostać coś do jedzenia. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjtJRO0XauI/AAAAAAAADg4/p_S2b9uvLTw/s1600-h/DSC08369+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjtJRO0XauI/AAAAAAAADg4/p_S2b9uvLTw/s320/DSC08369+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348949542816934626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tajskie stoisko z jedzeniem bez wiszącego kurczaka, to nie jest tajskie stoisko.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjtJwtzwKlI/AAAAAAAADhA/rEAWf3NgId8/s1600-h/DSC08372+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjtJwtzwKlI/AAAAAAAADhA/rEAWf3NgId8/s320/DSC08372+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348950083711806034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjtKCLlqmeI/AAAAAAAADhI/YPEFGZTSGFo/s1600-h/DSC08370+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjtKCLlqmeI/AAAAAAAADhI/YPEFGZTSGFo/s320/DSC08370+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348950383763560930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W Tajlandii występuje takie zjawisko jak jedzenie 'na ulicy'. Ogólnie polega to na tym, że po prostu jakieś knajpki (trochę na wyrost to słowo) są na ulicy. Zdecydowanie najtańsza opcja jeżeli chodzi o posiłki, ale też najniebezpieczniejsza ;] Można dostać różne smakołyki, takie jak szaszłyki z jajek.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjtLipSVxVI/AAAAAAAADhQ/6B0g9gljv34/s1600-h/DSC08382+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjtLipSVxVI/AAAAAAAADhQ/6B0g9gljv34/s320/DSC08382+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348952041003009362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ja tam z ulicy jak na razie jadłam tylko gofry i jakieś soki. Na ulicy też można dostać mnóstwo owoców. Mangostan (mangosteen) na pierwszym planie jest pycha.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjtLz4mZ2EI/AAAAAAAADhY/y9SKMoI_GXg/s1600-h/DSC08390+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjtLz4mZ2EI/AAAAAAAADhY/y9SKMoI_GXg/s320/DSC08390+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348952337171470402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Żebyście się tak nie załamali, to na prawdę są tutaj też normalne sklepy w których mają snickersy za 2,5zł.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjtMe8BZeCI/AAAAAAAADhg/KXclKYtoOfs/s1600-h/DSC08376+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjtMe8BZeCI/AAAAAAAADhg/KXclKYtoOfs/s320/DSC08376+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348953076824373282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tajskie zupki chińskie.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjtMpYMqBLI/AAAAAAAADho/fnEF1KIyH14/s1600-h/DSC08378+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjtMpYMqBLI/AAAAAAAADho/fnEF1KIyH14/s320/DSC08378+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348953256186479794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czy Lay'sy. Paprykowych czy solonych tutaj nie doświadczycie. Za to można dostać takie o smaku pikantnych owoców morza czy wodorostowym (nie jestem pewna czy tak brzmi nazwa smaku wodorostów). &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjtNaqq9uoI/AAAAAAAADhw/z9WvgZCfaps/s1600-h/DSC08379+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjtNaqq9uoI/AAAAAAAADhw/z9WvgZCfaps/s320/DSC08379+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348954102959028866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;P.S.&lt;br /&gt;Chciałam pozdrowić cały W-M US w Olsztynie :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-3082835302504308105?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/3082835302504308105/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/warorot-market.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/3082835302504308105'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/3082835302504308105'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/warorot-market.html' title='Warorot Market'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjtHY3D3PyI/AAAAAAAADgg/1yDyieuCOYQ/s72-c/DSC08373+copy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-2877387259126553908</id><published>2009-06-15T15:14:00.018+07:00</published><updated>2009-12-25T23:59:20.562+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Sukhothai</title><content type='html'>... czyli Małgorzata pod znakiem dwóch półksiężyców. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ramach wycieczki weekendowej pojechaliśmy z Jaszczurem oraz Czechem do Sukhothai, pierwszej stolicy Tajlandii. Sukhothai Historical Park wpisany jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjYQ6hY5_9I/AAAAAAAADeA/DoxxaugQEek/s1600-h/DSC00006+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjYQ6hY5_9I/AAAAAAAADeA/DoxxaugQEek/s320/DSC00006+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347480205130334162" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;Ogólnie to bardzo duża kupa cegieł, która kiedyś tworzyła świątynie, pałac króla i posągi Buddy z XIII-XVIw. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjZNzPu6jrI/AAAAAAAADeM/164eX375Dz8/s1600-h/DSC00026+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjZNzPu6jrI/AAAAAAAADeM/164eX375Dz8/s320/DSC00026+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347547150341017266" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjZSwnBiyRI/AAAAAAAADes/37f5nvy0zh8/s1600-h/DSC09976+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjZSwnBiyRI/AAAAAAAADes/37f5nvy0zh8/s320/DSC09976+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347552602611697938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej obfotografowanym miejscem w Sukhothai i tym co znajduje się na każdej pocztówce jest Phra Achana w Wat Sri Chum.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjZPv8mEX1I/AAAAAAAADeU/KREp62YGyZ4/s1600-h/DSC00049+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjZPv8mEX1I/AAAAAAAADeU/KREp62YGyZ4/s320/DSC00049+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347549292687286098" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;'Achana' oznacza 'Ten, który się nie boi'. Cały posąg ma 11,3 m szerokości w udkach.&lt;br /&gt; &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjZRh16sp7I/AAAAAAAADec/dSauTlcCJEg/s1600-h/DSC00036+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjZRh16sp7I/AAAAAAAADec/dSauTlcCJEg/s320/DSC00036+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347551249399850930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie nie można robić takich rzeczy, ale było już późno, nikogo nie było i udało nam sie wkraść do buddy i zrobić sobie z nim fotę.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjZSP5TgZuI/AAAAAAAADek/ZVUoSSFfeyA/s1600-h/DSC00044+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjZSP5TgZuI/AAAAAAAADek/ZVUoSSFfeyA/s320/DSC00044+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347552040583194338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nie miałam okazji wam się ostatnio pochwalić, że nauczyłam się jeździć na motocyklu :] W Sukhothai wypożyczyliśmy po motorze i zwiedzaliśmy tak cały park. Park można zwiedzać też na rowerze - na piechotę nie da rady bo jest zbyt rozległy.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjZXV3qSFxI/AAAAAAAADe0/zjeNJhkTZ1w/s1600-h/DSC00030+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjZXV3qSFxI/AAAAAAAADe0/zjeNJhkTZ1w/s320/DSC00030+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347557640779208466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W Tajlandii mamy teraz niski sezon, więc na prawdę można znaleźć bardzo tanie noclegi. Z Pauliną zapłaciłyśmy za dwuosobowy pokój z prysznicem 20 zł. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjZXwypTBoI/AAAAAAAADe8/irL0EGzgz38/s1600-h/DSC00085+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjZXwypTBoI/AAAAAAAADe8/irL0EGzgz38/s320/DSC00085+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347558103289366146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pokój był duży, a rozwiązania techniczne w nim jeszcze większe. Najlepszy był niski prysznic i schody po których wchodziło się na korytarz a potem do toalety. Zlew też był dobry, bo woda z niego wylewała się przez rurę w ścianie pod prysznicem :]&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjZYUgM5LZI/AAAAAAAADfE/KvU595VzfR4/s1600-h/DSC00078+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjZYUgM5LZI/AAAAAAAADfE/KvU595VzfR4/s320/DSC00078+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347558716813684114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kolejnego dnia wybraliśmy się na wycieczkę do wodospadu i jaskini. Wodospad miał być 20 km od miasta, a okazał się być 40. Jaskini nie udało nam się znaleźć. Wodospad był średni, bo ciągle się chodziło po krzakach i ogromnych kamieniach, a woda wcale nie miała dużego spadku. Dlatego najlepszą częścią wyprawy był moment, kiedy Paulinie zaczął uciekać klapek w nurcie wody.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjZbWIYsUCI/AAAAAAAADfM/hsvKOetBUeA/s1600-h/DSC00087+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjZbWIYsUCI/AAAAAAAADfM/hsvKOetBUeA/s320/DSC00087+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347562043315343394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W drodze powrotnej zahaczyliśmy o glinianą wioskę, w której pełno było glinianych dzbanków.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjZbljuF9jI/AAAAAAAADfU/aUpCsAwmoBk/s1600-h/DSC00113+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjZbljuF9jI/AAAAAAAADfU/aUpCsAwmoBk/s320/DSC00113+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347562308350899762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;No i oczywiście ja na motorze :D&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjZbw65BSZI/AAAAAAAADfc/18beN7Q_y4Q/s1600-h/DSC00119+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjZbw65BSZI/AAAAAAAADfc/18beN7Q_y4Q/s320/DSC00119+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347562503549307282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jak z każdej wycieczki nie mogłabym wrócić bez pamiątki. Tym razem nabyłam ją już po całym dniu, kiedy wróciliśmy do Sukhothai. Zsiadałam z motoru i nadziałam się na rurę wydechową motoru Czecha.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjZcOpY-YwI/AAAAAAAADfk/gSXd0SuWfmk/s1600-h/DSC00136+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 217px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjZcOpY-YwI/AAAAAAAADfk/gSXd0SuWfmk/s320/DSC00136+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347563014247572226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Oparzenia od rur wydechowych zdają się być najczęstszą kontuzją zagranicznych turystów. Piszą nawet o tym w przewodnikach :] Poza tym, pozdrawiam Katarzynę, która także taką pamiątkę uzyskała w Wietnamie, ale jej to nawet się numer seryjny rury na nodze wypalił.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-2877387259126553908?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/2877387259126553908/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/sukhothai.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/2877387259126553908'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/2877387259126553908'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/sukhothai.html' title='Sukhothai'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjYQ6hY5_9I/AAAAAAAADeA/DoxxaugQEek/s72-c/DSC00006+copy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-6018579318433406066</id><published>2009-06-15T14:21:00.007+07:00</published><updated>2009-06-15T15:01:42.489+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiang Mai University'/><title type='text'>Rozpoczęcie roku szkolnego</title><content type='html'>Mam nadzieję, że nie odnieśliście błędnego wrażenia, że ja tutaj się tylko obijam i podróżuję. Niestety rok szkolny 2552/2553 się zaczął i z tej okazji zostałyśmy zaproszone na uroczyste jego rozpoczęcie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Strój obowiązkowy - Lanna T-Shirt więc po raz drugi w Tajlandii pomalowałam paznokcie - tym razem róż (z imprezy pożegnalnej ;P) żeby do Lanny pasował :]&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjX6KGfvbLI/AAAAAAAADcI/O8-Vq6J1teE/s1600-h/DSC09914+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjX6KGfvbLI/AAAAAAAADcI/O8-Vq6J1teE/s320/DSC09914+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347455184021712050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jako studenci zagraniczni dostaliśmy darmowe wejściówki. Cała reszta musiała za nie zapłacić po 40 zł.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjX-KF7ns0I/AAAAAAAADc4/BjWA3RMMGf4/s1600-h/DSC09925+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjX-KF7ns0I/AAAAAAAADc4/BjWA3RMMGf4/s320/DSC09925+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347459581916721986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie to było najnudniejsze rozpoczęcie roku szkolnego na jakim byłam. Niekończące się przemowy.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjX9X_3LUZI/AAAAAAAADco/Og-fpxU0eJE/s1600-h/DSC09932+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjX9X_3LUZI/AAAAAAAADco/Og-fpxU0eJE/s320/DSC09932+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347458721294012818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tajskie tańce.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjX9nDLNcEI/AAAAAAAADcw/r6PnfJCh6rw/s1600-h/DSC09956+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjX9nDLNcEI/AAAAAAAADcw/r6PnfJCh6rw/s320/DSC09956+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347458979881381954" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I najgorsze jedzenie jakie jadłam w Tajlandii. Na pomyślność przez cały kolejny rok szkolny wszyscy dostawali po sznureczku szczęścia (znane wam już z pielgrzymki do Doi Suthep).&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjX-h9Rx9DI/AAAAAAAADdA/5RLXSPsNzTc/s1600-h/DSC09954+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjX-h9Rx9DI/AAAAAAAADdA/5RLXSPsNzTc/s320/DSC09954+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347459991910609970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Cała gromada zagranicznych studentów miała miejsca przy samej scenie więc nawet nie było jak uciec.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjX_xLcVgpI/AAAAAAAADdI/zgJ5lVBjkUE/s1600-h/DSC09927+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjX_xLcVgpI/AAAAAAAADdI/zgJ5lVBjkUE/s320/DSC09927+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347461352922645138" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-6018579318433406066?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/6018579318433406066/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/rozpoczecie-roku-szkolnego.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/6018579318433406066'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/6018579318433406066'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/rozpoczecie-roku-szkolnego.html' title='Rozpoczęcie roku szkolnego'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjX6KGfvbLI/AAAAAAAADcI/O8-Vq6J1teE/s72-c/DSC09914+copy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-7105184985205165165</id><published>2009-06-12T22:29:00.021+07:00</published><updated>2009-06-13T00:15:24.105+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indonezja'/><title type='text'>Pandangaran i Green Canyon</title><content type='html'>Do Pandangaran pojechałyśmy po to aby zobaczyć słynny Green Canyon oraz w końcu wypocząć i poopalać się na jednej z najlepszych plaż na Jawie. Brzmiało super, a wyszło jak wszystko w Indonezji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skracając wszystkie przydługie opowieści wykupiłyśmy sobie wycieczkę u lokalnego przewodnika. Wycieczka nosiła nazwę Green Canyon i oprócz głównej atrakcji były także poboczne. Zaczęliśmy wycieczkę od wizyty w domkach przy plantacji kokosów, gdzie robi się wszystko co z kokosami może być związane.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJ83gUzblI/AAAAAAAADZI/QqDaLoZH1cE/s1600-h/DSC09732+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJ83gUzblI/AAAAAAAADZI/QqDaLoZH1cE/s320/DSC09732+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346473000654040658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Najdokładniej przedstawiono nam proces wytwarzania cukru z oleju palmowego. Palny dzielą się na dwa rodzaje - takie które wykorzystuje się do produkcji kokosów oraz takie do produkcji oleju palmowego. Olej palmowy zbiera się do specjalnie zawieszonych wiaderek.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJ_ZjZxV5I/AAAAAAAADZQ/7ZQnj6a09TU/s1600-h/DSC09734+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJ_ZjZxV5I/AAAAAAAADZQ/7ZQnj6a09TU/s320/DSC09734+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346475784618989458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Olej ten zlewany jest potem przez specjalnych palmowych wspinaczy, co wyrabiają dniówkę wspinając się na palmy 100 razy rano oraz 100 razy wieczorem.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjKAGUEf4aI/AAAAAAAADZY/PlkJ8enj2w4/s1600-h/DSC09742+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjKAGUEf4aI/AAAAAAAADZY/PlkJ8enj2w4/s320/DSC09742+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346476553597346210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Olej potem się gotuje w takim dużym garnku na ogniu z łupin kokosów.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjKAYNFlknI/AAAAAAAADZg/jA5LqAedBFE/s1600-h/DSC09743+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjKAYNFlknI/AAAAAAAADZg/jA5LqAedBFE/s320/DSC09743+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346476860960510578" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I powstaje z niego karmel co mieści się już tylko w małym garnku.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjKAqhVqUgI/AAAAAAAADZo/0Bllb9vMNlU/s1600-h/DSC09737+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjKAqhVqUgI/AAAAAAAADZo/0Bllb9vMNlU/s320/DSC09737+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346477175634285058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Potem pani przelewa taki ciekły karmel do bambusowych krążków i zostawia aż do wystygnięcia.  Smacznej herbatki.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjKB3BDa0aI/AAAAAAAADZw/GuRZEP5zTxY/s1600-h/DSC09735+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjKB3BDa0aI/AAAAAAAADZw/GuRZEP5zTxY/s320/DSC09735+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346478489817764258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze krótki pokaz tradycyjnego indonezyjskiego teatru z kukiełkami i można było ruszać dalej.&lt;br /&gt; &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjKJrqwru9I/AAAAAAAADaw/FZNUJ738Sbk/s1600-h/DSC09757+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjKJrqwru9I/AAAAAAAADaw/FZNUJ738Sbk/s320/DSC09757+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346487090948062162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Następnie pojechaliśmy obejrzeć Green Canyon. Czekanie przez 2 godziny na łódkę, a raczej na 2 osoby, które miały do nas dołączyć wcale nie było najgorsze. Trochę bardziej zasmucił mnie widok samego kanionu.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjKFgYFenfI/AAAAAAAADZ4/idkmLI9_hY4/s1600-h/DSC09785+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjKFgYFenfI/AAAAAAAADZ4/idkmLI9_hY4/s320/DSC09785+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346482498909937138" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W pewnym momencie wydawało mi się, że nazwa Green pochodzi od zieleni, która go obrasta. Z błędu wyprowadził mnie podróżujący z nami Amerykanin, który wyjaśnił że Nazwa Green pochodzi od zielonego odcieniu wody w Kanionie. No akurat jak my tam byłyśmy to woda była brązowa i nie można było pływać. Pomijając fakt, że łódka zatrzymywała się przed samym kanionem i zawracała po 3 minutach dla fotografów.&lt;br /&gt;Poza tym na wycieczce widziałyśmy jeszcze Bamboo Bridge - ze zdjęciami też było ciężko bo cały czas jeździły po mostku motory i trzeba było uważać żeby nie zrobić sobie krzywdy.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjKGlj3HleI/AAAAAAAADaA/tvArcvjyTRM/s1600-h/DSC09825+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjKGlj3HleI/AAAAAAAADaA/tvArcvjyTRM/s320/DSC09825+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346483687481906658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Trafiłyśmy także na jakąś hodowlę żółwi. Żółwie były spoko tylko jak zaczynały machać łapkami to trzeba było uważać.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjKJBoQpe2I/AAAAAAAADao/7Vo6MtcLZPE/s1600-h/P1080287+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjKJBoQpe2I/AAAAAAAADao/7Vo6MtcLZPE/s320/P1080287+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346486368722320226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Był też obiad i plaża z budką, która była częścią systemu ostrzegawczego przed tsunami.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjKG1Sw28OI/AAAAAAAADaI/CQcj895pOMI/s1600-h/DSC09791+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjKG1Sw28OI/AAAAAAAADaI/CQcj895pOMI/s320/DSC09791+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346483957770154210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tsunami to drażliwa sprawa, ponieważ w Pandangaran zginęło ponad 600 osób w 2006 roku. Całe wybrzeże zostało bardzo, bardzo zniszczone co widać też do tej pory. Na całe szczęście można zauważyć, że turystyka po woli się tam odradza. Zdecydowanie było to najlepsze miejsce w Indonezji ponieważ Pandangaran ma piękną i niesamowicie długą i szeroką plażę.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjKHeVVZrdI/AAAAAAAADaQ/tnzkN4w5alg/s1600-h/DSC09840-1+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 85px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjKHeVVZrdI/AAAAAAAADaQ/tnzkN4w5alg/s320/DSC09840-1+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346484662834933202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jako, że Indonezja to muzułmański kraj to praktycznie nikt się na plaży nie rozbiera i nie kąpie. Plaże służą do grania w piłkę nożną czy jazdy na quadach.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjKH8xIsZzI/AAAAAAAADaY/6J7biaB4EG8/s1600-h/DSC09842+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjKH8xIsZzI/AAAAAAAADaY/6J7biaB4EG8/s320/DSC09842+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346485185693902642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wspominałam, że w Malezji chętnie robiono sobie z nami zdjęcia. Jednak to w Indonezji każda osoba, która nas mijała musiała zaznaczyć, że nas zobaczyła krzycząć 'Hellloooooołłłł Miss/Mister/Seniorita/Madame'. Na początku było to nawet miłe, później zabawne, ale już po jakimś czasie niesamowicie wkurzające. Jednak chyba nie ma co się im dziwić, jeżeli w Jakarcie my same widziałyśmy może ze 4 białe osoby i to tylko w naszym hotelu, w Bandung to naszych ziomków i może jeszcze ze 3 osoby... Bez zdjęć oczywiście też się nie obeszło.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjKIo-g4l5I/AAAAAAAADag/JubFevV-Zcw/s1600-h/DSC09860+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjKIo-g4l5I/AAAAAAAADag/JubFevV-Zcw/s320/DSC09860+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346485945199269778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wieczorem poszłyśmy na miejscowy targ rybny gdzie usmażyli mi najpyszniejsze krewetki jakie w życiu jadłam :]&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjKKDFdPN5I/AAAAAAAADa4/rbC8KUkAeVc/s1600-h/DSC09890+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjKKDFdPN5I/AAAAAAAADa4/rbC8KUkAeVc/s320/DSC09890+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346487493251250066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I w sumie to był koniec nasze dwutygodniowej wycieczki. Na początku Paulina stwierdziła, że do Indonezji wysłałaby swojego największego wroga. Po czym jednak uznałyśmy, że jak trafi się jakiś narzeczony to trzeba go tutaj wysłać na miesiąc i jak przetrwa to znaczy, że się nadaje :]&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-7105184985205165165?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/7105184985205165165/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/pandangaran-i-green-canyon.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/7105184985205165165'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/7105184985205165165'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/pandangaran-i-green-canyon.html' title='Pandangaran i Green Canyon'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJ83gUzblI/AAAAAAAADZI/QqDaLoZH1cE/s72-c/DSC09732+copy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-5399037541484071469</id><published>2009-06-12T20:50:00.009+07:00</published><updated>2009-06-12T22:37:03.136+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indonezja'/><title type='text'>Bandung -&gt; Pandangaran</title><content type='html'>Podróż ta jest niezwykle ciężka do opisania. Słowa ani zdjęcia nie oddadzą tego co się tam działo, bo było już ciemno... To po prostu trzeba samemu przeżyć :]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Indonezji występują dwa rodzaje autokarów. Zwykłe oraz tak zwane z klimatyzacją. W podróży do Pandangaran trafił się nam akurat autobus zwykły. Jest on normalnej szerokości, za to posiada o jeden rząd krzeseł więcej. Dlatego po prawej stronie są trzy fotele, a po lewej dwa. Ilość foteli oczywiście nie równa się ilości osób, które mogą na nich jechać. Z opowieści Justyny i Waldka wiemy, że na trzyfotelowym zestawie można jechać w 6 osób - 3 mamuśki siedzące na skraju i trzy dzieciaki siedzące za plecami. Nam akurat udało się zająć trzyfotelowy zestaw tylko dla nas, bo inni bali się koło nas usiąść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Indonezyjskie autobusy dość często robią przystanki, albo czekają na jakichś skrzyżowaniach itp. Wtedy do autobusy wskakują obnośni sprzedawcy. Nie myślcie, że ktoś po prostu wchodzi do autobusu i mówi co ma i po ile. Nie, nie, nie. Sprzedawcy stosują różne metody marketingowe, natomiast każdy podchodzi indywidualnie do każdego klienta. Część z nich zostawia np. po paczce orzeszków, pączku na kolanach podróżujących aby zapoznali się z produktem, a idąc do wyjścia zbierają jedzenie od tych co nie chcą kupić i pieniądze od tych co chcą. Raz nam się trafił pewien pan, który przez ok. pół godziny chodził wzdłuż autobusu sprzedając jakieś owoce i przez cały ten czas zapewne krzyczał, że ma owoce i zatrzymywał się przy każdej osobie aby te owoce pokazać. Naszego sąsiada z fotelu przed nami nawet obudził, bo przytrafiło mu się usnąć. W końcu jakiś człowiek z przodu autokaru zlitował się nad sprzedawcą, albo miał go już serdecznie dosyć i kupił wszystko.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJtbVU9s_I/AAAAAAAADYY/wg-XezZTSzk/s1600-h/DSC09719+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJtbVU9s_I/AAAAAAAADYY/wg-XezZTSzk/s320/DSC09719+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346456023991170034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Do autobusu także, czasami wpadają muzykanci (także do takich małych angkotów). I np. o 24 w nocy umilają wszystkim podróż. Nam akurat trafiła się dwuosobowa kapela z gitarą.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJuNmbVvOI/AAAAAAAADYg/t8-JksUY33Y/s1600-h/DSC09720+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJuNmbVvOI/AAAAAAAADYg/t8-JksUY33Y/s320/DSC09720+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346456887574772962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czasami chłopaki się wczuwali i używali półek na bagaże jako bębnów.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJutdifS3I/AAAAAAAADYo/hm3pSJRYz_M/s1600-h/DSC09724+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJutdifS3I/AAAAAAAADYo/hm3pSJRYz_M/s320/DSC09724+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346457434944654194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wszystko to byłoby nawet całkiem zabawne, gdyby podróż nie trwała 6 godzin oraz panował inny klimat w autokarze. Wspominałam już, że Indonezyjczycy dużo palą. Palą oni także w autobusie. Nie chodzi tu o dymka wypuszczanego przez kierowcę. Nie, nie, nie. Obojętne przecież czy się siedzi przy oknie, z przodu, z tyłu, czy może po samym środku. Wszędzie można przecież sobie zapalić. A jak już palić to przecież nie jednego, tylko wszystkie, które się ma, jeden za drugim. A jak się skończą to zawsze któryś pan sprzedawca poratuje. Osobiście wydawało mi się, że się uduszę przed dotarciem do Pandangaran albo umrę od razu na miejscu na raka płuc. Jednakże czekała na nas kolejna niespodzianka. Zaczął padać deszcz. A jak padał deszcz na zewnątrz, to też zawiewało trochę deszczu do środka. Trzeba było wiec pozamykać szczelnie wszystkie okna, aby nie było mokro - co oczywiście nie było powodem do zaprzestania palenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyprzedając fakty w drodze powrotnej z Pandangaran do Jakarty skorzystałyśmy już z usług tak zwanego autobusu z klimatyzacją. Autobus z klimatyzacją oznacza, że nie można w nim palić (dlatego są postoje co godzinę) ale nie oznacza wcale, że klimatyzacja działa. Jako że jechałyśmy wtedy za dnia i akurat przytrafił nam się sprzedawca orzeszków to cały autokar zajadał orzeszki.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJxZoRrk3I/AAAAAAAADYw/yZokYjtRlAM/s1600-h/DSC09898+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJxZoRrk3I/AAAAAAAADYw/yZokYjtRlAM/s320/DSC09898+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346460392764445554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W Indonezji raczej nie istnieje coś takiego jak kosze, dlatego jak się je orzeszki to wyrzuca się łupinki pod swoje krzesło. Orzeszkami trochę śmierdziało. Za to Justyna i Waldek mieli okazje podróżować w aromacie pomarańczy.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJx4eZMbtI/AAAAAAAADY4/WfQrrym4Cpo/s1600-h/DSC09897+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJx4eZMbtI/AAAAAAAADY4/WfQrrym4Cpo/s320/DSC09897+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346460922687549138" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Mimo wszystko Indonezja to przepiękny kraj i akurat jak była przerwa na modlitwę w stronę Mekki to były też pola ryżowe :]&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJy6-Bg26I/AAAAAAAADZA/QHIuIv2HtVE/s1600-h/DSC09894+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJy6-Bg26I/AAAAAAAADZA/QHIuIv2HtVE/s320/DSC09894+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346462065049525154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-5399037541484071469?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/5399037541484071469/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/bandung-pandangaran.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/5399037541484071469'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/5399037541484071469'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/bandung-pandangaran.html' title='Bandung -&gt; Pandangaran'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJtbVU9s_I/AAAAAAAADYY/wg-XezZTSzk/s72-c/DSC09719+copy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-5422458693961733629</id><published>2009-06-12T16:33:00.021+07:00</published><updated>2009-06-12T22:34:51.888+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indonezja'/><title type='text'>Tanguban Perahu i Air Panas</title><content type='html'>Bandung ma jedną zaletę - można stamtąd robić wypady na wulkany. Tak też uczyniłyśmy. Wybrałyśmy najbliżej położony wulkan - Tanguban Perahu - jedyne 30 km drogi - 1,5h jazdy busikiem angkotem.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJK20KUCdI/AAAAAAAADWg/Zw_UHMdCe24/s1600-h/DSC09589+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJK20KUCdI/AAAAAAAADWg/Zw_UHMdCe24/s320/DSC09589+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346418013217491410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tanguban Perahu jest jednym z największych czynnych wulkanów na Jawie. Jego nazwa tłumaczona jest jako "Przewrócona Łódź" i wiąże się oczywiście z kształtem wulkanu oraz z &lt;a href="http://www.globetrotters.co.uk/newsletter/archive/1763"&gt;legendą&lt;/a&gt; o jego powstaniu. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJOHGNjQeI/AAAAAAAADWo/jMJqmdD_9Q0/s1600-h/DSC09649+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJOHGNjQeI/AAAAAAAADWo/jMJqmdD_9Q0/s320/DSC09649+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346421591475700194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście wokół wulkanu przemysł turystyczny kwitnie.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJQ2OHqDwI/AAAAAAAADWw/QpvWVgqutbA/s1600-h/DSC09603+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJQ2OHqDwI/AAAAAAAADWw/QpvWVgqutbA/s320/DSC09603+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346424600075570946" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJQ7wPNb5I/AAAAAAAADW4/I4vaD_UD7ns/s1600-h/DSC09615+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJQ7wPNb5I/AAAAAAAADW4/I4vaD_UD7ns/s320/DSC09615+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346424695133400978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Co z tego, że jesteśmy prawie na równiku. Przecież zawsze można sobie kupić na pamiątkę jakąś czapkę.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJRLTdGUVI/AAAAAAAADXA/1SZ5Y4IlOdg/s1600-h/DSC09611+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJRLTdGUVI/AAAAAAAADXA/1SZ5Y4IlOdg/s320/DSC09611+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346424962284933458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ja osobiście chciałam zakupić tam jakieś kolczyki. Jedyne które znalazłam miały tak niesamowicie zardzewiałe druciki, co się je wkłada do uszu, że chyba nigdy tak zardzewiałego drutu w życiu swoim 22letnim nie widziałam :)&lt;br /&gt;Co do aktywności tego wulkanu to zdecydowanie się zawiodłam. Miałam nadzieję, że będzie krwistoczerwono (tak jak się wulkany na geografii zawsze rysowało:)), będzie buchać lawą i wiać grozą. Patrze ja do tego krateru, a tam bajorko co wygląda jakby z błota było i ledwo jedna stróżka dymu leci :/ Krakatau to to na pewno nie jest (choć też w Indonezji) :/&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJVsC0gZvI/AAAAAAAADXI/ZbD6A8xkLrA/s1600-h/DSC09590+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJVsC0gZvI/AAAAAAAADXI/ZbD6A8xkLrA/s320/DSC09590+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346429922801903346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tyle, że siarką mocno w powietrzu waliło.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJV4oq68uI/AAAAAAAADXQ/PfhtY9H7tZE/s1600-h/DSC09647+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJV4oq68uI/AAAAAAAADXQ/PfhtY9H7tZE/s320/DSC09647+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346430139120677602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Cały krater można przejść dookoła - taka dróżka za mną. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJWnSnRtVI/AAAAAAAADXY/NahTpgf8Vpw/s1600-h/DSC09602+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJWnSnRtVI/AAAAAAAADXY/NahTpgf8Vpw/s320/DSC09602+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346430940653663570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niestety indonezyjskie oznaczenia, a raczej ich brak, dają sporo do życzenia i po tym jak trochę pobłądziłyśmy, poddałyśmy się i ruszyłyśmy na dalszą część wycieczki. Zeszłyśmy z samego szczytu, wzięłyśmy po motor-taxi i ruszyłyśmy do Air Panas, czyli gorących źródeł.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJXJD6nQHI/AAAAAAAADXg/Ne6o4xBfQUM/s1600-h/DSC09655+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJXJD6nQHI/AAAAAAAADXg/Ne6o4xBfQUM/s320/DSC09655+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346431520823787634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Gorące źródła jak to gorące źródła - dużo ciepłej wody, to można było wygrzać nogi.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJYpohBuvI/AAAAAAAADXo/b9Xo2Z1ufEw/s1600-h/DSC09658+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJYpohBuvI/AAAAAAAADXo/b9Xo2Z1ufEw/s320/DSC09658+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346433179916024562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJYxoGflTI/AAAAAAAADXw/aIEoGm8fy6I/s1600-h/DSC09679+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJYxoGflTI/AAAAAAAADXw/aIEoGm8fy6I/s320/DSC09679+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346433317243688242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wszystko potoczyłoby się wspaniale gdyby nie to, że nagle zaczęło padać, padać i padać...Znalazłyśmy schronienie pod wiatą.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJZHvencPI/AAAAAAAADX4/TSB3h5uKIQ4/s1600-h/DSC09705+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJZHvencPI/AAAAAAAADX4/TSB3h5uKIQ4/s320/DSC09705+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346433697181036786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niestety potem zaczęło tak zacinać, że nawet wiata nie pomagała. Musiałyśmy skorzystać wtedy z usług pana co stał przy nas z pół godziny i czekał aż wypożyczymy od niego parasolkę.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJZb63TUdI/AAAAAAAADYA/izFbWD9NCTo/s1600-h/DSC09707+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJZb63TUdI/AAAAAAAADYA/izFbWD9NCTo/s320/DSC09707+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346434043834749394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pragnę zaznaczyć, że jak piszę, że padało to nie był to byle jaki deszczyk.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJaePH5WfI/AAAAAAAADYI/SC2IAY9I_FE/s1600-h/DSC09708+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJaePH5WfI/AAAAAAAADYI/SC2IAY9I_FE/s320/DSC09708+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346435183144425970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po uziemieniu w gorących źródłach, na całkiem spory czas, nastała pora powrotu do Bandung. Najpierw busik, a potem rikszą pod hotel.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJa5iNzV6I/AAAAAAAADYQ/GET-ijGgrfo/s1600-h/DSC09714+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJa5iNzV6I/AAAAAAAADYQ/GET-ijGgrfo/s320/DSC09714+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346435652125939618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dosyć się nam śpieszyło, bo jeszcze tego samego wieczoru czekała na nas podróż autobusem do Pandangaran, gdzie pojechałyśmy aby zobaczyć Green Canyon. Podróż ta to jednak materiał na oddzielnego posta ;]&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-5422458693961733629?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/5422458693961733629/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/tanguban-perahu-i-air-panas.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/5422458693961733629'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/5422458693961733629'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/tanguban-perahu-i-air-panas.html' title='Tanguban Perahu i Air Panas'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjJK20KUCdI/AAAAAAAADWg/Zw_UHMdCe24/s72-c/DSC09589+copy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-2887810871955044820</id><published>2009-06-12T14:17:00.012+07:00</published><updated>2009-06-12T16:25:53.614+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indonezja'/><title type='text'>Bandung</title><content type='html'>Dla wszystkich miłośników polskiego Carcassone i innych takich, Bandung zwane było "Paryżem Jawy" oraz "perłą kolonii holenderskiej". Zdecydowanie musiał to zrobić jakiś pijany albo ślepy Holender.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do Bandung pojechałyśmy właściwie tylko po to aby odwiedzić wspomnianych już Justynę (koleżankę Pauliny z roku) oraz Waldka.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjIHby90AgI/AAAAAAAADVc/-5HZKdZbZ48/s1600-h/DSC09583+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjIHby90AgI/AAAAAAAADVc/-5HZKdZbZ48/s320/DSC09583+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346343881761096194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ci uraczyli nas tabunem opowieści o indonezyjskiej codzienności. Z przykrych wypadków to Władkowi ukradli zakupiony przez niego motor spod akademika. Można powiedzieć, że na całe szczęście szybko się znalazł. Można powiedzieć, gdyż Waldek nie może korzystać z niego, gdyż ten stoi zarekwirowany na komisariacie jako dowód w sprawie. Ewentualnie jakby Waldek chciał, to mógłby go wykupić z policji na czas rozprawy. No a poza tym, musiał też zapłacić, żeby policja napisała protokół z kradzieży motoru :] Z pozostałych opowieści, które mogę tutaj przytoczyć to ambasada w Polsce skopała im sprawę z wizą i teraz muszą co miesiąc meldować się na posterunku policji i zostawiać odciski palców oraz płacić za przedłużenie wizy turystycznej. Po wysłuchaniu indonezyjskich opowieści dziwnej treści, Waldek zapytał się nas co takiego dziwnego mamy w Tajlandii. I sama się zdziwiłam, że z Pauliną nie mogłyśmy nic takiego dziwnego sobie przypomnieć na poczekaniu :D Bo Tajlandia to jest najnormalniejszy kraj na świecie już dla nas :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do samego Bandung to miasto ma ponad 2,5 mln mieszkańców (więcej niż Wwa!) i też płynie przez nie rzeka.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjIXo1t_PfI/AAAAAAAADVk/JzDJrmA2fGQ/s1600-h/DSC09567+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjIXo1t_PfI/AAAAAAAADVk/JzDJrmA2fGQ/s320/DSC09567+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346361698024373746" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Domy w całej Indonezji wyglądają praktycznie tak samo.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjIXxbJTvBI/AAAAAAAADVs/pmZYALoo_PE/s1600-h/DSC09561.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjIXxbJTvBI/AAAAAAAADVs/pmZYALoo_PE/s320/DSC09561.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346361845510028306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście są biedni oraz bogaci. Do tej drugiej grupy należą głównie powszechnie nielubiani tam Chińczycy, którzy trzymają w swoich rękach praktycznie cały biznes w kraju. Waldek stwierdził, że go to nie dziwi, bo Indonezyjczycy nie nadają się do pracy. Mimo wszystko i tak wszędzie ulice wyglądają raczej tak.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjIawBc5jxI/AAAAAAAADV0/79eUJyd69fo/s1600-h/P1080096+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjIawBc5jxI/AAAAAAAADV0/79eUJyd69fo/s320/P1080096+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346365119967891218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak samo jak w Tajlandii rusztowania robi się z bambusa.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjIa83a5H2I/AAAAAAAADV8/Y0dKNSaKNLk/s1600-h/DSC09556+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjIa83a5H2I/AAAAAAAADV8/Y0dKNSaKNLk/s320/DSC09556+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346365340613418850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wiadomo, że na obiad najlepiej jest zjeść ryż. Tylko, że najpierw trzeba go wysuszyć czy coś.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjIbsvzB1xI/AAAAAAAADWE/qVQ-bQP1oC8/s1600-h/DSC09552+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjIbsvzB1xI/AAAAAAAADWE/qVQ-bQP1oC8/s320/DSC09552+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346366163200890642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak jak wcześniej zasugerowałam, w Indonezji albo jest się biednym, albo obrzydliwie bogatym. Bandung wydaje się zapuszczoną wioską na końcu świata, a jednocześnie ma Hiltona, Hyatt'a i Starbucksa na każdym rogu. Ma też dosłownie kilka ładnych budynków, np. Bank of Indonesia.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjIc-IBiBaI/AAAAAAAADWM/zjDpTY_GhCk/s1600-h/DSC09575+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjIc-IBiBaI/AAAAAAAADWM/zjDpTY_GhCk/s320/DSC09575+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346367561273574818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A na ulicy jak to na ulicy.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjIdKZjdIgI/AAAAAAAADWU/5-7dxe1LY_I/s1600-h/P1080132+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjIdKZjdIgI/AAAAAAAADWU/5-7dxe1LY_I/s320/P1080132+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346367772137693698" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Aaa, z dodatkowych opowieści to jakby ktoś z was był zainteresowany, to można sobie pojechać na indonezyjską wioskę i wypożyczyć jakieś dziecko do pracy na ile tylko chcecie. Gotują, sprzątają i zrobią co im się każe. Wymogów żadnych nie mają. A rodzice mają tyle dzieciaków, że z chęcią jakiegoś się pozbędą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-2887810871955044820?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/2887810871955044820/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/bandung.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/2887810871955044820'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/2887810871955044820'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/bandung.html' title='Bandung'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjIHby90AgI/AAAAAAAADVc/-5HZKdZbZ48/s72-c/DSC09583+copy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-4252428072321715283</id><published>2009-06-11T19:28:00.022+07:00</published><updated>2009-06-12T08:02:32.128+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indonezja'/><title type='text'>Jakarta</title><content type='html'>Ameryka ma swoje 'Big Apple' (NYC), a Indonezja ma natomiast 'Big Durian' - Jakartę - miasto, które nie jest już tak łatwym kąskiem do przełknięcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Justyna (ta z erasmusa w Indonezji) uprzedziła nas, że jedynym miejscem wartym odwiedzenia w Jakarcie jest lotnisko. My niestety wiedziałyśmy, że po nocy w autokarze z Sydney do Melbourne oraz następnej spędzonej w samolocie z Australii, będziemy musiały przespać się w normalnym hotelu i zdecydowałyśmy się zostać w stolicy aż dwie noce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Indonezyjczycy są niezwykle miłymi i pomocnymi ludźmi. Nawet kiedy nie wiedzą o co pytasz, albo gdzie jest to coś o co się pytasz, to i tak ci pomogą i pokierują. Dlatego z lotniska do hotelu dotarłyśmy w ponad 5h. Użyłyśmy do tego autobusu z lotniska do centrum, dwóch autobusów komunikacji miejskiej (jednym objechałyśmy całą trasę bo przegapiłyśmy stacje, na której miałyśmy wysiąść) oraz naginałyśmy z walizkami nie wiem ile kilometrów i po ilu ulicach. Po czym dotarłyśmy nareszcie do hotelu Ibis. Niestety okazało się, że nie jest to tej Ibis, w którym akurat my mamy zarezerwowane noclegi. Więc w końcu wzięłyśmy taksówkę, bo była prawie 23 w nocy i nie miałyśmy pojęcia gdzie jesteśmy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyspałyśmy się i wykąpałyśmy porządnie i od razu o 12 ruszyłyśmy na recepcje zapytać się co można w tym 20milionowym (aglomeracja) mieście zwiedzić. Po czym dostałyśmy przewodnik po centrach handlowych.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjD_nG6cz1I/AAAAAAAADMk/b3f9bsMtj4M/s1600-h/DSC09464+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjD_nG6cz1I/AAAAAAAADMk/b3f9bsMtj4M/s320/DSC09464+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346053805024530258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak wiec udałyśmy się do najbliższego centrum handlowego (nie było go w tym przewodniku) na śniadanie i internet. Uwaga na krzaki bo wystaje z nich drut kolczasty.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjEE98kmAvI/AAAAAAAADNE/jIv64pqQ-Nk/s1600-h/DSC09461+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjEE98kmAvI/AAAAAAAADNE/jIv64pqQ-Nk/s320/DSC09461+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346059694943634162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Mimo wszystko byłyśmy trochę zdeterminowane, żeby zobaczyć cokolwiek w tym mieście i po obejrzeniu mapy zdecydowałyśmy się pojechać do Mini Indonesia Park. Spaczona umysłem GTP myślałam, że będzie to przypominało Skansen Miniatur w Pobiedziskach i że faktycznie będą to miniatury. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjEG63217_I/AAAAAAAADNM/MdDi6mZFNWo/s1600-h/DSC09475+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjEG63217_I/AAAAAAAADNM/MdDi6mZFNWo/s320/DSC09475+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346061841161646066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Park okazał się przeogromny, a budynki były normalnych rozmiarów tylko przekopiowane z różnych miejsc z Indonezji. Niestety do parku jechałyśmy dwie godziny i jak przyjechałyśmy to zaczęło już zmierzchać i wszystkie atrakcje (kolejka linowe itp.) były pozamykane. Z tego co udało nam się zobaczyć to mają tam park wodny 'Snow Bay'. A u nas się tropicany buduje!&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjEIFIutZvI/AAAAAAAADNU/v_XLmF_KucU/s1600-h/DSC09482+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjEIFIutZvI/AAAAAAAADNU/v_XLmF_KucU/s320/DSC09482+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346063117001254642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Poza tym było sporo ciekawych budynków.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjEIZCeBb1I/AAAAAAAADNc/ODfF-kEVw2k/s1600-h/DSC09484+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjEIZCeBb1I/AAAAAAAADNc/ODfF-kEVw2k/s320/DSC09484+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346063458918035282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjEInNKCcHI/AAAAAAAADNk/Vkt2MKDsFvk/s1600-h/DSC09513+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjEInNKCcHI/AAAAAAAADNk/Vkt2MKDsFvk/s320/DSC09513+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346063702305173618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W samym centrum był staw po którym można było pływać rowerami wodnymi w kształcie łabędzi, ale oczywiście - zamknięte. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjEI72LrLNI/AAAAAAAADNs/JXKqqsamGs4/s1600-h/DSC09500+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjEI72LrLNI/AAAAAAAADNs/JXKqqsamGs4/s320/DSC09500+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346064056915274962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po obejrzeniu zdjęć z parku możecie odnieść błędne wrażenie, że Jakarta jest całkiem przyzwoitym miastem. Nic bardziej mylnego. W innych miejscach po prostu bałyśmy się wyciągać aparatu :D Aby dostać się do tego parku przejechałyśmy praktycznie całą Jakartę - cale miast wygląda identycznie - brudno, brzydko i tłoczno. Indonezyjczycy palą papierosy, dużo, w sumie raczej nawet niesamowicie dużo i na dodatek wszędzie. Trochę zdjęć z ulicy.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjEK3OsBqwI/AAAAAAAADN0/0R3PpzLGZJA/s1600-h/P1080008+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjEK3OsBqwI/AAAAAAAADN0/0R3PpzLGZJA/s320/P1080008+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346066176617327362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jakarta cały czas stoi w korkach. Komunikację ułatwia sieć autobusów Busway, które mają wyznaczone korytarze po których nie jeżdżą samochody.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjELNTIAB8I/AAAAAAAADN8/Qhzb-y4fd0s/s1600-h/P1080012+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjELNTIAB8I/AAAAAAAADN8/Qhzb-y4fd0s/s320/P1080012+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346066555765524418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Indonezja jest bardziej cywilizowana od Tajlandii pod jednym względem - wszyscy jeżdżą na motorach w kaskach. Tajlandia za to ma wspaniałe tuk-tuki, a Indonezja pomarańczowe pierdziawki.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjELzd6NZ5I/AAAAAAAADOE/ucW1CD0MBQQ/s1600-h/P1080011+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjELzd6NZ5I/AAAAAAAADOE/ucW1CD0MBQQ/s320/P1080011+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346067211495499666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak samo jak w Tajlandii temperatura odczuwalna przez tubylców nie równa się temperaturze odczuwalnej przez przyjezdnych, dlatego niektórzy chodzą w czapkach i wełnianych kurtkach.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjEMI6_skII/AAAAAAAADOM/rhO2K5-fpH8/s1600-h/P1080019+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjEMI6_skII/AAAAAAAADOM/rhO2K5-fpH8/s320/P1080019+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346067580080394370" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po jakże mączącym dniu zjadłyśmy w hotelu obiadokolację, a ja dodatkowo próbowałam zjeść tradycyjny indonezyjski deser - grillowany banan z serem - niedobre.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjENueVs__I/AAAAAAAADOU/U3LuRxI3VRU/s1600-h/P1080078+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjENueVs__I/AAAAAAAADOU/U3LuRxI3VRU/s320/P1080078+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346069324734726130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia z rana pojechałyśmy już tylko czym prędzej na dworzec kolejowy. Dotarłyśmy tam o godz. 9:24, znalazłyśmy odpowiednie okienko i zakupiłyśmy bilety do Bandung. Pociąg odjeżdżał o godz. 9:10. Dokształcone na przewodnikach Lonely Planet wiedziałyśmy, że pociągi tutaj miewają dwugodzinne opóźnienie, wiec niespiesznie przedostałyśmy się na peron. Dziewczynka sikająca do studzienki.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjEOOP2catI/AAAAAAAADOc/Bnuw2Xiqq1E/s1600-h/DSC09537+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjEOOP2catI/AAAAAAAADOc/Bnuw2Xiqq1E/s320/DSC09537+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346069870601333458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nasz pociąg eksecutif kosztował 15 zł i był na wypasie. Dużo miejsca na nogi, donosili jedzonko i picia, a na dodatek w 3h dowiózł nas do Bandung.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjEQr6zaSCI/AAAAAAAADOk/-eGGHok7wz4/s1600-h/DSC09540+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjEQr6zaSCI/AAAAAAAADOk/-eGGHok7wz4/s320/DSC09540+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346072579370797090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po opuszczeniu Jakarty widoki zza okna robią się przepiękne. Wszędzie soczysta zieleń, a na wzgórzach albo terasy z ryżem albo plantacje herbaty.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjGlIwPPFoI/AAAAAAAADQk/QLnV5WVFOcY/s1600-h/DSC09546+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjGlIwPPFoI/AAAAAAAADQk/QLnV5WVFOcY/s320/DSC09546+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346235802471831170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjGmDJSXO0I/AAAAAAAADQs/pf7wraXmCLc/s1600-h/DSC09551+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjGmDJSXO0I/AAAAAAAADQs/pf7wraXmCLc/s320/DSC09551+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346236805628246850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/blaszczak.malgorzata/Jakarta?authkey=Gv1sRgCNOQlJHX2a2sbw&amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_11L8KrxheMc/Sih1Izc-mXE/AAAAAAAADQM/YPWXY44XCaU/s160-c/Jakarta.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/blaszczak.malgorzata/Jakarta?authkey=Gv1sRgCNOQlJHX2a2sbw&amp;feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Jakarta&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-4252428072321715283?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/4252428072321715283/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/jakarta.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/4252428072321715283'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/4252428072321715283'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/jakarta.html' title='Jakarta'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SjD_nG6cz1I/AAAAAAAADMk/b3f9bsMtj4M/s72-c/DSC09464+copy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-8903256966284893664</id><published>2009-06-10T21:44:00.006+07:00</published><updated>2009-06-11T00:00:31.086+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indonezja'/><title type='text'>Poezja Indonezja</title><content type='html'>Hmmm, z Indonezją to troszkę wyszło przez przypadek. Pierwotnie miałyśmy w planie pojechać na malezyjską część Borneo i przejechać się do sułtana w Brunei, żeby znaleźć męża. Niestety nie zdążyłyśmy z kupnem najtańszych biletów i stanęło na odwiedzeniu Indonezji oraz zesłanych tam dwóch erasmusów z SGGW.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Si_IKUq4iiI/AAAAAAAADLM/zwgCo_rzey8/s1600-h/id-map.gif"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 163px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Si_IKUq4iiI/AAAAAAAADLM/zwgCo_rzey8/s320/id-map.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345711362384890402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Indonezja to całkiem spory kraj (15te miejsce na świecie) z jeszcze większą liczbą ludności - 237 mln (4te miejsce na świecie po Chinach, Indiach i USA). Nam się przytrafiło pojechać na Jawę, która jest zamieszkiwana przez ponad połowę Indonezyjczyków i jest najgęściej zaludnioną wyspą na świecie (979 os/km²). Jak się nawet dowiedziałyśmy później, jest nawet najbardziej rozwiniętą i cywilizowaną wyspą w całej Indonezji - zdecydowanie cieszymy się, że nie pojechałyśmy gdzie indziej :]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej w Indonezji spodobało nam się, że od razu po pierwszej wizycie w bankomacie zostałyśmy milionerkami. Portfel się prawie nie dopinał.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Si_MeN2-KEI/AAAAAAAADLs/MpOzJYeEgUA/s1600-h/DSC09463+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Si_MeN2-KEI/AAAAAAAADLs/MpOzJYeEgUA/s320/DSC09463+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345716102200436802" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jawa położona jest w &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Pacyficzny_pier%C5%9Bcie%C5%84_ognia"&gt;pacyficznym pierścieniu ognia&lt;/a&gt; i osobiście miałam nadzieję na jakieś małe trzęsienie ziemi, ale niestety po raz kolejny rozczarowałam się na naszej wycieczce :(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęłyśmy już podejrzewać, że coś jest nie tak, kiedy okazało się, że jesteśmy jedynymi białymi człowiekami w samolocie z KL do Jakarty :] Po pierwszych minutach w Jakarcie marzyłam już tylko, żeby uciec stamtąd do Bandung. Po pierwszych minutach w Bandung chciałam już tylko zobaczyć Green Canion. A jak zobaczyłam Green Canion to się okazało, że on nie jest wcale taki zielony... Tak wyglądała w skrócie nasza Indonezja - szczegóły zapewne w piątek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-8903256966284893664?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/8903256966284893664/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/poezja-indonezja.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/8903256966284893664'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/8903256966284893664'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/poezja-indonezja.html' title='Poezja Indonezja'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Si_IKUq4iiI/AAAAAAAADLM/zwgCo_rzey8/s72-c/id-map.gif' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-8319679046643078911</id><published>2009-06-06T12:06:00.020+07:00</published><updated>2009-12-25T23:59:48.016+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Australia'/><title type='text'>Sydney</title><content type='html'>Choć to Melbourne dwukrotnie (w 2002 i 2004 r.) zostało wybrane przez the Economist najlepszym miastem do życia na świecie, to mi chyba bardziej przypadła do gustu stolica Nowej Południowej Walii - Sydney. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wcale nie chodzi tutaj o obfotografowany przez nas z każdej strony budynek opery.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sin_h4lyvNI/AAAAAAAADHA/6T9T8D5Pbqk/s1600-h/DSC09184+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sin_h4lyvNI/AAAAAAAADHA/6T9T8D5Pbqk/s320/DSC09184+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344083390443470034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po prostu chyba widać tam więcej szczęśliwych turystów, a nie zapracowanych człowieczków w garniturach :] Oprócz znanej wam już opery, w Sydney charakterystycznym miejscem jest Harbour Bridge. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SioFB8umV1I/AAAAAAAADHI/rHZYE1wvk2c/s1600-h/DSC09211+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SioFB8umV1I/AAAAAAAADHI/rHZYE1wvk2c/s320/DSC09211+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344089438868100946" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Organizowane są również wejścia na przęsła mostu - niestety cena za nieziemski widok jest równie nieziemska, jak na kieszeń tajskiego studenta. Dlatego zadowoliłyśmy się tylko widokiem z samego mostu na operę i Circular Quay - skąd wypływają promy.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SioGJw2GBAI/AAAAAAAADHQ/x0Tat00fxB8/s1600-h/DSC09244+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SioGJw2GBAI/AAAAAAAADHQ/x0Tat00fxB8/s320/DSC09244+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344090672628892674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W Sydney widziałyśmy prawie także Government House, prawie, ponieważ oczywiście w środku była jakaś impreza i nie wpuszczali turystów.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SioHLCbk8XI/AAAAAAAADHY/oMChMMhf-J4/s1600-h/DSC09144+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SioHLCbk8XI/AAAAAAAADHY/oMChMMhf-J4/s320/DSC09144+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344091794041008498" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Obok są Królewskie Ogrody Botaniczne po których chodził rosół ;)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SioHXtQOTNI/AAAAAAAADHg/EIq133DbFc0/s1600-h/DSC09154+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SioHXtQOTNI/AAAAAAAADHg/EIq133DbFc0/s320/DSC09154+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344092011694542034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pod mostem znajduje się miejsce zwane The Rocks - najstarsza część miasta, z uroczym targiem i knajpkami.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SioH9nR4dEI/AAAAAAAADHo/H5CFha2TeSU/s1600-h/DSC09275+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SioH9nR4dEI/AAAAAAAADHo/H5CFha2TeSU/s320/DSC09275+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344092662925915202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nawet zrobiłam tam zakupowe prezenty dla Emilki i siebie, po czym je zgubiłam najprawdopodobniej w hostelu ;(&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SioIRC9QLiI/AAAAAAAADHw/S5eLRJDsUq0/s1600-h/DSC09279+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SioIRC9QLiI/AAAAAAAADHw/S5eLRJDsUq0/s320/DSC09279+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344092996773096994" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W Sydney prawie na każdym kroku widać, że Australię kolonizowali Angole. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SioQeSVH4WI/AAAAAAAADH4/V8Hbii9dUew/s1600-h/DSC09326+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SioQeSVH4WI/AAAAAAAADH4/V8Hbii9dUew/s320/DSC09326+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344102020331069794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SioQlXin4zI/AAAAAAAADIA/bbD__oUHiIY/s1600-h/DSC09333+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SioQlXin4zI/AAAAAAAADIA/bbD__oUHiIY/s320/DSC09333+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344102141988954930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pogoda w Sydney była dość zmienna i jak już zawiało to porządnie. Bo Pauliny super extra tajska parasolka nie wytrzymała.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SioQ70SmN4I/AAAAAAAADII/7ldGNuSy2ew/s1600-h/DSC09131+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SioQ70SmN4I/AAAAAAAADII/7ldGNuSy2ew/s320/DSC09131+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344102527663486850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jadąc do Australii miałyśmy cicha nadzieję, że oprócz ciastek to podjemy trochę ziemniaków. Jakże wielkie było nasze rozczarowanie, gdy odkryłyśmy, że najpopularniejszą kuchnią w Aussie jest kuchnia tajska :]&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SioRi7QHZZI/AAAAAAAADIQ/AdhQSiEDAD4/s1600-h/DSC09204+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SioRi7QHZZI/AAAAAAAADIQ/AdhQSiEDAD4/s320/DSC09204+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344103199547024786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Za to jak każda prawdziwa wycieczka, także ta nasza nie mogła się obejść bez...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SioRymZA2tI/AAAAAAAADIY/G2vvFLjQ0-w/s1600-h/DSC09118+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SioRymZA2tI/AAAAAAAADIY/G2vvFLjQ0-w/s320/DSC09118+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344103468825107154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na deser zostało mi jeszcze do podzielenia się z wami fotami z Darling Harbour - knajpki, restauracje, oceanarium i dużo, dużo jachtów.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Siqf5ILEPBI/AAAAAAAADIk/L-PctDdFvIA/s1600-h/DSC09351+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Siqf5ILEPBI/AAAAAAAADIk/L-PctDdFvIA/s320/DSC09351+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344259711623773202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiqgCWPrIYI/AAAAAAAADJE/BvozAme2les/s1600-h/DSC09348+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiqgCWPrIYI/AAAAAAAADJE/BvozAme2les/s320/DSC09348+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344259870020018562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli ktoś czuje jakiś niedostatek zdjęć z operą to zapraszam.&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/blaszczak.malgorzata/Sydney?authkey=Gv1sRgCOPSi_TlmfbMigE&amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_11L8KrxheMc/SihxgRnGSZE/AAAAAAAADIg/qwLmlXv9ULw/s160-c/Sydney.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/blaszczak.malgorzata/Sydney?authkey=Gv1sRgCOPSi_TlmfbMigE&amp;feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Sydney&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ pogoda pokrzyżowała nam trochę plany, to nie udało nam się pojechać na plaże (Bondi albo Manly), ani na wycieczkę w Blue Mountains. Trzeba będzie wrócić kiedyś do tej Australii... Bo tym razem, nie da się tego ukryć, z chęcią opuszczałyśmy ten kraj, w oczekiwaniu na indonezyjską opaleniznę.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiqhZZHobUI/AAAAAAAADJM/6SDEPxaUh24/s1600-h/DSC09291+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiqhZZHobUI/AAAAAAAADJM/6SDEPxaUh24/s320/DSC09291+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344261365440212290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z Sydney wróciłyśmy do Melbourne, aby załadować się do samolotu do Kuala Lumpur, a potem do Jakarty. W ten sposób nasza urocza przejażdżka po ziemi Aborygenów przemieniła się w prawdziwą wyprawę :] Ale o tym to już w kolejnych postach...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-8319679046643078911?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/8319679046643078911/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/sydney.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/8319679046643078911'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/8319679046643078911'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/sydney.html' title='Sydney'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sin_h4lyvNI/AAAAAAAADHA/6T9T8D5Pbqk/s72-c/DSC09184+copy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-6478157644662352108</id><published>2009-06-04T21:08:00.017+07:00</published><updated>2009-06-10T22:18:11.280+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Australia'/><title type='text'>Great Ocean Road</title><content type='html'>Na Sydney musicie jeszcze trochę poczekać, gdyż z Melbourne udałyśmy się na jednodniową wycieczkę Great Ocean Road. Jest to droga, która biegnie wzdłuż niezwykle malowniczego wybrzeża na zachód od Melbourne w kierunku Adelaidy. Sama droga została wybudowana przez żołnierzy, którzy wrócili po I wojnie światowej w hołdzie ich zmarłym kolegom. Podczas wycieczki miałyśmy mnóstwo szczęścia: super przewodnik (żona Polka!) i pogoda zdecydowanie najlepsza z całego naszego pobytu w kraju kangurów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To może tak po kolei. Najpierw widzieliśmy Bells Beach - jedno z ulubionych miejsc początkujących surferów. Ulubiona głównie dlatego, że woda jest zimna więc prawie nie ma rekinów :]&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiiwrvBtFzI/AAAAAAAADEQ/sWqhrVR2HEg/s1600-h/DSC08839+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiiwrvBtFzI/AAAAAAAADEQ/sWqhrVR2HEg/s320/DSC08839+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343715223279572786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Obok była też latarnia.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Siix5KozxJI/AAAAAAAADEY/0VIdik9MDyk/s1600-h/DSC08851+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Siix5KozxJI/AAAAAAAADEY/0VIdik9MDyk/s320/DSC08851+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343716553541272722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Potem zatrzymaliśmy się w eukaliptusowej dróżce, gdzie można spotkać misie koala na drzewach :)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiiyU4MZwSI/AAAAAAAADEg/57K6Es9cqg8/s1600-h/DSC08871+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiiyU4MZwSI/AAAAAAAADEg/57K6Es9cqg8/s320/DSC08871+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343717029626626338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kangury też widziałam, ale tylko z okien busika więc nie mam żadnych fot :( Z zatok była jeszcze Apollo Bay.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiizhbBoopI/AAAAAAAADEo/hOUGt0_w6pI/s1600-h/DSC08899+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiizhbBoopI/AAAAAAAADEo/hOUGt0_w6pI/s320/DSC08899+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343718344646763154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Potem zaciągnęli nas do lasu deszczowego. Dużo dużych drzew, paprotek i te lasy wypalali kiedyś aborygeni, aby lepiej potem rosły :] Dziwne to trochę - nie znam się na tym, to nie wdaję się w szczegóły. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sii1c-M2Z7I/AAAAAAAADEw/GybRWrfJDjY/s1600-h/DSC08916+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sii1c-M2Z7I/AAAAAAAADEw/GybRWrfJDjY/s320/DSC08916+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343720467212953522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sii1ih0J8LI/AAAAAAAADE4/BsDezh2YA20/s1600-h/DSC08917+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sii1ih0J8LI/AAAAAAAADE4/BsDezh2YA20/s320/DSC08917+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343720562672398514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Potem była jeszcze skała Razorback - ta najdłuższa oraz kilka innych.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sii2bodE6QI/AAAAAAAADFA/vHcvRfEava0/s1600-h/DSC08946+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sii2bodE6QI/AAAAAAAADFA/vHcvRfEava0/s320/DSC08946+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343721543707191554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Elephant rock&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sii2q5NS4vI/AAAAAAAADFI/FASx_SKc7g8/s1600-h/DSC08950+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sii2q5NS4vI/AAAAAAAADFI/FASx_SKc7g8/s320/DSC08950+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343721805902439154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie te całe wybrzeże jest znane z tego, że rozbiło się na nim mnóstwo statków. Najbardziej znaną historią, jest ta związana z Loch Ard Gorge. Cała ta plaża znajduje się w czymś a la zatoka/wąwóz, gdzie obecnie zejście jest tylko po bardzo stromych schodach. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sii5yxpG_gI/AAAAAAAADFY/TnK5TZo3EOg/s1600-h/DSC08961+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sii5yxpG_gI/AAAAAAAADFY/TnK5TZo3EOg/s320/DSC08961+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343725239845453314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A teraz historia. Płyną sobie statek Loch Ard w 1878 r. po trzymiesięcznej podróży z Anglii do Melbourne i jak pewnie się spodziewacie rozbił się o jakieś skały. Z ponad pięćdziesięcioosobowej załogi ocalał jeden chłopak - Tom Pearce. Po tym jak wyrzuciło go na ta plażę, co ją widać na zdjęciu powyżej, usłyszał wołanie o pomoc z wody. Okazało się, że ze statku ocalała jeszcze jedna osoba - dziewiętnastoletnia Eva Carmichael (jego rówieśniczka). Jak to bywa w takich historiach oczywiście popłyną po nią i ją uratował :] Tom był nawet tak dzielny, że wspiął się na otaczające go skały i poszedł do wioski wołać o pomoc. Ocaleli oboje. Tutaj zapewne spodziewacie się romantycznego zakończenia tej historii, że żyli długo i szczęśliwie... Niestety pudło. Cała rodzina Evy zginęła na statku i Eva nie była w romansie na romanse i wkrótce potem wróciła do Irlandii :]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nam koniec pojechaliśmy do największej atrakcji na Great Ocean Road - 12 apostołów.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sii-ACGnieI/AAAAAAAADFg/GUlpAeZOJRM/s1600-h/DSC09046+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sii-ACGnieI/AAAAAAAADFg/GUlpAeZOJRM/s320/DSC09046+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343729865648998882" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jakiś czas temu te skały nazywały się 'maciora i świnki' ale potem zmienili nazwę na 12 apostołów i ludzie zaczęli tu uderzać z lądu, z wody i z powietrza :) Co ciekawe tych skał nawet nigdy nawet nie było 12 :D Za to można wykupić sobie przelot helikopterem nad nimi.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sii-v0psZjI/AAAAAAAADFo/EvH4AnU0AHk/s1600-h/DSC08991+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sii-v0psZjI/AAAAAAAADFo/EvH4AnU0AHk/s320/DSC08991+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343730686671742514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Skały te poddawane są ciągłej erozji (ok. 2 cm na rok) i 4 lata temu zawaliła się jedna z nich (widać miejsce po niej na pierwszym planie). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12 Apostołów jest trzecim miejscem w Australii pod względem ilości odwiedzanych je osób. Zgaduję, że pewnie po Operze i Uluru. Great Ocean Road jest na prawdę great i polecam wszystkim zanim załamią się pozostałe skały :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec zobaczyliśmy jeszcze London Arch, co nazywał się wcześniej London Bridge, ale załamał się fragment co łączył tę skałę z lądem :(&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SijCINe6HUI/AAAAAAAADFw/h-fFerEfhjo/s1600-h/DSC09047+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SijCINe6HUI/AAAAAAAADFw/h-fFerEfhjo/s320/DSC09047+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343734404189134146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dla wielbicieli wody, skał i piasków.&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/blaszczak.malgorzata/GreatOcean?authkey=Gv1sRgCPv46Z-Mvc6jlQE&amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_11L8KrxheMc/Sihu4llK2vE/AAAAAAAACTc/URCb-yFnVoY/s160-c/GreatOcean.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/blaszczak.malgorzata/GreatOcean?authkey=Gv1sRgCPv46Z-Mvc6jlQE&amp;feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Great Ocean&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-6478157644662352108?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/6478157644662352108/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/great-ocean-road.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/6478157644662352108'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/6478157644662352108'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/great-ocean-road.html' title='Great Ocean Road'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiiwrvBtFzI/AAAAAAAADEQ/sWqhrVR2HEg/s72-c/DSC08839+copy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-5771775239732510933</id><published>2009-06-04T17:12:00.015+07:00</published><updated>2009-12-25T23:50:25.728+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Australia'/><title type='text'>Melbourne</title><content type='html'>Melbourne jest stolicą stanu Wiktoria i przez swoje położenie - na samym południu Australii (zimno!), było chyba najgłupszym wyborem z możliwych.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Po przylocie do Melbourne najpierw musiałyśmy zorientować się na którym lotnisku jesteśmy, gdyż w Melbourne są aż 3 lotniska, a my nie miałyśmy czasu ogarniać takich szczegółów jak zorientowanie się na które z nich dolecimy przed wyjazdem. Na całe szczęście tutaj nawet panie w informacji turystycznej mówią po angielsku, więc problem się rozwiązał i po koczowaniu na lotnisku mogłyśmy się już od samego rana udać na podbój tego kraju.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SieqxWqVaxI/AAAAAAAAB9A/X9-XE9hFSWU/s1600-h/P1060583+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SieqxWqVaxI/AAAAAAAAB9A/X9-XE9hFSWU/s320/P1060583+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343427247771839250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Hostel miałyśmy w dzielnicy St. Kilda - położona nad samym portem w takiej młodzieżowo-rozrywkowej okolicy :] W oczekiwaniu na przygotowanie naszego pokoju poszłyśmy na krótkie zwiedzanie dzielnicy. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiesL7PCoWI/AAAAAAAAB9I/vWCMjfnhxOE/s1600-h/DSC08730+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiesL7PCoWI/AAAAAAAAB9I/vWCMjfnhxOE/s320/DSC08730+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343428803777700194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Luna Park jak prawie wszystko podczas naszej wycieczki okazał się oczywiście zamknięty.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Siesau2bwRI/AAAAAAAAB9Q/vbOXeGNHi2A/s1600-h/DSC08737+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Siesau2bwRI/AAAAAAAAB9Q/vbOXeGNHi2A/s320/DSC08737+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343429058151301394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kuala Lumpur jest słynne z Petronas Towers, natomiast Melbourne z żółtych taksówek :D Każdy orze jak może :)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Siess2NnN3I/AAAAAAAAB9Y/zNg7ipRk4NQ/s1600-h/DSC08738+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Siess2NnN3I/AAAAAAAAB9Y/zNg7ipRk4NQ/s320/DSC08738+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343429369365215090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej w Melbourne spodobały nam się: City Circle Tram&lt;br /&gt; &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sies8w22NOI/AAAAAAAAB9g/ckRJ2u-_kac/s1600-h/P1060821+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sies8w22NOI/AAAAAAAAB9g/ckRJ2u-_kac/s320/P1060821+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343429642805458146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;oraz tourist shuttle bus, które jeżdżą pomiędzy największymi atrakcjami miasta i nawet pan kierowca opowiada co się mija za oknem. Co najważniejsze każdym z nich można jeździć za darmo i ile się chce - nam to bardzo odpowiadało bo było w nim ciepło :) Czasami tylko z powodu narzucania zbyt intensywnego tempa wycieczki zdarzały się wpadki i jeżdżenie na śpiąco :)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Siet9t0Z_WI/AAAAAAAAB9o/s1L7_yG4zhs/s1600-h/DSC08783+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Siet9t0Z_WI/AAAAAAAAB9o/s1L7_yG4zhs/s320/DSC08783+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343430758681410914" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z głównych atrakcji w Melbourne to mają tam Południową Gwiazdę - największe koło obserwacyjne na półkuli południowej, które oczywiście nie działało :)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiezoTfwV_I/AAAAAAAAB9w/bNI1ThBNmSc/s1600-h/DSC09386+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiezoTfwV_I/AAAAAAAAB9w/bNI1ThBNmSc/s320/DSC09386+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343436987907987442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W centrum nad rzeką &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Yarra"&gt;Yarra&lt;/a&gt; jest most po którym w ciągu 15 min przemieszczają się rzeźby/instalacje zwane 'The Travellers' przedstawiające podróże imigrantów do Australii.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sie0PYG8bEI/AAAAAAAAB94/RVYrpWZvOU8/s1600-h/DSC08825+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sie0PYG8bEI/AAAAAAAAB94/RVYrpWZvOU8/s320/DSC08825+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343437659160996930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli miałabym porównywać Melbourne z Sydney to Melbourne jest zdecydowanie bardziej nowoczesne (budynki) i prawie na każdym rogu ulicy można spotkać jakieś rzeźby lub ciekawe architektonicznie budynki :) Najleprzą sztuką - sztuką bydła została wg nas uznana 'Cow up a tree'.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sie2eH7IGkI/AAAAAAAAB-A/Jen3oYAse0A/s1600-h/P1060829+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sie2eH7IGkI/AAAAAAAAB-A/Jen3oYAse0A/s320/P1060829+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343440111537756738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na koniec został najstarszy budynek w Australii - domek kapitana Cooka (o co z nim chodzi można sobie doczytać na tabliczce) :]&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sie2woIT5TI/AAAAAAAAB-I/IRLhJ_DyEjI/s1600-h/P1060861+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 212px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sie2woIT5TI/AAAAAAAAB-I/IRLhJ_DyEjI/s320/P1060861+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343440429420635442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z tym oto wyżej zdjęciem wiąże się najlepsza anegdota wyjazdu do Australii :] Zdjęcie to robiłam dzień przed wyjazdem do Sydney, a jeszcze poprzedniego dnia uświadamiałam Paulinę, że to wcale nie Sydney jest stolicą Australii (jak ktoś nie wie jakie miasto jest, to niech sprawdzi sam, bo to wstyd nie wiedzieć)&lt;br /&gt;No to stoimy pod tym domkiem Kapitana Cooka i ustawiam się, żeby zrobić tak ładnie zdjęcie, żeby widać było tabliczkę z napisem i domek. I wtedy nastąpiła wymiana zdań.&lt;br /&gt;Paulina: 'Tak, tak, zrób zdjęcie tak żeby było widać gdzie jesteś, bo te twoje tłuki nie będą wiedzieć.' (Paula nadużywa wyrazu tłuk o każdym tylko nie o sobie)&lt;br /&gt;Ja: 'Ty to nawet nie wiesz gdzie jest stolica Australii!'&lt;br /&gt;P: 'Jak to nie! Carbonara!'&lt;br /&gt;Jak zobaczyła, że pokładam się już ze śmiechu to dodała...&lt;br /&gt;P: 'Nie, nie, carbonara to pizza.'&lt;br /&gt;J: 'Carbonara to spagetti jak coś.'&lt;br /&gt;&lt;ściana&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście dla uczczenia tego musiałyśmy wszamać jakąś carbonare na ulicy.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sie6RFaazaI/AAAAAAAAB-Q/uC6bXZh1siw/s1600-h/n735656811_1870032_6710212.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sie6RFaazaI/AAAAAAAAB-Q/uC6bXZh1siw/s320/n735656811_1870032_6710212.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343444285571911074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Poza tym w Australii mają coś takiego, jak całe sklepy z ciastkami, ciastami i czekoladą :D&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sie6fjKwJ6I/AAAAAAAAB-Y/RNXZXochJeY/s1600-h/P1060809+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sie6fjKwJ6I/AAAAAAAAB-Y/RNXZXochJeY/s320/P1060809+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343444534077433762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Chyba nie trzeba dodawać, że przepyszne :)&lt;br /&gt;Jak komuś się bardzo nudzi w pracy albo chce mnie więcej pooglądać to tutaj :)&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/blaszczak.malgorzata/Melbourne?authkey=Gv1sRgCPH7l8ChwoDB6AE&amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_11L8KrxheMc/Siatlfcy3YE/AAAAAAAACGM/p0a5xVOUFlI/s160-c/Melbourne.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/blaszczak.malgorzata/Melbourne?authkey=Gv1sRgCPH7l8ChwoDB6AE&amp;feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Melbourne&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-5771775239732510933?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/5771775239732510933/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/melbourne.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/5771775239732510933'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/5771775239732510933'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/melbourne.html' title='Melbourne'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SieqxWqVaxI/AAAAAAAAB9A/X9-XE9hFSWU/s72-c/P1060583+copy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-3101641500044704710</id><published>2009-06-04T10:15:00.007+07:00</published><updated>2009-12-26T00:00:39.994+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Australia'/><title type='text'>Australia</title><content type='html'>Nigdy w życiu bym nie pomyślała, że jak pojadę do Australii to jedyne o czym będę myśleć, to to, że zaraz zamarznę.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SieQjkThhRI/AAAAAAAAB8U/ROivFrVK0PI/s1600-h/as-map.gif"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 298px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SieQjkThhRI/AAAAAAAAB8U/ROivFrVK0PI/s320/as-map.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343398423613768978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie w Down Under wyglądałyśmy tak.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SieXhclYX8I/AAAAAAAAB8c/J97UB_9eIt8/s1600-h/DSC09061+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SieXhclYX8I/AAAAAAAAB8c/J97UB_9eIt8/s320/DSC09061+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343406083762839490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ale starałyśmy się wychodzić na zdjęciach tak :)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SieXriCjhwI/AAAAAAAAB8k/NtpXs1CX-UQ/s1600-h/DSC09062.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SieXriCjhwI/AAAAAAAAB8k/NtpXs1CX-UQ/s320/DSC09062.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343406257026074370" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Standardowy zestaw wyjściowy składał się z szalika, 3 podkoszulków i 2 bluz - czyli jednej co zabrałam z Polski i drugiej co ją dokupiłam :) Australijczycy to ogólnie dziwny naród, oprócz tego że uśmiechają się na ulicy, są strasznie mili, to jeszcze niektórzy chodzili w to zimno w klapkach. Jedna z półek na jakiejś stacji benzynowej.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sieas46_4nI/AAAAAAAAB8s/EivHkiKlTY0/s1600-h/P1060983+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sieas46_4nI/AAAAAAAAB8s/EivHkiKlTY0/s320/P1060983+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343409578883146354" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W Australii mają bardzo ładne kolorowe pieniążki.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiebDpBY5cI/AAAAAAAAB80/adXraKtPcmU/s1600-h/DSC09207+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiebDpBY5cI/AAAAAAAAB80/adXraKtPcmU/s320/DSC09207+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343409969751975362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Gdyby nie to, że wydawało nam się, że kurs dolara amerykańskiego to jakieś 2,3 zł (więc dla uproszczenia rachunków mnożyłyśmy wszystko przez 2), a okazało się, że był prawie 2,6 to wakacje mogłyby być jeszcze bardziej udane :] Ceny w sklepach na półkach są tylko trochę wyższe niż w Polsce - tylko trzeba je jeszcze odpowiednio przemnożyć :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Australii zwiedziłyśmy Melbourne, Great Ocean Road i Sydney - więc troszkę teraz o wszystkim.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-3101641500044704710?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/3101641500044704710/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/australia.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/3101641500044704710'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/3101641500044704710'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/australia.html' title='Australia'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SieQjkThhRI/AAAAAAAAB8U/ROivFrVK0PI/s72-c/as-map.gif' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-7318784186756299389</id><published>2009-06-02T23:24:00.021+07:00</published><updated>2009-06-03T23:56:00.542+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Malezja'/><title type='text'>Malezja -&gt; Kuala Lumpur</title><content type='html'>Nasz kolega z Malezji uprzedził nas, że 'AirAsia is always late' i była. Po tym jak nadprogramowo marznęłyśmy 30 min na lotnisku, wpakowałyśmy się do samolotu, zajęłyśmy swoje miejsca, po czym puścili 'naszą' piosenkę Sabbai Sabbai przez głośniki. To musiał być początek wspaniałej podróży - pomyślałyśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak po małej wpadce w immigration office, gdzie zamiast jak normalny człowiek powiedzieć na koniec thank you, to zaszpanowałam i powiedziałam 'kop phun kha' do Malezyjki po tajsku - minę miała mocno zdziwioną. W ten sposób wychowane w kraju gdzie w każdym domu dostaje się kapcie, żeby nie chodzić na bosaka, trafiłyśmy do kraju, gdzie miałyśmy całkowity zakaz chodzenia w butach po hostelu - Malezji.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiaCdzrWpmI/AAAAAAAABzY/vKT7WXUhIUg/s1600-h/my-map.gif"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 162px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiaCdzrWpmI/AAAAAAAABzY/vKT7WXUhIUg/s320/my-map.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343101456521537122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tuż przed lądowaniem samolotem, za oknami pojawiły się jakieś dziwne lasy. Jak się potem okazało, były to lasy z... palm. Malezja jest jednym z największych producentów oleju palmowego i palmy rosną tam dosłownie wszędzie. Z lotniska przejechałyśmy się jeszcze Skybusem do stacji w centrum skąd miał nas odebrać kolega poznany kiedyś w pociągu i pomóc przedostać się do hostelu :] Jak się wkrótce okazało, nie tylko zawiózł nas tam samochodem, to jeszcze woził nas po Kuala Lumpur całe dwa dni i pokazywał wszytko co trzeba tam zobaczyć :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze wrażenia po Malezji - nareszcie cywilizacja! Normalna muzyka w radiu i sklepach, bo w Tajlandii to raczej tylko tajska :] 'I na ulicach ludzie są normalniejsi, a nie takie stwory jak u nas' (cyt. Paulina). Jak dla mnie, to jeżeli gdzieś jest 'Trzeci Świat', to raczej dokładnie w środku Europy, bo w Malezji ja się czułam jakbym była w Niemczech tylko więcej palm i kolorowych ludzi na ulicach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wystarczy tych opowieści, pora na zdjęcia. Kuala Lumpur znane jest właściwie z jednej rzeczy - Petronas Towers.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiaYyfwHVgI/AAAAAAAAB3w/W7MVKvaeiEs/s1600-h/DSC08466+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiaYyfwHVgI/AAAAAAAAB3w/W7MVKvaeiEs/s320/DSC08466+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343126001205859842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak jak mnie normalnie nowoczesna architektura raczej nie zachwyca, to te największe na świecie bliźniacze wierze w nocy wyglądają po prostu cudownie. Mają 451,9 m (PKiN 237m) i zostały oddane do użytku w 1998 r. Mają 88 pięter (88 symbolizuje dostatek w chińskiej geomancji) i podstawie każda osadzona jest na ośmioramiennej gwieździe - która nawiązuje do arabeski w sztuce islamu. Na samym szczycie znajdują się 63m maszty, które mają przypominać minarety. Co ciekawe, obie wieże budowały dwie różne firmy: japońska - skończona szybciej, oraz koreańska - oni zbudowali za to most, który był najtrudniejszym elementem konstrukcji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Malezji głównym wyznaniem jest Islam, więc te arabeski i minarety wcale nie dziwią. Na ulicach czasami można spotkać całkowicie zapakowane kobiety, ale większość chodzi tylko w chustach albo normalnie ubrana :)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiaeBuv4gCI/AAAAAAAAB34/zBgf7Dl9bWc/s1600-h/P1060495+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiaeBuv4gCI/AAAAAAAAB34/zBgf7Dl9bWc/s320/P1060495+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343131760487596066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Całe społeczeństwo w Malezji to ogromna mieszanka Melezyjczyków, Hindusów oraz Chińczyków. Być może właśnie dlatego zaraz po Petronas Towers największą atrakcją stolicy byłyśmy my dwie :) Za nami National Monument. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Siae3TqOtRI/AAAAAAAAB4A/0nrSakw1wkU/s1600-h/DSC08599+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Siae3TqOtRI/AAAAAAAAB4A/0nrSakw1wkU/s320/DSC08599+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343132680929064210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ciężko policzyć osoby, które podchodziły i pytały się czy mogą sobie z nami zrobić zdjęcie :D Jak się później okazało i tak to była dopiero marna rozgrzewka przed tym, co czekało na nas w Indonezji :]  &lt;br /&gt;Z wysokich rzeczy w KL jest jeszcze czwarta co do wysokości na świecie wieża - Menara Tower - 421 m. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiahmRmTxwI/AAAAAAAAB4I/o64NNjl24hs/s1600-h/DSC08647+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiahmRmTxwI/AAAAAAAAB4I/o64NNjl24hs/s320/DSC08647+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343135686852855554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wjazd na górę zajmuje minutkę i można rozkoszować się jedzonkiem w restauracji&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Siah-dwkw0I/AAAAAAAAB4Q/dBiIuWpggJY/s1600-h/DSC08648+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Siah-dwkw0I/AAAAAAAAB4Q/dBiIuWpggJY/s320/DSC08648+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343136102433997634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;a potem zjechać piętro niżej i podziwiać widoki z tarasu widokowego.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiaiksWRIkI/AAAAAAAAB4Y/Bc7ykaKxmtA/s1600-h/DSC08672+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiaiksWRIkI/AAAAAAAAB4Y/Bc7ykaKxmtA/s320/DSC08672+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343136759185220162" /&gt;&lt;/a&gt;W Kuala Lumpur widziałyśmy jeszcze Meczet Narodowy.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiajKOIMSyI/AAAAAAAAB4g/vOSfOLMkDQY/s1600-h/DSC08623+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiajKOIMSyI/AAAAAAAAB4g/vOSfOLMkDQY/s320/DSC08623+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343137403908148002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Budynek opery.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiajXN1X3KI/AAAAAAAAB4o/Pt1EqXozYys/s1600-h/DSC08626+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiajXN1X3KI/AAAAAAAAB4o/Pt1EqXozYys/s320/DSC08626+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343137627167513762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Siedzibę króla i jego strażników.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiajmRCMV7I/AAAAAAAAB4w/tTxqoCy8F5I/s1600-h/DSC08584+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiajmRCMV7I/AAAAAAAAB4w/tTxqoCy8F5I/s320/DSC08584+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343137885724628914" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z królem to śmieszna sprawa, bo zmienia się on co 5 lat i wybierany jest przez zgromadzenie sułtanów. Król i rząd całkiem się sprawdzają w swojej pracy i z tej okazji poprzedni premier postanowił przenieść całą administrację państwem poza miasto i wybudowali sobie taką ogromną dzielnicę rządową.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Siak2d6WTHI/AAAAAAAAB44/K2PVDEYzQV0/s1600-h/DSC08554.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Siak2d6WTHI/AAAAAAAAB44/K2PVDEYzQV0/s320/DSC08554.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343139263570922610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Buat kerja = do roboty!&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SialC0eRaVI/AAAAAAAAB5A/fdl0sUEZN7Y/s1600-h/DSC08552+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SialC0eRaVI/AAAAAAAAB5A/fdl0sUEZN7Y/s320/DSC08552+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343139475785607506" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Obok siedzimy premiera zbudowali też mały meczecik.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SialsNhMWRI/AAAAAAAAB5o/WW2_4mcC5gI/s1600-h/DSC08573+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SialsNhMWRI/AAAAAAAAB5o/WW2_4mcC5gI/s320/DSC08573+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343140186883381522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Gdzieś tam w okolicy było też centrum konferencyjne.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiamFSsPlOI/AAAAAAAAB5w/v2wx8lwVmbc/s1600-h/DSC08535+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiamFSsPlOI/AAAAAAAAB5w/v2wx8lwVmbc/s320/DSC08535+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343140617768637666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Oraz ośrodek sportów wodnych.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiamuT-2ihI/AAAAAAAAB6A/JTAHW6X3KWQ/s1600-h/DSC08509-1+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 79px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiamuT-2ihI/AAAAAAAAB6A/JTAHW6X3KWQ/s320/DSC08509-1+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343141322489760274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z ciekawostek jeszcze, to w KL jeździ metro automatycznie sterowane - bez kierowcy :]&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SianCWgiF-I/AAAAAAAAB6c/Z1LrQGx-mQ8/s1600-h/DSC08432+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SianCWgiF-I/AAAAAAAAB6c/Z1LrQGx-mQ8/s320/DSC08432+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343141666765281250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SianM4b1jVI/AAAAAAAAB6o/t9-3AmcE1R4/s1600-h/DSC08431+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SianM4b1jVI/AAAAAAAAB6o/t9-3AmcE1R4/s320/DSC08431+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343141847671082322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Całkiem nieźle prezentował się także Plac Niepodległości - na zdjęciu po prawej bo tak to widać ulicę co ja zamykają w niedzielę, żeby turyści mogli po niej poginać.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiaoARS0P0I/AAAAAAAAB7Q/p_RpaDcHV0Q/s1600-h/DSC08439+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiaoARS0P0I/AAAAAAAAB7Q/p_RpaDcHV0Q/s320/DSC08439+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343142730517462850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Co do jedzenia to całkiem podobnie jak w Tajlandii: ryż, ryż i makaron. Za to mają super deser - pokruszony lód, polany różnymi słodkimi sosami na górze z gałką lodów waniliowych a w środku z glonami i czerwoną fasolką :]&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiapdCw4brI/AAAAAAAAB74/tWSfZLTj-5g/s1600-h/DSC08582+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiapdCw4brI/AAAAAAAAB74/tWSfZLTj-5g/s320/DSC08582+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343144324344868530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;O Malezji to chyba jak na razie tyle. Mam nadzieję, że dane mi będzie jeszcze kiedyś tam pojechać na dłużej bo było super :) Jak ktoś ma ochotę na więcej Malezji to zapraszam do albumu.&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/blaszczak.malgorzata/KualaLumpur?authkey=Gv1sRgCNubga-yusyBLQ&amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_11L8KrxheMc/SiTjzS1PuyE/AAAAAAAAB7c/Wi7XQ-SfMmI/s160-c/KualaLumpur.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/blaszczak.malgorzata/KualaLumpur?authkey=Gv1sRgCNubga-yusyBLQ&amp;feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Kuala Lumpur&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A! Zapomniałam dodać, że litr benzyny kosztuje tutaj 1,50 zł i jest tańszy od litra wody do picia :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-7318784186756299389?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/7318784186756299389/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/malezja-kuala-lumpur.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/7318784186756299389'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/7318784186756299389'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/malezja-kuala-lumpur.html' title='Malezja -&gt; Kuala Lumpur'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiaCdzrWpmI/AAAAAAAABzY/vKT7WXUhIUg/s72-c/my-map.gif' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-517619765540441862</id><published>2009-06-02T20:40:00.006+07:00</published><updated>2009-06-02T20:52:58.132+07:00</updated><title type='text'>Wyjazd</title><content type='html'>Mogę już oświadczyć, że wróciłam z wycieczki i nawet się z tego cieszę, bo podróżowanie bywa strasznie męczące. Jak trochę odpocznę po tych wakacjach to powrzucam wszystko dokładnie, bo nawet starałam się robić jakieś notatki :]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie wszystko zaczęło się od zrobienia kilku rezerwacji co by chociaż na początku mieć gdzie mieszkać i czym polecieć.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiUs96s8b-I/AAAAAAAABn8/bYhtZmJNuk4/s1600-h/DSC08394+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiUs96s8b-I/AAAAAAAABn8/bYhtZmJNuk4/s320/DSC08394+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5342725975186370530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przed wyjazdem wyglądałam kwitnąco, teraz trochę siły witalne spadły.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiUtPb0_YBI/AAAAAAAABoE/0oHpgddP1cQ/s1600-h/P1060330+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiUtPb0_YBI/AAAAAAAABoE/0oHpgddP1cQ/s320/P1060330+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5342726276136263698" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nasze podróże nie miałyby miejsca gdyby nie Komisja Europejska i jej wspaniałe stypendium oraz AirAsia i jej wspaniałe promocje.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiUtl-XTQjI/AAAAAAAABoM/cxj_H_yPbFY/s1600-h/DSC08397+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiUtl-XTQjI/AAAAAAAABoM/cxj_H_yPbFY/s320/DSC08397+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5342726663364100658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W trakcie spało się gdzie się dało, więc regularnie powiększałyśmy galerię 'żulików z meliny'. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiUuBf2svtI/AAAAAAAABoU/wU3mJOnLElY/s1600-h/P1060866+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiUuBf2svtI/AAAAAAAABoU/wU3mJOnLElY/s320/P1060866+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5342727136210632402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pozostałe historie, sytuacje i dziwne wariacje będą jak się wyśpię. Może nawet kiedyś zacznie mi działać picasa, to nawet jakiś album będzie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekajcie, a się doczekacie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-517619765540441862?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/517619765540441862/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/wyjazd.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/517619765540441862'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/517619765540441862'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/06/wyjazd.html' title='Wyjazd'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SiUs96s8b-I/AAAAAAAABn8/bYhtZmJNuk4/s72-c/DSC08394+copy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-3956192353543482122</id><published>2009-05-16T01:21:00.002+07:00</published><updated>2009-05-16T01:22:50.443+07:00</updated><title type='text'>Kanikuły</title><content type='html'>W pisaniu bloga będzie przerwa do 2 czerwca - ale jest na co czekać. Jak wrócę z Malezji, Australii i Indonezji to pewnie wrzucę jakieś zdjęcia, żeby was jeszcze bardziej pognębić :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-3956192353543482122?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/3956192353543482122/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/05/kanikuy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/3956192353543482122'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/3956192353543482122'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/05/kanikuy.html' title='Kanikuły'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-7250022645802515186</id><published>2009-05-13T21:19:00.004+07:00</published><updated>2009-05-13T21:30:09.426+07:00</updated><title type='text'>z komóreczki</title><content type='html'>Czasami zdarza się, że spotyka mnie coś ciekawego, ale akurat nie mam ze sobą aparatu i muszę ratować się komórką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna z bocznych dróg prowadzących na uniwersytet.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgrXQuTZLtI/AAAAAAAABgQ/WPN-4_miP_0/s1600-h/Zdj%C4%99cie129.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgrXQuTZLtI/AAAAAAAABgQ/WPN-4_miP_0/s320/Zdj%C4%99cie129.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5335313390881025746" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio w sprzedaży pojawiły się rambutany. Chyba najładniejsze owoce jakie kiedykolwiek widziałam, a na dodatek smaczne :]&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgrXfMqgQsI/AAAAAAAABgY/qybNMMh_scY/s1600-h/Zdj%C4%99cie128.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgrXfMqgQsI/AAAAAAAABgY/qybNMMh_scY/s320/Zdj%C4%99cie128.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5335313639549190850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na koniec oczywiście najlepsze. Wychodzi tutaj taka gazeta Bangkok Post - cała po angielsku i wyglądem bardziej przypomina The New York Times niż Fakt. Na pierwszej stronie znalazłam dzisiaj ogłoszenie.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgrYsmCVFsI/AAAAAAAABgg/ATS1CHprDcE/s1600-h/Zdj%C4%99cie157.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgrYsmCVFsI/AAAAAAAABgg/ATS1CHprDcE/s320/Zdj%C4%99cie157.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5335314969209935554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jakby ktoś był zainteresowany pozycją pierwszą (albo jakąś inną) to proszę się odezwać na priv :] Pzdr Witka bo wiem, że to jego ulubiony temat ;D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-7250022645802515186?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/7250022645802515186/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/05/z-komoreczki.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/7250022645802515186'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/7250022645802515186'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/05/z-komoreczki.html' title='z komóreczki'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgrXQuTZLtI/AAAAAAAABgQ/WPN-4_miP_0/s72-c/Zdj%C4%99cie129.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-3279123276460559554</id><published>2009-05-11T23:49:00.006+07:00</published><updated>2009-05-12T00:01:36.154+07:00</updated><title type='text'>azjatycka technika cz.1</title><content type='html'>Dziś zaczniemy od krótkiej obrazkowej zagadki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co to jest??&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SghXZoaP11I/AAAAAAAABe4/gSTN0tIKkkU/s1600-h/DSC08324+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SghXZoaP11I/AAAAAAAABe4/gSTN0tIKkkU/s320/DSC08324+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334609856476206930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SghXl3u49FI/AAAAAAAABfA/cq4w6rzb9rg/s1600-h/DSC08325+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SghXl3u49FI/AAAAAAAABfA/cq4w6rzb9rg/s320/DSC08325+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334610066747749458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak, tak na pewno zgadliście, że jest to zielony, podręczny, wietnamski wiatraczek służący do chłodzenia się w gorące dni. Gratuluję!&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SghYV9_FNxI/AAAAAAAABfg/CT6Ik67r-Uw/s1600-h/DSC08329+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 222px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SghYV9_FNxI/AAAAAAAABfg/CT6Ik67r-Uw/s320/DSC08329+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334610893059995410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Poza tym, w tym tygodniu zaczynają się wakacje więc musiałyśmy podrasować naszą białość na naszym tarasie.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SghYm5dfrEI/AAAAAAAABfo/YqsPgcnElgQ/s1600-h/DSC08318.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SghYm5dfrEI/AAAAAAAABfo/YqsPgcnElgQ/s320/DSC08318.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334611183903157314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj nauczyłam się wypisywać kartki po tajsku. Jeszcze trochę koślawe te literki wychodzą ale daje radę :D&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SghY9f5Zw5I/AAAAAAAABfw/U4dETRUI3Gk/s1600-h/DSC08335+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SghY9f5Zw5I/AAAAAAAABfw/U4dETRUI3Gk/s320/DSC08335+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334611572177879954" /&gt;&lt;/a&lt;br /&gt;Moją ulubioną literką została druga z lewej w środkowym rzędzie - literka 'pingwin'. Cejrowski podobno określił kiedyś wszystkie wschodnioazjatyckie alfabety, że wyglądają jak mrówki uprawiające kamasutre.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-3279123276460559554?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/3279123276460559554/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/05/azjatycka-technika-cz1.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/3279123276460559554'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/3279123276460559554'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/05/azjatycka-technika-cz1.html' title='azjatycka technika cz.1'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SghXZoaP11I/AAAAAAAABe4/gSTN0tIKkkU/s72-c/DSC08324+copy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-471440352631646484</id><published>2009-05-08T19:54:00.026+07:00</published><updated>2009-12-25T23:52:30.481+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świątynia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='święto'/><title type='text'>Visakha Bucha Day i Doi Suthep</title><content type='html'>Wczoraj dostałam od Pauliny smsa następującej treści "Jak tam pielgrzymkowanie? Dotarliście już? Mam nadzieję, że będziesz zadowolona z pobytu w krainie pomarańczowych prześcieradeł KORZYSTAJ"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyjaśniając to dzisiaj mamy kolejne święto (maj to tak jak u nas same święta) - tym razem Visakha Bucha Day. Jedno z ważniejszych świąt w buddyzmie. Z Chiang Mai dzień wcześniej wszyscy ludzie idą do świątyni Doi Suthep na takiej pobliskiej górze. Cała droga ma jakieś 14 km i wczoraj razem z Blanką (Czeszką) oraz May (z klasy) postanowiłyśmy wybrać się z nimi na spacer :] Miałyśmy nawet przespać się na górze żeby zobaczyć wschód słońca i poranne obrządki, ale oczywiście wyszło jak zawsze ;]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie spotkałyśmy się koło 18:30 pod ZOO i zaczęłyśmy naginać pod górkę.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ4bNxntcI/AAAAAAAABbA/Lsgoi6J0n5A/s1600-h/DSC08210+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ4bNxntcI/AAAAAAAABbA/Lsgoi6J0n5A/s320/DSC08210+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333449898918917570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po kilkuset metrach ukazało się nam miejsce rozpoczęcia całej imprezy, skąd wyruszała główna część pielgrzymki.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ5DXERMOI/AAAAAAAABbI/Rr-bvPsd5ug/s1600-h/DSC08216+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ5DXERMOI/AAAAAAAABbI/Rr-bvPsd5ug/s320/DSC08216+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333450588607820002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ5KapvGtI/AAAAAAAABbQ/x-bxqZqN-vE/s1600-h/DSC08226+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ5KapvGtI/AAAAAAAABbQ/x-bxqZqN-vE/s320/DSC08226+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333450709829360338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Popatrzyłyśmy trochę na tajskie wygibasy ze świeczkami i uznałyśmy, że wolimy jednak dojść wcześniej na górę i znaleźć jakieś przyzwoite miejsce do spania i iść w naszym, a nie pielgrzymkowym, tempie. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ5iGwb1eI/AAAAAAAABbY/-MWjdwOyAbg/s1600-h/DSC08228+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ5iGwb1eI/AAAAAAAABbY/-MWjdwOyAbg/s320/DSC08228+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333451116805608930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Cała droga była bardzo przyzwoita, ponieważ wszędzie stali jacyś ludzie i rozdawali za darmo wodę, jedzenie, a my nawet dostałyśmy raz po lodzie waniliowym z rodzynkami :] Na całej trasie było 5 głównych przystanków z nagromadzeniem darmowego jedzenia. Obie z Blanką stwierdziłyśmy, że u nas w krajach to takie rzeczy to nie do pomyślenia. Pierwszy przystanek był po godzinie marszu, nawet znalazłyśmy kawałek betonu na którym można było usiąść i zjeść trochę ryżu.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ6f3wsVjI/AAAAAAAABbg/7gibrmEHD8s/s1600-h/DSC08234+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ6f3wsVjI/AAAAAAAABbg/7gibrmEHD8s/s320/DSC08234+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333452177932047922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Bardzo nam się poszczęściło, gdyż zaraz zaczęło strasznie lać i błyskać, a nad naszym kawałkiem betonu akurat był daszek :D Po godzinie się rozpogodziło i ruszyłyśmy dalej. Na którymś przystanku już bliżej szczytu było trochę monków.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ66CaEACI/AAAAAAAABbo/fFDupzze-hk/s1600-h/DSC08252+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ66CaEACI/AAAAAAAABbo/fFDupzze-hk/s320/DSC08252+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333452627466518562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Poza tym jak się wrzuciło do koszyczka jakiś pieniążek to dostawało się sznureczek szczęścia i malutkiego Buddę (wielkość paznokcia nieobciętego) - oczywiście nie pogardziłam. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ7VWMHlSI/AAAAAAAABbw/spt9FVXN3Pk/s1600-h/DSC08259+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ7VWMHlSI/AAAAAAAABbw/spt9FVXN3Pk/s320/DSC08259+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333453096633210146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie to biały, a nie pomarańczowy, jest kolorem buddyzmu i dlatego sznureczek jest biały i spora część ludzi na pielgrzymce też była ubrana na biało.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ7dkG9mlI/AAAAAAAABb4/aQacIfZOmVI/s1600-h/DSC08308+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ7dkG9mlI/AAAAAAAABb4/aQacIfZOmVI/s320/DSC08308+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333453237808634450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ7t7u5zEI/AAAAAAAABcA/9KaG5BZyua4/s1600-h/DSC08309+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ7t7u5zEI/AAAAAAAABcA/9KaG5BZyua4/s320/DSC08309+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333453519028079682" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Potem już zaraz dotarłyśmy do naszego celu - Doi Suthep. Z góry rozciągał się całkiem przyzwoity widok na nasza wioskę.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ8UBJb-sI/AAAAAAAABcI/CsNe4YNYwD4/s1600-h/DSC08268+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 123px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ8UBJb-sI/AAAAAAAABcI/CsNe4YNYwD4/s320/DSC08268+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333454173316577986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Poza tym wiadomo, że nie wszystko złoto co się świeci ale akurat to - to złoto.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ8oxvkoUI/AAAAAAAABcQ/CBagR6mKxnk/s1600-h/DSC08272+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ8oxvkoUI/AAAAAAAABcQ/CBagR6mKxnk/s320/DSC08272+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333454529958814018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Buddzie można oczywiście przynieść prezenty.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ84k4yrwI/AAAAAAAABcY/wlYeXhjOC5s/s1600-h/DSC08263+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ84k4yrwI/AAAAAAAABcY/wlYeXhjOC5s/s320/DSC08263+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333454801385729794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy natomiast kupowali zestawy prezentowe: kadzidełka, dwie świeczki i dwa kwiatki - 2 zł.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ9RR4FgwI/AAAAAAAABcg/WjiySCRdYdc/s1600-h/DSC08276+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ9RR4FgwI/AAAAAAAABcg/WjiySCRdYdc/s320/DSC08276+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333455225779225346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Najpierw należało obejść stupę dookoła 3 razy zgodnie z ruchem wskazówek zegara.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ9nnLy7tI/AAAAAAAABco/b5F1ISINZzA/s1600-h/DSC08281+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ9nnLy7tI/AAAAAAAABco/b5F1ISINZzA/s320/DSC08281+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333455609456160466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zapalało kadzidełka i wsadzało w piasek, a potem podpalało świeczki i też się je stawiało w specjalnym miejscu. Kwiatki natomiast można było rzucić gdzie się chciało :)&lt;br /&gt;Dodatkowo obok świątyni jest dużo dzwonów - można sobie pomyśleć jakieś życzenie i podzwonić :)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ-ONpSBgI/AAAAAAAABcw/yT5h5Z4kiX8/s1600-h/DSC08278+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ-ONpSBgI/AAAAAAAABcw/yT5h5Z4kiX8/s320/DSC08278+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333456272615409154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na samą górę prowadziły bardzo długie schody z poręcza w kształcie skóry smoka (tak, tak zrobiło się zimno w nocy i mam bluzę).&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ-hy7GI7I/AAAAAAAABc4/bO8DwlD2U1A/s1600-h/DSC08295+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ-hy7GI7I/AAAAAAAABc4/bO8DwlD2U1A/s320/DSC08295+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333456609039754162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Do Doi Suthep tej nocy faktycznie przyszła chyba cała nasza wioska. Wszystkie najlepsze miejsca do przespania/przeczekania nocy były pozajmowane, a cała reszta była mokra więc zdecydowałyśmy, że wracamy do domu. Zresztą tak robili praktycznie wszyscy.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ_BULT5dI/AAAAAAAABdA/CAVDhaVwK7U/s1600-h/DSC08296+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ_BULT5dI/AAAAAAAABdA/CAVDhaVwK7U/s320/DSC08296+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333457150542079442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Do świątyni dotarłyśmy koło godz. 23 i zostałyśmy tam do 1. Kolejna godzina zeszła nam na zjeżdżaniu z góry busikiem (wciąż bardzo dużo osób szło pod górę). I kolejna na dojściu do akademika. Paulina nie poszła na wycieczkę, bo miała nadmiar nauki, ale za to grzecznie na mnie czekała bo uznała, że nie zaśnie beze mnie ;]&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-471440352631646484?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/471440352631646484/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/05/visakha-bucha-day-i-doi-suthep.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/471440352631646484'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/471440352631646484'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/05/visakha-bucha-day-i-doi-suthep.html' title='Visakha Bucha Day i Doi Suthep'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgQ4bNxntcI/AAAAAAAABbA/Lsgoi6J0n5A/s72-c/DSC08210+copy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-2253071516953209252</id><published>2009-05-05T21:57:00.011+07:00</published><updated>2009-05-05T23:01:33.950+07:00</updated><title type='text'>Goodbye Katarzyno!</title><content type='html'>Dzisiaj Królestwo Tajlandii opuściła Katarzyna. Z tej okazji wczoraj urządziłyśmy jej imprezę pożegnalną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początek zrobiłyśmy jej krótki test sprawdzający znajomość Tajlandii oraz umiejętności, które nabyła podczas dwumiesięcznego pobytu. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgBVUpTdaDI/AAAAAAAABZY/Ijub6MqRQ54/s1600-h/DSC08098+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgBVUpTdaDI/AAAAAAAABZY/Ijub6MqRQ54/s320/DSC08098+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5332355771979884594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgBVfg42wCI/AAAAAAAABZg/SGktL7pFHWo/s1600-h/DSC08102+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgBVfg42wCI/AAAAAAAABZg/SGktL7pFHWo/s320/DSC08102+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5332355958699376674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Poszło jej całkiem nieźle, dlatego dostała nagrody w Thai style 2552.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgBVti20QmI/AAAAAAAABZo/Q0wWLkAj0nM/s1600-h/DSC08106+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgBVti20QmI/AAAAAAAABZo/Q0wWLkAj0nM/s320/DSC08106+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5332356199745864290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgBV11vlW4I/AAAAAAAABZw/MCwsHCkdXvY/s1600-h/DSC08109+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgBV11vlW4I/AAAAAAAABZw/MCwsHCkdXvY/s320/DSC08109+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5332356342254754690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dodatkowo w tym stroju Katarzyna musiała zrobić choreografię do 'Nobody, Nobody' - dla jej dobra nie upubliczniam tego video.&lt;br /&gt;W nagrodę pojechałyśmy z nią do miejsca niespodzianki :)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgBWfYTDn1I/AAAAAAAABZ4/VYURVhyBPfc/s1600-h/DSC08115+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgBWfYTDn1I/AAAAAAAABZ4/VYURVhyBPfc/s320/DSC08115+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5332357055904980818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Miejscem niespodzianką była knajpa Palaad Tawanron na zboczu góry z najlepszym widokiem na miasto :)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgBdHafOZ7I/AAAAAAAABaA/zU1Qc86xhHE/s1600-h/DSC08124+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgBdHafOZ7I/AAAAAAAABaA/zU1Qc86xhHE/s320/DSC08124+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5332364340757424050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na zakończenie Katarzyna dostała certyfikat nadania obywatelstwa Królestwa Tajlandii z wymienionymi jej osiągnięciami na tutejszych i sąsiednich ziemiach.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgBejC81WjI/AAAAAAAABaI/eHvpE_I98O0/s1600-h/DSC08151+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgBejC81WjI/AAAAAAAABaI/eHvpE_I98O0/s320/DSC08151+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5332365914987125298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wieczorem pojechałyśmy jeszcze wyszaleć się na mieście, bo od rano czekało pakowanie. Pomimo 22 kg bagażu głównego, 10 kg podręcznego i zapchanej torby z laptopem dostałyśmy od Kaśki także prezenty, które jej się już nie zmieściły.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgBfNv5EJzI/AAAAAAAABaQ/EO6Om5oCPKE/s1600-h/DSC08181+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgBfNv5EJzI/AAAAAAAABaQ/EO6Om5oCPKE/s320/DSC08181+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5332366648605419314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj wieczorem z Pauliną odwiozłyśmy Katarzynę na lotnisko i wypiłyśmy tam pożegnalną kawę/czekoladę. Kawa Pauliny była z deficytowym towarem w Tajlandii - czekoladą - na dnie kubeczka. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgBhBDyw-RI/AAAAAAAABaY/9eox51120E8/s1600-h/DSC08202+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 309px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgBhBDyw-RI/AAAAAAAABaY/9eox51120E8/s320/DSC08202+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5332368629632661778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Katarzyna mieszkała u nas w akademiku na 6 piętrze z widokiem na górę i hotel co ją zasłaniał.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgBh9nHpr1I/AAAAAAAABag/mE4-QTrWz9k/s1600-h/DSC08175+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgBh9nHpr1I/AAAAAAAABag/mE4-QTrWz9k/s320/DSC08175+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5332369669907656530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pewnie jej będzie brakowało tego widoku tak samo jak nam jej :]&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-2253071516953209252?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/2253071516953209252/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/05/goodbye-katarzyno.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/2253071516953209252'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/2253071516953209252'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/05/goodbye-katarzyno.html' title='Goodbye Katarzyno!'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SgBVUpTdaDI/AAAAAAAABZY/Ijub6MqRQ54/s72-c/DSC08098+copy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-2463443327104094229</id><published>2009-05-03T21:10:00.016+07:00</published><updated>2009-12-26T00:01:18.590+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świątynia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Wat Phra Singh</title><content type='html'>Tym razem post świadczący o tym, że jednak żyję w buddyjskim kraju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj zrobiłam sobie wycieczkę do najczęściej odwiedzanej świątyni w Chiang Mai, czyli Wat Phra Singh (wat=świątynia). Kompleks budynków został zbudowany w XIV w. ale nie w gotyku, tylko w stylu charakterystycznym dla północnej Tajlandii (Lanna style) ;P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sf2o-lTR4YI/AAAAAAAABXw/5haDo95TsyE/s1600-h/DSC08015+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sf2o-lTR4YI/AAAAAAAABXw/5haDo95TsyE/s320/DSC08015+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5331603326994866562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W środku budynku do modlitw jest tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sf2pXgG321I/AAAAAAAABX4/kQ9zyk-0jEI/s1600-h/DSC08021+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sf2pXgG321I/AAAAAAAABX4/kQ9zyk-0jEI/s320/DSC08021+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5331603755097381714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Normalnie w świątyniach nie ma krzeseł, ale dzisiaj chyba braciszkowie mieli jakąś imprezę, bo w innym budynku były przygotowane prezenty :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sf2pxpOpSjI/AAAAAAAABYA/IwMqLc7OlsU/s1600-h/DSC08035+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sf2pxpOpSjI/AAAAAAAABYA/IwMqLc7OlsU/s320/DSC08035+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5331604204222499378" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po prawej stronie od głównego posągu (bo chyba nie od ołtarza) siedział sobie jeden mnich, którego na początku wzięłam za posąg :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sf2rRdQPeTI/AAAAAAAABYI/iFcjtEbko40/s1600-h/DSC08019+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sf2rRdQPeTI/AAAAAAAABYI/iFcjtEbko40/s320/DSC08019+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5331605850275412274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tył tego największego budynku wyglądał tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sf2uvKAN2pI/AAAAAAAABYQ/3kZqPBRTbzs/s1600-h/DSC08025+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sf2uvKAN2pI/AAAAAAAABYQ/3kZqPBRTbzs/s320/DSC08025+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5331609659038882450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jak już wspomniałam, na całym obszarze świątyni jest wiele budynków. Znajduje się tam także kilka alejek z przybitymi na drzewa mądrościami życiowymi :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sf2vG97ViaI/AAAAAAAABYY/wbDuOTV39Ow/s1600-h/DSC08044+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sf2vG97ViaI/AAAAAAAABYY/wbDuOTV39Ow/s320/DSC08044+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5331610068114049442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli chodzi o wizerunki Buddy to występują one w czterech rodzajach: siedzący (najwięcej), stojący, leżący i idący.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sf2venvL85I/AAAAAAAABYg/BnJVOnAieb0/s1600-h/DSC08055+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sf2venvL85I/AAAAAAAABYg/BnJVOnAieb0/s320/DSC08055+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5331610474474369938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Poza tym leżącym, w innym budynku był jeszcze taki, który przypominał tego szmaragdowego z Bangkoku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sf2v1yWCWUI/AAAAAAAABYo/vVm7cE2jshY/s1600-h/DSC08029+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sf2v1yWCWUI/AAAAAAAABYo/vVm7cE2jshY/s320/DSC08029+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5331610872458664258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Były też posągi medytujących mnichów (nie wiem po co te okulary).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sf2wxBXknHI/AAAAAAAABYw/mSah3u1B92s/s1600-h/DSC08041+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sf2wxBXknHI/AAAAAAAABYw/mSah3u1B92s/s320/DSC08041+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5331611890103917682" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Żeby było śmiesznie, to przygotowując tego posta i grzebiąc po necie, dowiedziałam się, że przy zwiedzaniu ominęłam najważniejszy posąg Buddy Phra Singh (Lion Buddha) :D Innym razem... w końcu jeszcze nie wyjeżdżam :]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sf2zAipGW9I/AAAAAAAABY4/D2aKUGM7Wds/s1600-h/DSC08063+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sf2zAipGW9I/AAAAAAAABY4/D2aKUGM7Wds/s320/DSC08063+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5331614355757095890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tam z tyłu taka wieżyczka opasana pomarańczowym materiałem to &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Stupa"&gt;stupa&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-2463443327104094229?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/2463443327104094229/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/05/wat-phra-singh.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/2463443327104094229'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/2463443327104094229'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/05/wat-phra-singh.html' title='Wat Phra Singh'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sf2o-lTR4YI/AAAAAAAABXw/5haDo95TsyE/s72-c/DSC08015+copy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-4287309787445805195</id><published>2009-05-01T16:57:00.007+07:00</published><updated>2009-12-26T00:01:40.320+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiang Mai University'/><title type='text'>Nasza klasa</title><content type='html'>To jest moja klasa.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfrIV8OMpYI/AAAAAAAABXQ/iULRURv4obI/s1600-h/DSC07995+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfrIV8OMpYI/AAAAAAAABXQ/iULRURv4obI/s320/DSC07995+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5330793388214887810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;To jest moja klasa z Jaszczurem.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfrI5Eno2tI/AAAAAAAABXY/WHHREX8g2PM/s1600-h/DSC07996+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfrI5Eno2tI/AAAAAAAABXY/WHHREX8g2PM/s320/DSC07996+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5330793991764499154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zajęcia z Niemcami się skończyły i teraz przez 2 tygodnie ogarniamy tajski angielski dr Manoja Potapohna i jego trzykrotnie poprawiane wykresy rysowane jeden na drugim.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfrJsdPhI7I/AAAAAAAABXg/0_zeO5aW6_g/s1600-h/putapon.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfrJsdPhI7I/AAAAAAAABXg/0_zeO5aW6_g/s320/putapon.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5330794874547545010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na zakończenie.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfrKF5adJ5I/AAAAAAAABXo/73vqnLjFxY0/s1600-h/DSC07989+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 132px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfrKF5adJ5I/AAAAAAAABXo/73vqnLjFxY0/s320/DSC07989+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5330795311606343570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Azjaci mają jakieś kosmiczne nazwiska (tak jak moje dla nich) i nawet sami między sobą używają angielskich nicknejmów, które sami sobie wymyślili. Tak więc od prawej: May i ja. Potem stoi dwóch Wietmanczyjków - ten w niebieskiej koszuli to Sang. Ten drugi to trudno określić jak się pisze, bo za każdym razem wymawia inaczej. My między nami rozróżniamy ich jako 'gruby' i 'chudy'. Potem stoi dwóch Tajów z których ten ostatni to Boy. Z samego przodu stoją dwie dziewczyny, zwane przez nas pieszczotliwie 'blondynkami'.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym, tak jak zwykle, nikt z nich już mnie nie lubi bo na egzaminie dostałam najlepszą ocenę ;P&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-4287309787445805195?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/4287309787445805195/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/05/nasza-klasa.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/4287309787445805195'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/4287309787445805195'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/05/nasza-klasa.html' title='Nasza klasa'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfrIV8OMpYI/AAAAAAAABXQ/iULRURv4obI/s72-c/DSC07995+copy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-6539072580691736853</id><published>2009-04-30T15:10:00.010+07:00</published><updated>2009-05-01T08:14:16.716+07:00</updated><title type='text'>o wszystkim i o niczym</title><content type='html'>...czyli trochę epizodów z tajskiego życia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;odcinek 1 pt. 'jajka, ciuchy i inne zakupy'&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już przed wyjazdem postanowiłam próbować wszystkiego co będą mi Tajowie proponować do jedzenia. Dodatkowo poszerzyłam to o to wszystko co wygląda dziwnie i można by spróbować co to :] &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Tajlandii jedzą mnóstwo jajek. Można nawet takie ugotowane z sosikiem w torebce kupić w normalnym sklepie. Normalny sklep, czyli '7-eleven' - sieć jak nasze żabki, która jest wszędzie i oprócz dwóch tesco jest chyba jedyną siecią tutaj. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SflgIIHoaNI/AAAAAAAABWQ/s_wJrq4ClV4/s1600-h/DSC07897+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SflgIIHoaNI/AAAAAAAABWQ/s_wJrq4ClV4/s320/DSC07897+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5330397326704404690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ciekawsza odmianą jajek są jajka w kolorze czekoladowym. Miałam nadzieję, że też tak będą smakować... Datę do spożycia mają całkiem długą ;]&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sflha47uLQI/AAAAAAAABWY/Em3neEivJA8/s1600-h/DSC07902+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sflha47uLQI/AAAAAAAABWY/Em3neEivJA8/s320/DSC07902+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5330398748557061378" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po wyjęciu z opakowania wyglądają tak - gotowe do zjedzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sflp5HxxL9I/AAAAAAAABWg/m1i4x8hOM0Q/s1600-h/DSC07903+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sflp5HxxL9I/AAAAAAAABWg/m1i4x8hOM0Q/s320/DSC07903+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5330408064030945234" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A teraz uwaga, uwaga - tak jajeczka wyglądały w środku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sfl0OwczUKI/AAAAAAAABWo/mgrwJM4Jwos/s1600-h/DSC07905+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sfl0OwczUKI/AAAAAAAABWo/mgrwJM4Jwos/s320/DSC07905+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5330419430842388642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Smak miały dziwny, ale zjadliwy. Ciężko opisać w czym one były maczane i co je tak zabarwiło. Zjadłam w sumie pół jajeczka ale jak by była jakaś zagryzka typu chlebek albo pomidorek to by na pewno więcej weszło. Ponadto te jajeczka mają zdolność oczyszczania przewodu pokarmowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kolejnych ciekawostek to w tajskich sklepach praktycznie nie występuje coś takiego jak czekolada. Są batoniki typu Mars, Twix ale kosztują one dwa razy więcej niż Polsce i są z 3 razy mniejsze. Ostatnio udało mi się dorwać słynna szwedzką czekoladę o trójkątnych kawałkach - po pokonaniu drogi ze sklepu trójkąty trochę się spłaszczyły. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sfl2XdDE9uI/AAAAAAAABWw/RWMnXsbsYnk/s1600-h/DSC07962+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Sfl2XdDE9uI/AAAAAAAABWw/RWMnXsbsYnk/s320/DSC07962+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5330421779276297954" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na uczelni znajduje się sklep z materiałami reklamowymi. Można dostać poduszki, parasolki, wazony, koszulki, a nawet ręczniki z logo CMU. Ja jak na razie potrzebowałam zeszytu i długopisu (ciekawostka - zeszyty tutaj są tylko w linie).&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfmGg6Mp0WI/AAAAAAAABW4/HQz7sAioU0k/s1600-h/DSC07957+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfmGg6Mp0WI/AAAAAAAABW4/HQz7sAioU0k/s320/DSC07957+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5330439533905957218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na zakończenie zdjęcie pt. 'dzień jak co dzień - czyli znowu nie mamy się w co ubrać'. Należy zwrócić uwagę, na różnicę w zawartości szafy po miesiącu i po 2 miesiącach pobytu w zakupowym raju. Nie pytajcie się nawet ile Paulina ma upchniętych ciuchów (swetrów! - bo noce będą chłodne) na górnej półce).&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfpIoDAyKEI/AAAAAAAABXI/RzcCnKlcBR4/s1600-h/DSC07963.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfpIoDAyKEI/AAAAAAAABXI/RzcCnKlcBR4/s320/DSC07963.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5330652961786964034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Cały post powstał z myślą o mojej mamuśce, aby się nie martwiła, że nie ma nowych postów i nie musiała z tego powodu dzwonić do ambasady :]&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-6539072580691736853?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/6539072580691736853/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/04/o-wszystkim-i-o-niczym.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/6539072580691736853'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/6539072580691736853'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/04/o-wszystkim-i-o-niczym.html' title='o wszystkim i o niczym'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SflgIIHoaNI/AAAAAAAABWQ/s_wJrq4ClV4/s72-c/DSC07897+copy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-6807133279955096277</id><published>2009-04-27T22:26:00.008+07:00</published><updated>2009-12-26T00:06:22.013+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>'Idziemy się pouczyć?' i inwazja tajskich robaków</title><content type='html'>Jak już ostatnio wspominałam nic ciekawego się u nas nie dzieje, bo zaczęły się zajęcia. Pomimo dostania za darmo książki z całym materiałem z przedmiotu oraz ksera wszystkich slajdów z całych zajęć na pierwszej lekcji nauka nie idzie jednak nam gładko. Każda próba pójścia się pouczyć po pewnym czasie kończy się w pozycji 'nie mogę już na to patrzeć'.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfXQKi2zLqI/AAAAAAAABVo/wySE3Sx_Q2w/s1600-h/DSC07938+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfXQKi2zLqI/AAAAAAAABVo/wySE3Sx_Q2w/s320/DSC07938+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5329394613636771490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ewentualnie w pozycji 'no przecież tylko powtarzałam w myślach to co przeczytałam'.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfXQ3pnv4EI/AAAAAAAABVw/lQ4oEERXo08/s1600-h/DSC07952+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 305px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfXQ3pnv4EI/AAAAAAAABVw/lQ4oEERXo08/s320/DSC07952+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5329395388546801730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I proszę się z tego nie śmiać bo coś takiego jak nauka w 40 stopniach nie jest możliwe. Chcieliście poznać moją klasę to np. kolega 32-letni z Wietnamu z imieniem na S wygląda tak :]&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfXRQtAVlvI/AAAAAAAABV4/MTcPIOY6RYk/s1600-h/wietnamiec.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfXRQtAVlvI/AAAAAAAABV4/MTcPIOY6RYk/s320/wietnamiec.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5329395818951972594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z wczorajszych atrakcji to nasz akademik opanowały latające robaki :] Na początku wleciało nam ich trochę do pokoju, ale długo nie pożyły. Po ich wizycie pozostały tylko plamy na ścianach i pojedyncze skrzydełka. Zakleiłyśmy szczelnie balkonowe drzwi pod którymi się przedostawały i poczułyśmy się w końcu bezpieczne. Niestety potem trzeba było wyjść coś zjeść. Wszystkie korytarze, winda, a najbardziej parter były opanowane przez te stworki-potworki. Tamtędy prawie nie dało się przejść, więc nie mam zdjęć z najokropniejszych miejsc. Wieczorem odważyłam się wyjść na korytarz w celu uwiecznienia tych robaczków.&lt;br /&gt;Średnie potworki przed wejściem do pokoju.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfXSwCtrV6I/AAAAAAAABWA/xmrCx8zUouI/s1600-h/DSC07945+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfXSwCtrV6I/AAAAAAAABWA/xmrCx8zUouI/s320/DSC07945+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5329397456866858914" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Duży robaczek w otoczeniu mrówek.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfXS8NmPYNI/AAAAAAAABWI/8_P8PH999qs/s1600-h/DSC07949+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfXS8NmPYNI/AAAAAAAABWI/8_P8PH999qs/s320/DSC07949+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5329397665946886354" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na całe szczęście dzisiaj rano panie sprzątaczki wszystko ładnie pozgarniały akademik wygląda tak ślicznie jak zawsze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-6807133279955096277?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/6807133279955096277/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/04/idziemy-sie-pouczyc-i-inwazja-tajskich.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/6807133279955096277'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/6807133279955096277'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/04/idziemy-sie-pouczyc-i-inwazja-tajskich.html' title='&apos;Idziemy się pouczyć?&apos; i inwazja tajskich robaków'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfXQKi2zLqI/AAAAAAAABVo/wySE3Sx_Q2w/s72-c/DSC07938+copy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-9147404658733565443</id><published>2009-04-26T11:43:00.008+07:00</published><updated>2009-12-26T00:07:10.594+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiang Mai'/><title type='text'>Night Market</title><content type='html'>Katarzyna opuszcza nas i ten wspaniały kraj już za 9 dni, dlatego wczoraj udałyśmy się na zakupy pamiątek na Night Market (Night Bazaar). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Night Market głównie mieści się wzdłuż ulicy Chang Klan. Stoiska rozstawiane są już ok. godz. 17-18 codziennie i można buszować po nich aż do północy.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfPu7rzE7vI/AAAAAAAABVA/ZbfnfIu87Zs/s1600-h/DSC07916+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfPu7rzE7vI/AAAAAAAABVA/ZbfnfIu87Zs/s320/DSC07916+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5328865493246078706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dostać można tutaj oczywiście wszystko i jeszcze więcej. Na dodatek w każdym możliwym kolorze.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfPvDU6X7mI/AAAAAAAABVI/4ckhYF807Qg/s1600-h/DSC07911+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfPvDU6X7mI/AAAAAAAABVI/4ckhYF807Qg/s320/DSC07911+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5328865624541621858" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Night Market najlepiej wygląda już po zmierzchu, kiedy świecą się wszystkie światełka i lampki, a cała okolica powoli się ożywia.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfPvNozm7iI/AAAAAAAABVQ/n3GoVKVJOlY/s1600-h/DSC07929+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfPvNozm7iI/AAAAAAAABVQ/n3GoVKVJOlY/s320/DSC07929+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5328865801680645666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Grunt to się dobrze wytargować, bo można z pierwotnej ceny zejść nawet do jej połowy.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfPvTp0a_sI/AAAAAAAABVY/nu7c1hn6Zrs/s1600-h/DSC07927+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfPvTp0a_sI/AAAAAAAABVY/nu7c1hn6Zrs/s320/DSC07927+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5328865905031708354" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ja jak na razie zakupiłam tylko bransoletkę, ale najbardziej i tak do gustu przypadły mi kuleczkowate światełka :]&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfPvY6VvPuI/AAAAAAAABVg/NkLpxAfMHTo/s1600-h/DSC07920+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfPvY6VvPuI/AAAAAAAABVg/NkLpxAfMHTo/s320/DSC07920+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5328865995365760738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wzorując się na sukcesie Night Marketu w Chiang Mai powstały jeszcze Saturday i Sunday Market. O tym będzie przy innej okazji :]&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-9147404658733565443?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/9147404658733565443/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/04/night-market.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/9147404658733565443'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/9147404658733565443'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/04/night-market.html' title='Night Market'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfPu7rzE7vI/AAAAAAAABVA/ZbfnfIu87Zs/s72-c/DSC07916+copy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-8023547526563042845</id><published>2009-04-24T13:59:00.013+07:00</published><updated>2009-12-26T00:07:39.937+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiang Mai University'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='święto'/><title type='text'>Chiang Mai University</title><content type='html'>W tym tygodniu nastał dzień, którego się najbardziej obawiałam. Zaczęłam zajęcia... Na dodatek miały się rozpocząć od wtorku, ale jak poszłyśmy do koordynatorki w poniedziałek to okazało się że ruszają od poniedziałku :/&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zajęcia mamy codziennie od 9:00 do 12:30 z półgodzinną przerwą. Przedmiot ten jest prowadzony przez Niemkę, więc kończymy oczywiście o 12:30 co do sekundy :] Jak zostają 3 min do końca i skończyliśmy dany dział to zaczynamy oczywiście następny :D A! No i oczywiście uczę się teraz Development Policies and Economic Strategies. Za tydzień w czwartek mam już połówkowy egzamin ustny :D Dlatego nawet zdarzyło mi się już uczyć.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfFlyyyXMUI/AAAAAAAABUA/Rmm8OFxZ28w/s1600-h/DSC07860+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfFlyyyXMUI/AAAAAAAABUA/Rmm8OFxZ28w/s320/DSC07860+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5328151757456879938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Chciałam nawet zrobić zdjęcie 'mojej klasy' lecz jeszcze się nie zdarzyło aby przyszli wszyscy. Oprócz Pauliny i mnie mamy tam jeszcze 2 Wietnamczyków i 5 Tajlandczyków. Co do języka, to chyba zarówno Niemka ma tak samo duży problem ze zrozumieniem angielskiego Azjatów, jak i oni jej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj nam się troszkę upiekło, ponieważ na naszym wydziale był obchodzony Songkran i straciliśmy pół godzinki zajęć. Pierwsze co zobaczyliśmy to poprzebierane panie i ich długaśne paznokcie.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfFoeE4iCLI/AAAAAAAABUI/s8XInkM-xcA/s1600-h/DSC07875+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfFoeE4iCLI/AAAAAAAABUI/s8XInkM-xcA/s320/DSC07875+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5328154700072224946" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po godzinie spóźnienia przyszedł dziekan wydziału i w końcu można było zacząć całą uroczystość. Wszystkie szychy usiadły na krzesełkach na scenie. [Różowy jest trendy!]&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfFox1n63VI/AAAAAAAABUQ/D_h4vLKNIQY/s1600-h/DSC07882+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfFox1n63VI/AAAAAAAABUQ/D_h4vLKNIQY/s320/DSC07882+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5328155039573400914" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na otwarcie imprezy te poprzebierane Tajeczki zaczęły tańczyć.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfFpsK-fX-I/AAAAAAAABUY/HECysIOXi_w/s1600-h/DSC07889+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfFpsK-fX-I/AAAAAAAABUY/HECysIOXi_w/s320/DSC07889+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5328156041737625570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Potem błogosławiono niektóre osoby poprzez polewanie wody. Taki delikwent podchodził do rządku najważniejszych osób, kłaniał się, szycha maczała swoje palce w wodzie, polewała siebie, potem jeszcze raz maczała i polewała kłaniającego się.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfFqYeyU_3I/AAAAAAAABUg/4evjCq8MWqk/s1600-h/DSC07891+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfFqYeyU_3I/AAAAAAAABUg/4evjCq8MWqk/s320/DSC07891+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5328156802969567090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Potem zaczęły się jakieś przemowy, a my poszliśmy na resztę zajęć. Na koniec akurat udało nam się wrócić na jedzonko :D Oprócz zupek były takie kosteczki w makaronowym cieście nadziewane wieprzowiną (chyba).&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfFq801Gp4I/AAAAAAAABUo/vaXazDBlF4Y/s1600-h/DSC07894+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfFq801Gp4I/AAAAAAAABUo/vaXazDBlF4Y/s320/DSC07894+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5328157427362080642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Do tego na deser coś a'la budyń w środku z coś jakby karmelem zapakowane w liść. Smakowe, a to jest najważniejsze.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfFrL4U86PI/AAAAAAAABUw/3BjPHssDIyo/s1600-h/DSC07893+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfFrL4U86PI/AAAAAAAABUw/3BjPHssDIyo/s320/DSC07893+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5328157685999003890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nie myślcie, że się tego nauczę gotować bo nawet nie wiem jak to się nazywa :]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W minionym tygodniu jeszcze byliśmy w urzędzie imigracyjnym, żeby przedłużyć wizę - Paulina i zrobić re-entry - ja.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfFrrfUQcpI/AAAAAAAABU4/6C5H25PFEHA/s1600-h/DSC07895+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfFrrfUQcpI/AAAAAAAABU4/6C5H25PFEHA/s320/DSC07895+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5328158229041017490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Warto zwrócić uwagę na oddzielne okienko dla emerytów przedłużających swój pobyt. Z połowa petentów to emeryci i renciści na wiecznym odpoczynku w Tajlandii. W sumie to się nawet nie dziwię :]&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-8023547526563042845?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/8023547526563042845/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/04/w-tym-tygodniu-nasta-dzien-ktorego-sie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/8023547526563042845'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/8023547526563042845'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/04/w-tym-tygodniu-nasta-dzien-ktorego-sie.html' title='Chiang Mai University'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SfFlyyyXMUI/AAAAAAAABUA/Rmm8OFxZ28w/s72-c/DSC07860+copy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-4074650415995916705</id><published>2009-04-21T19:12:00.017+07:00</published><updated>2009-12-25T23:51:38.935+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Flight of the Gibbon</title><content type='html'>W niedzielę wybrałyśmy się z dziewczynami na coś co się nazywa Flight of the Gibbon i przypomina nasze parki linowe. Składa się w sumie z 15 platform, z czego zdecydowana większość to zwykle tyrolki. Są jeszcze 2 mosty i 3 zjazdy z drzewa. W porównaniu z tym co znam z Polski to tyle, że jest trochę wyżej i łazi się po lesie deszczowym. Mi zdecydowanie brakowało jakichś elementów bardziej sprawnościowych, ale i tak było fajnie. Cała impreza kosztowała nas ok. 200 zł. Busik miał nas odebrać spod akademika o 6:15, ale zgodnie z tajską tradycją spóźnił się 35 min :] Busik był 9-osobowy i jak się potem okazało była w nim cała nasza grupa. Pojechaliśmy do wioski Mae Kompong, która jest położona z 45 min od Chiang Mai.  &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Se3DKdemLaI/AAAAAAAABRo/-QFXNmuyLdI/s1600-h/gib.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Se3DKdemLaI/AAAAAAAABRo/-QFXNmuyLdI/s320/gib.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5327128518728232354" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po krótkim przeszkoleniu zaczęła się zabawa.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Se3D8IxLzPI/AAAAAAAABRw/2lVKEoAvJhI/s1600-h/P1010395+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Se3D8IxLzPI/AAAAAAAABRw/2lVKEoAvJhI/s320/P1010395+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5327129372162510066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Se3EFdwOpPI/AAAAAAAABR4/4fHFfMi31E0/s1600-h/P1010426+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Se3EFdwOpPI/AAAAAAAABR4/4fHFfMi31E0/s320/P1010426+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5327129532414469362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Se3EQ6GeS_I/AAAAAAAABSA/I3gkYXKkWbw/s1600-h/P1010443+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Se3EQ6GeS_I/AAAAAAAABSA/I3gkYXKkWbw/s320/P1010443+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5327129729002523634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście musiałam w trakcie przeanalizować czy to jest w końcu dżungla czy nie. Kiedyś mnie uczono, że prawdziwa dżungla to tylko na Wyżynie Dekańskiej i Cejlonie, a tutaj wszędzie mówią, że to jungle. Dodatkowo dochodzi kwestia lasów równikowych w strefie podzwrotnikowej :] Geografowie tego bloga czytają to może się wypowiedzą w końcu na temat :)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Se3IvO4cqFI/AAAAAAAABSI/yQSSZoMdOgc/s1600-h/P1010416.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Se3IvO4cqFI/AAAAAAAABSI/yQSSZoMdOgc/s320/P1010416.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5327134648023427154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po harcach na linach wypuścili nas na wycieczkę po wodospadzie Kompong. Wodospad całkiem, całkiem. Trochę wąski, ale za to bardzo wysoki i wielokrotnie zmienia swoje oblicze :D Tak wygląda na samym dole.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Se3Jw8K3VVI/AAAAAAAABSQ/fco8nkjiwD4/s1600-h/DSC07824+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Se3Jw8K3VVI/AAAAAAAABSQ/fco8nkjiwD4/s320/DSC07824+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5327135776871765330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Siła Gibbona.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Se3KLibHhUI/AAAAAAAABSg/j4P_3IhNCrE/s1600-h/DSC07828+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Se3KLibHhUI/AAAAAAAABSg/j4P_3IhNCrE/s320/DSC07828+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5327136233817081154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak po drodze na szczyt.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Se3KB3dr5sI/AAAAAAAABSY/LHbxsbHhkBU/s1600-h/DSC07814+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Se3KB3dr5sI/AAAAAAAABSY/LHbxsbHhkBU/s320/DSC07814+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5327136067666306754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A tak na najmniej ciekawej samej górze.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Se3Kc0QZt0I/AAAAAAAABSo/Yn7CwQpU5s0/s1600-h/DSC07801+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Se3Kc0QZt0I/AAAAAAAABSo/Yn7CwQpU5s0/s320/DSC07801+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5327136530661750594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po wycieczce do wodospadu dostaliśmy 3-daniowy, pyszny obiadek i po 7 godzinach zostaliśmy odwiezione pod same drzwi akademika. Cala impreza podobno została wybrana na najlepsza atrakcję w Chiang Mai i nawet pokazywali ją na AXN.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-4074650415995916705?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='related' href='http://www.treetopasia.com/' title='Flight of the Gibbon'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/4074650415995916705/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/04/flight-of-gibbon.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/4074650415995916705'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/4074650415995916705'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/04/flight-of-gibbon.html' title='Flight of the Gibbon'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Se3DKdemLaI/AAAAAAAABRo/-QFXNmuyLdI/s72-c/gib.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-2253768200645966901</id><published>2009-04-19T23:55:00.012+07:00</published><updated>2009-12-26T00:07:58.911+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiang Mai'/><title type='text'>ZOO w Chiang Mai</title><content type='html'>Do ZOO udałam się pewnego, słonecznego dnia z Katarzyną.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetYtj0TwbI/AAAAAAAABLI/qFJrn4A573k/s1600-h/P1010285.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 179px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetYtj0TwbI/AAAAAAAABLI/qFJrn4A573k/s320/P1010285.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326448524027740594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przy wejściu od razu czekały na nas misiaczki.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeyYGBkm4dI/AAAAAAAABPw/0pzKfBlGGi0/s1600-h/z+misiem.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeyYGBkm4dI/AAAAAAAABPw/0pzKfBlGGi0/s320/z+misiem.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326799688541069778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeyYWJKDmMI/AAAAAAAABP4/7CUGvCZ4OEU/s1600-h/P1010217.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeyYWJKDmMI/AAAAAAAABP4/7CUGvCZ4OEU/s320/P1010217.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326799965455096002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Za zadanie dałyśmy sobie sfotografowanie wszystkich zwierząt występujących w Madagaskarze. Niestety lew się schował i cała idea spełzła na niczym. Mi oczywiście wyładowały się na początku baterie od aparatu, wiec fot też za dużo nie nastrzelałam. W ZOO między innymi karmiłam żyrafę jakimiś specjalnymi pędami.&lt;br /&gt; &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeybcsEcLEI/AAAAAAAABRE/F2v9d5FFahM/s1600-h/%C5%BCyrafa.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeybcsEcLEI/AAAAAAAABRE/F2v9d5FFahM/s320/%C5%BCyrafa.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326803376440880194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jak przeglądałam zdjęcia to uznałam, że wizualnie jednak ten zwierzak jest poza konkurencją. Zgadnijcie kogo mi przypomina ;]&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Seyb4poDc1I/AAAAAAAABRM/EzKMVVl8AbE/s1600-h/co%C5%9B.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Seyb4poDc1I/AAAAAAAABRM/EzKMVVl8AbE/s320/co%C5%9B.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326803856821285714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ze względu na odgłosy i skoczność królowały gibbony.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeycN6opOKI/AAAAAAAABRY/H6PEFPtcYqE/s1600-h/gibon.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeycN6opOKI/AAAAAAAABRY/H6PEFPtcYqE/s320/gibon.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326804222164416674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Warto wiedzieć, że w Chiang Mai znajduje się jedyna panda w Tajlandii. Wstęp do niej kosztuje dodatkowe 100 batów (tyle co wstęp do ZOO) więc oszczędziłyśmy sobie tą przyjemność. Tak samo jak oceanarium za kolejne 380 batów. &lt;br /&gt;Całe ZOO jest bardzo rozległe i przepięknie położone. Dodatkowo rozpościera się z niego wspaniały widok na miasto.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeydObB1fcI/AAAAAAAABRg/5owEqDkYzQU/s1600-h/z+chiang+mai.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeydObB1fcI/AAAAAAAABRg/5owEqDkYzQU/s320/z+chiang+mai.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326805330371640770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-2253768200645966901?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/2253768200645966901/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/04/zoo-w-chiang-mai.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/2253768200645966901'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/2253768200645966901'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/04/zoo-w-chiang-mai.html' title='ZOO w Chiang Mai'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetYtj0TwbI/AAAAAAAABLI/qFJrn4A573k/s72-c/P1010285.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-5104427197301041790</id><published>2009-04-19T21:11:00.023+07:00</published><updated>2009-12-26T00:05:15.865+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiang Mai'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='święto'/><title type='text'>Songkran</title><content type='html'>Songkran - największe tajskie święto. Ma dużo wspólnego z kranem, a mało ze śpiewaniem. W tradycji tajskiej jest to świętowanie nadejścia Nowego Roku. Kiedyś jego termin był ustalany na podstawie przejścia słońca, księżyca i planet na inną zodiakalną orbitę :] Obecnie data tego święta jest stała - 13-15 kwietnia. Co ważne, wcale w tym okresie nie zmieniają daty ich kalendarza - obecnie mamy dalej 2552 rok. Kolejny w tutejszym kalendarzu pojawi się, tak jak u nas, na przełomie grudnia i stycznia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej widocznym objawem świętowania jest oblewanie siebie nawzajem wodą. Nie jest to tylko Lany Poniedziałek, ale od 3 dni, w Chiang Mai do 5, a w okolicznych wioskach nawet tydzień regularnej wojny na wiaderka :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świętowanie Songkranu dopadło nas już w Bangkoku, kiedy to stojąc na przystanku na ulicy pojawiła się mała parada. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Ses1Rym3Z3I/AAAAAAAABIo/JaBARozy_Zk/s1600-h/songkran+bkk.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Ses1Rym3Z3I/AAAAAAAABIo/JaBARozy_Zk/s320/songkran+bkk.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326409564054579058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Potem podeszła do mnie taka mała Tajeczka, zapytała się czy może mnie posmarować jakąś mazają z kwiatkami i trochę oblała mnie woda ze srebrnej miseczki. Ogólnie przyjęte jest także, że podczas oblewania wodą składa się życzenia i prosi o błogosławieństwo.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Ses1kK70mKI/AAAAAAAABIw/1zQ66RzjoqM/s1600-h/songkran+kwiatek.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Ses1kK70mKI/AAAAAAAABIw/1zQ66RzjoqM/s320/songkran+kwiatek.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326409879822571682" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Chiang Mai nie było już tak przyjaźnie. Po powrocie w niedzielę wybrałyśmy się na miasto. Było dość tłoczno na ulicach.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Ses-GT0ukVI/AAAAAAAABI4/hL0jBb7YXYM/s1600-h/P1050874+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Ses-GT0ukVI/AAAAAAAABI4/hL0jBb7YXYM/s320/P1050874+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326419262417310034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Ses-RuwKeDI/AAAAAAAABJA/G6zTWW4GO80/s1600-h/songkran+2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Ses-RuwKeDI/AAAAAAAABJA/G6zTWW4GO80/s320/songkran+2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326419458624485426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetDVxWceoI/AAAAAAAABJo/EHs8ms2RFsI/s1600-h/P1060168+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetDVxWceoI/AAAAAAAABJo/EHs8ms2RFsI/s320/P1060168+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326425025599535746" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Ses-czWblBI/AAAAAAAABJI/d93M_Bs1mSo/s1600-h/P1060164+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Ses-czWblBI/AAAAAAAABJI/d93M_Bs1mSo/s320/P1060164+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326419648837293074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie istnieje wiele sposobów i klasyfikacji oblewania woda:&lt;br /&gt;1. Ze względu na miejsce osoby polewającej:&lt;br /&gt;- z samochodu&lt;br /&gt;- z ulicy&lt;br /&gt;- z balkonu&lt;br /&gt;- wpadając do czerwonego busika przez otwarte drzwi (których w sumie nie ma)&lt;br /&gt;2. Ze względu na przyrząd do polewania:&lt;br /&gt;- okulary, parasolki z psikawką :P&lt;br /&gt;- pistoleciki na wodę&lt;br /&gt;- kałasznikowy na wodę&lt;br /&gt;- pistoleciki ze zbiornikiem na wodę w kształcie plecaka&lt;br /&gt;- mała miseczka&lt;br /&gt;- duża miseczka&lt;br /&gt;- wiaderko (bucket)&lt;br /&gt;- wiadro&lt;br /&gt;- szlauch&lt;br /&gt;3. Ze względu na rodzaj użytej wody:&lt;br /&gt;- woda z kwiatkami ładnie pachnąca&lt;br /&gt;- woda z kwiatkami trochę zgniłymi zostawiająca ślady na ubraniach&lt;br /&gt;- woda z kranu&lt;br /&gt;- woda z lodem, aby była zimna &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście naszym ulubionym połączeniem zostało wiadro zimnej wody dla ochłody.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetBOoH2nYI/AAAAAAAABJQ/RBjEH5EBZ6I/s1600-h/P1060064+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetBOoH2nYI/AAAAAAAABJQ/RBjEH5EBZ6I/s320/P1060064+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326422703840075138" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ponadto po całym mieście rozstawione są specjalne krany przy hydrantach, gdzie jak komuś się skończy woda to może się w nią zaopatrzyć. &lt;br /&gt;Po pierwszym dniu oblewania wyglądałyśmy tak.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetBxi_jOmI/AAAAAAAABJY/YMSLVIsv0vk/s1600-h/songkran+mokra.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetBxi_jOmI/AAAAAAAABJY/YMSLVIsv0vk/s320/songkran+mokra.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326423303758494306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Za to opracowałyśmy metodę oblewania z busika przez ledwo uchylone okna. Niestety moja wygrana w konkursie psikaweczka za dużo nie zdziałała. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetCvUWJ2tI/AAAAAAAABJg/_hWJoseCSPA/s1600-h/P1050897.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 309px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetCvUWJ2tI/AAAAAAAABJg/_hWJoseCSPA/s320/P1050897.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326424364978658002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kolejnego dnia nasza uczelnia zaprosiła nas do wzięcia udziału w paradzie spod dworca kolejowego, przez cale miasto, do świątyni Wat Phra Singh. Parada jak to parada, kazali się przebrać w odpowiednie ciuszki - 'Lanna style'. Lanna to okręg w którym się obecnie znajduję.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetFKhcg7xI/AAAAAAAABJw/73ch9hTRNhg/s1600-h/DSC07734+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetFKhcg7xI/AAAAAAAABJw/73ch9hTRNhg/s320/DSC07734+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326427031374720786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Inne panienki z mojego uniwerku prezentowały się tak.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetGVSFkk-I/AAAAAAAABJ4/4M9JqNRfg9s/s1600-h/ja+i+tajeczki.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetGVSFkk-I/AAAAAAAABJ4/4M9JqNRfg9s/s320/ja+i+tajeczki.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326428315742147554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na paradzie w ogóle poznałam przewodniczącego Students' Union - masakra :D My nieśliśmy tylko jakieś transparenty. Niektóre grupy miały nawet swoje busiki.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetHDRp3VLI/AAAAAAAABKA/rHXp-CQWHiI/s1600-h/P1010186.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetHDRp3VLI/AAAAAAAABKA/rHXp-CQWHiI/s320/P1010186.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326429105899918514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetH3SoWfWI/AAAAAAAABKI/2BQJX0CWKVA/s1600-h/P1060136+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetH3SoWfWI/AAAAAAAABKI/2BQJX0CWKVA/s320/P1060136+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326429999515204962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niektóre panie były bardziej wylansowane od nas. W sumie nawet większość.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetIBlNEIEI/AAAAAAAABKQ/xf1SCLYRMo4/s1600-h/P1060105+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetIBlNEIEI/AAAAAAAABKQ/xf1SCLYRMo4/s320/P1060105+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326430176299720770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na paradzie oczywiście nie mogło zabraknąć naszej ulubionej grupy transwestytów :D&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetIbJckd2I/AAAAAAAABKY/ayzGtv4mXO0/s1600-h/taransi.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetIbJckd2I/AAAAAAAABKY/ayzGtv4mXO0/s320/taransi.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326430615525160802" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetIn64y6eI/AAAAAAAABKg/akElAlILoUs/s1600-h/P1060042+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetIn64y6eI/AAAAAAAABKg/akElAlILoUs/s320/P1060042+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326430834955315682" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście w tej części Songkranu my byliśmy strona polewaną i zdecydowanie nie polewającą. Ulice w środku miasta w trakcie świętowania wyglądają mniej więcej tak.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetK7T2ZDYI/AAAAAAAABKw/rM7B7Ms5TPA/s1600-h/P1060222.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetK7T2ZDYI/AAAAAAAABKw/rM7B7Ms5TPA/s320/P1060222.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326433367096888706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po dwóch dniach świętowania w ogóle postanowiłyśmy nie wychodzić z pokojów. &lt;br /&gt;Czwartego dnia była wycieczka do ZOO. Tam zaobserwowałyśmy, że w sumie jak akurat nikt Ciebie nie polewa to można się zmoczyć samemu.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetKnd60eRI/AAAAAAAABKo/KcrHanlVDoM/s1600-h/P1010320+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetKnd60eRI/AAAAAAAABKo/KcrHanlVDoM/s320/P1010320+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326433026202433810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Już tydzień przed Songkranem wszyscy nas uprzedzali, żeby nie nosić ze sobą wartościowych rzeczy, a całą resztę mieć zapakowaną szczelnie w foliowe coś. Mimo wszystkich środków ostrożności koleżanka Paulina miała torbę pełna wody, zmoczył się jej telefon i musiała kupić nowy z dwujęzycznymi przyciskami.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetMMYwhRoI/AAAAAAAABK4/U-o2L2MYTX4/s1600-h/DSC07849+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetMMYwhRoI/AAAAAAAABK4/U-o2L2MYTX4/s320/DSC07849+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326434759983842946" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ja na festiwal zabrałam aparat, ale zapomniałam wsadzić do niego kartę pamięci. Dlatego za te zdjęcia możecie podziękować mgr. Katarzynie i prawie mgr. Paulinie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Songkran jest super ale raz w roku wystarczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A! Żeby nie było to tu też obchodziliśmy Wielkanoc.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetM6lvm99I/AAAAAAAABLA/qXLwomD3qks/s1600-h/DSC07728.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SetM6lvm99I/AAAAAAAABLA/qXLwomD3qks/s320/DSC07728.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326435553743665106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-5104427197301041790?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/5104427197301041790/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/04/songkran.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/5104427197301041790'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/5104427197301041790'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/04/songkran.html' title='Songkran'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/Ses1Rym3Z3I/AAAAAAAABIo/JaBARozy_Zk/s72-c/songkran+bkk.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-2526510447826517065</id><published>2009-04-19T20:31:00.011+07:00</published><updated>2009-04-20T08:52:04.619+07:00</updated><title type='text'>Powrót z Ko Changu</title><content type='html'>Wbrew pozorom z Ko Changu wróciłam już dawno temu. Niestety chyba król się wkurzył za zdjęcie z jaszczurką na twarzy i mi go zablokował bo w ogóle cała strona mi się nie włączała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z Ko Changu niestety musiałyśmy wrócić. Nasz autobus miał odjeżdżać spod dworca kolejowego więc dlatego na niego pojechałyśmy - tam znajduje się biuro w którym bookowałyśmy bilety. Na dworcu trochę przeraziłyśmy się tym co zobaczyłyśmy. Dworzec wyglądał jak u nas centralny przed Bożym Narodzeniem. W sumie nic dziwnego bo właśnie zaczynał się Songkran - czyli święto kiedy wszyscy jadą do domu. Więcej o nim będzie w innym poście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz kilka zdjęć z łazienek :P Wejścia do nich mają takie bramki jak w metrze.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SesrmgwrRHI/AAAAAAAABHg/3u9Q0B6ZXqY/s1600-h/bramki+kibel.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SesrmgwrRHI/AAAAAAAABHg/3u9Q0B6ZXqY/s320/bramki+kibel.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326398924924863602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Łazienka pełna małych Tajek wygląda tak (zdjęcie robione z wysokości mojej brody). Czasami jeszcze na ladę wchodziła taka pani i chyba krzyczała, żeby się bardziej upchać, bo za dużo osób czekało na zewnątrz.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SesryhVytzI/AAAAAAAABHo/nT89Nv4Gyvc/s1600-h/kibel+czarno.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SesryhVytzI/AAAAAAAABHo/nT89Nv4Gyvc/s320/kibel+czarno.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326399131238971186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ja jestem od nich troszkę wyższa.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SessFGIvqvI/AAAAAAAABHw/IYrkR9_oPNI/s1600-h/ma%C5%82e+tajki.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SessFGIvqvI/AAAAAAAABHw/IYrkR9_oPNI/s320/ma%C5%82e+tajki.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326399450354002674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dworzec, który jeszcze tydzień temu trochę świecił pustkami wtedy wyglądał tak.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SestCWQsODI/AAAAAAAABII/xGtOFkqxO8I/s1600-h/t%C5%82umy+kr%C3%B3l.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SestCWQsODI/AAAAAAAABII/xGtOFkqxO8I/s320/t%C5%82umy+kr%C3%B3l.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326400502654318642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SestQXi1nbI/AAAAAAAABIQ/K2m6t8IDMwA/s1600-h/t%C5%82umy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SestQXi1nbI/AAAAAAAABIQ/K2m6t8IDMwA/s320/t%C5%82umy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326400743517035954" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z dworca zabrała nas specjalnie zamówiona przez biuro taksówka na jakąś ulice gdzie stało mnóstwo autokarów i nawet jeden był nasz. Tam zaczęła się najweselsza część naszego powrotu. W autokarze przywitał nas pilot jakiego w Polsce nigdy jeszcze nie spotkałam. Ciężko określić czy to był pan czy pani, bo ogólnie chyba była ta osoba w trakcie zmiany. Niestety nie udało nam się zrobić lepszego zdjęcia, gdyż się wstydziłyśmy wypalić tak aparatem prosto w twarz i musiałyśmy robić zdjęcia z ukrycia.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SesvCeIaf2I/AAAAAAAABIY/goiHzRP7AVo/s1600-h/P1050854+copy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SesvCeIaf2I/AAAAAAAABIY/goiHzRP7AVo/s320/P1050854+copy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326402703790341986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Spódnica była tak krótka, że za każdym razem jak wchodziła po schodach to musiała ja trzymać. Nogi super ogolone (w odróżnieniu od większości Tajek), włosy jedynie na dość dużej wielkości dłoniach. W uzębieniu brakowało jedynie dolnej, lewej trójki. Całości dopełniał turkusowy makijaż oka i peruka. Biustu nie zaobserwowałyśmy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak w ogóle to w tle widać nasz kolorowy autokar, który w środku był również uroczy. Firaneczki z frędzelkami, różowe coś na szyję i kocyki w myszki miki. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeswNLGdpJI/AAAAAAAABIg/EFgI4WSisiE/s1600-h/poduszka.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeswNLGdpJI/AAAAAAAABIg/EFgI4WSisiE/s320/poduszka.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326403987172074642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I tak z jednogodzinnym opóźnieniem dotarłyśmy do Chiang Mai.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia z ko Changu można też obejrzeć w albumie :)&lt;br /&gt;&lt;table style="width:auto;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/OGayj0lQyS1Co0dj1kdPXQ?authkey=Gv1sRgCKvE0eCBrrrRaQ&amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_11L8KrxheMc/Seh0BVLTY3I/AAAAAAAAAug/XM8rOEpyeVE/s144/DSC07410.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family:arial,sans-serif; font-size:11px; text-align:right"&gt;Od &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/blaszczak.malgorzata/KoChang?authkey=Gv1sRgCKvE0eCBrrrRaQ&amp;feat=embedwebsite"&gt;Ko Chang&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-2526510447826517065?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/2526510447826517065/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/04/powrot-z-ko-changu.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/2526510447826517065'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/2526510447826517065'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/04/powrot-z-ko-changu.html' title='Powrót z Ko Changu'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SesrmgwrRHI/AAAAAAAABHg/3u9Q0B6ZXqY/s72-c/bramki+kibel.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-7120581262941777764</id><published>2009-04-15T00:14:00.004+07:00</published><updated>2009-04-15T00:39:50.462+07:00</updated><title type='text'>Ochroniarz :]</title><content type='html'>Chciałam na początku przeprosić za bałagan bo w tym momencie miał się pojawić post o powrocie z wyspy i Songkranie, ale przed chwilą przyłapałyśmy naszego ochroniarza na obchodzie po posiadłości akademika. Film kręcony z 3-go piętra w nocy więc na jakość nie narzekajcie.&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-d17a841f046d7720" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v23.nonxt4.googlevideo.com/videoplayback?id%3Dd17a841f046d7720%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1329974917%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D5BBE4070DE03C121ABB490DBEF984E30222D84F9.5281DC900D1D6BBE46C5500E88D590E45BF09388%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Dd17a841f046d7720%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DUaybRRuLRlYfgo2V4PjL7dBorIc&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v23.nonxt4.googlevideo.com/videoplayback?id%3Dd17a841f046d7720%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1329974917%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D5BBE4070DE03C121ABB490DBEF984E30222D84F9.5281DC900D1D6BBE46C5500E88D590E45BF09388%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Dd17a841f046d7720%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DUaybRRuLRlYfgo2V4PjL7dBorIc&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Wydawało się nam, że to już koniec, lecz ochroniarz wyskoczył, ku naszej uciesze, z drugiej strony daszku :)&lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-81670be0dcb333d4" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v7.nonxt4.googlevideo.com/videoplayback?id%3D81670be0dcb333d4%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1329974917%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D72D04D8D9BBDCAA81F1DC68DA3F6C71E3E2C7E1D.2B1C4ED08C3CCF88B959937EF63F44F25C7B75B6%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D81670be0dcb333d4%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3D72V_G9Xj0z8_sO5sb8U-kNnNr18&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v7.nonxt4.googlevideo.com/videoplayback?id%3D81670be0dcb333d4%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1329974917%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D72D04D8D9BBDCAA81F1DC68DA3F6C71E3E2C7E1D.2B1C4ED08C3CCF88B959937EF63F44F25C7B75B6%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D81670be0dcb333d4%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3D72V_G9Xj0z8_sO5sb8U-kNnNr18&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie warto przyjechać tutaj i go poznać. Za każdym razem bardzo się cieszy jak nas widzi :) I robi właśnie takie różne wymachy czy uśmiechy :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2854660979291859158-7120581262941777764?l=sabbaiinthailand.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='enclosure' type='video/mp4' href='http://www.blogger.com/video-play.mp4?contentId=81670be0dcb333d4&amp;type=video%2Fmp4' length='0'/><link rel='enclosure' type='video/mp4' href='http://www.blogger.com/video-play.mp4?contentId=d17a841f046d7720&amp;type=video%2Fmp4' length='0'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/feeds/7120581262941777764/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/04/ochroniarz.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/7120581262941777764'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2854660979291859158/posts/default/7120581262941777764'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sabbaiinthailand.blogspot.com/2009/04/ochroniarz.html' title='Ochroniarz :]'/><author><name>Gosia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06452864548050236880</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SbGR0TCspqI/AAAAAAAAAAM/a5WWnYtVk8E/S220/DSC06280.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2854660979291859158.post-8341303541973327836</id><published>2009-04-14T15:44:00.026+07:00</published><updated>2009-12-25T23:48:38.268+07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyspy'/><title type='text'>Ko Chang</title><content type='html'>W dniu wyjazdu przypomniałam sobie, że może warto sprawdzić pogodę jaka nas czeka na wyspie, gdyż na południu już można odczuwać porę monsunową. Prognoza nastrajała optymistycznie, gdyż w nocy miały być burze, a w dzień miało tylko padać :D Bangkok powalił nas temperaturą, natomiast im bliżej znajdowałyśmy się wyspy, tym bardziej prognoza pogody zdawała się sprawdzić...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRP2RaHq4I/AAAAAAAAAis/dpBbzpuS9xE/s1600-h/deszcz.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRP2RaHq4I/AAAAAAAAAis/dpBbzpuS9xE/s320/deszcz.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324468453263256450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Cały autokar miał dość przerażone miny. My się pocieszałyśmy, że chociaż nie zapłaciłyśmy kilku tysięcy żeby przyjechać tylko tutaj - jak 3/4 naszych współpodrózników.&lt;br /&gt;Z busu przesiadłyśmy się na prom w okolicach miejscowości Trat.&lt;br /&gt; &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRRCeIockI/AAAAAAAAAi0/4gC-TwfTlAw/s1600-h/prom.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRRCeIockI/AAAAAAAAAi0/4gC-TwfTlAw/s320/prom.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324469762349625922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I tak oto dostałyśmy się na naszą rajską wyspę :) Ko Chang jest drugą co do wielkości wyspą w Tajlandii (po Phucket), ale ze względu na dość sporą odległość od stolicy (tuż przy granicy z Kambodżą) nie dociera tu zbyt wielu turystów. Wyspa i jej okolice należą do Parku Narodowego.&lt;br /&gt;My osiedliłyśmy się na Lonely Beach, już bardziej na południu wyspy.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRXIJMzgKI/AAAAAAAAAi8/fwUywOFeAKI/s1600-h/lonely.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRXIJMzgKI/AAAAAAAAAi8/fwUywOFeAKI/s320/lonely.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324476456878964898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wynajęłyśmy bambusowa chatkę z klimą za 680 batów za noc.Domek miał klimę, wiatrak, prywatną łazienkę i czteroosobowe łóżko :D&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRYGIGz2BI/AAAAAAAAAjE/FFzuvxNzJNw/s1600-h/chatka.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRYGIGz2BI/AAAAAAAAAjE/FFzuvxNzJNw/s320/chatka.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324477521737275410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Chatka znajdowała się w pierwszym rzędzie od plaży i widok o zachodach słońca z jej schodów był taki.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRYyl1mz4I/AAAAAAAAAjM/sJh8edu-wgU/s1600-h/przed+domkiem.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRYyl1mz4I/AAAAAAAAAjM/sJh8edu-wgU/s320/przed+domkiem.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324478285632425858" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pierwszego dnia wieczorem już się trochę wypogodziło i po obiadku w pobliskim barze poszłyśmy przejść całą plażę.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRZUa1L7bI/AAAAAAAAAjU/TA_gsvDUQr4/s1600-h/ty%C5%82+.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRZUa1L7bI/AAAAAAAAAjU/TA_gsvDUQr4/s320/ty%C5%82+.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324478866793426354" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRZZ1ANCuI/AAAAAAAAAjc/BgfLUd0gmBA/s1600-h/nogi.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRZZ1ANCuI/AAAAAAAAAjc/BgfLUd0gmBA/s320/nogi.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324478959718304482" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na końcu plaży jest całkiem fajna skała i oczywiście koniecznie chciałam miec na niej zdjęcie :]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRZnHuFfWI/AAAAAAAAAjk/Q2M0HOdDfCs/s1600-h/ska%C5%82a.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRZnHuFfWI/AAAAAAAAAjk/Q2M0HOdDfCs/s320/ska%C5%82a.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324479188080885090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, że zrobiłam to z taką gracją, że poharatałam sobie prawą stopę :) Minął już ponad tydzień i żyję więc myślę, że żadne tajskie robaki i bakterie mnie nie zjadają od środka. Pogoda z rana była marna więc kolejny dzień zaczęłyśmy od wycieczki po jakieś odkażacze, plasterki i bandaże do sąsiedniej wioski. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRiPIyVoiI/AAAAAAAAAj0/-05VxYyEB98/s1600-h/zakr%C4%99t.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRiPIyVoiI/AAAAAAAAAj0/-05VxYyEB98/s320/zakr%C4%99t.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324488671654945314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRhmByn8xI/AAAAAAAAAjs/mLcd-7BGE1A/s1600-h/niebieskie.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRhmByn8xI/AAAAAAAAAjs/mLcd-7BGE1A/s320/niebieskie.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324487965402460946" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jak wracałyśmy ujrzałyśmy słońce nad naszą plażą i naszej radości nie było już końca gdyż słoneczko utrzymywało się przez resztę naszego pobytu. Następne dni upływały nam w dwóch pozycjach.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRi8j3BYOI/AAAAAAAAAj8/8Rpoqj_GcxQ/s1600-h/3wyspy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRi8j3BYOI/AAAAAAAAAj8/8Rpoqj_GcxQ/s320/3wyspy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324489452016460002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRjR6wU42I/AAAAAAAAAkE/GeBYMxlKT2U/s1600-h/przodem+str%C3%B3j.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRjR6wU42I/AAAAAAAAAkE/GeBYMxlKT2U/s320/przodem+str%C3%B3j.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324489818939646818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czyli na plecach lub na brzuchu :D&lt;br /&gt;Dwa dni leżenia z filtrem 30 na tajskiej plaży równają się dwóm tygodniom nad Bałtykiem bez filtra. Dlatego trzeciego dnia zrobiłyśmy sobie krótki odpoczynek od słońca i poszłyśmy na krótką wycieczkę do dżungli.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRj8D2KfsI/AAAAAAAAAkM/0JuRd2CAK3E/s1600-h/jungle.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRj8D2KfsI/AAAAAAAAAkM/0JuRd2CAK3E/s320/jungle.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324490542934556354" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRkQccAJbI/AAAAAAAAAkU/CrkRlfSa1tE/s1600-h/z+wodospadem.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRkQccAJbI/AAAAAAAAAkU/CrkRlfSa1tE/s320/z+wodospadem.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324490893133096370" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRkmSgQndI/AAAAAAAAAkc/ehVX9OiL7G8/s1600-h/waterfal+sam.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRkmSgQndI/AAAAAAAAAkc/ehVX9OiL7G8/s320/waterfal+sam.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324491268423720402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy pływacze w wodospadzie narzekali, że woda jest zimna - była taka jak w warmińskich jeziorach latem - sprawdziłam :)&lt;br /&gt;Właśnie, prawie cała wyspa pokryta jest wiecznie zielonym lasem :) Dodatkowo wysoka temperatura oraz duże opady powodują, że w glebie zachodzi proces intensywnego przemywania. W jego wyniku dochodzi do dekoncentracji wodorotlenków glinu i żelaza w górnych poziomach gleby. Tak oto powstają lateryty, czyli czerwonoziemy :D Mam nadzieję, że czujecie się dokształceni :P&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeSB49CeZJI/AAAAAAAAAlE/Bk6uJz4ZzZY/s1600-h/czerwonoziemy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeSB49CeZJI/AAAAAAAAAlE/Bk6uJz4ZzZY/s320/czerwonoziemy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324523474916369554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Co do jedzenia na wyspie to okazało się cenowo tak samo jak w mniej turystycznych regionach Tajlandii. Większość naszych śniadań wyglądała tak.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRlPBWzm2I/AAAAAAAAAkk/GCm5fsy-Pzg/s1600-h/%C5%9Bniadanie+.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRlPBWzm2I/AAAAAAAAAkk/GCm5fsy-Pzg/s320/%C5%9Bniadanie+.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324491968195304290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Do tego owocowe koktajle, żeby łyknąć trochę witamin :)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_11L8KrxheMc/SeRlsf5kf9I/AAAAAAAAAks/vnyjZgjQHyc/s1600-h/koktajle.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text
